Mapa ataku rosyjskich dronów. "Dane prawdopodobnie od obrony przeciwlotniczej"
Wojenna cyfryzacja Ukrainy, mapy z rosyjskimi dronami. - Uznano, i to słuszny wniosek, że sami obywatele będą bezpieczniejsi, w momencie, w którym będą widzieć, że to zagrożenie rzeczywiście jest blisko - powiedział w Polskim Radiu 24 Dariusz Materiniak, reporter Polskiej Agencji Prasowej i dziennikarz zajmujący się tematyką bezpieczeństwa i Ukrainy.
2025-11-27, 21:58
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Rosyjskie drony naruszają przestrzeń powietrzną krajów NATO
- Obywatele Ukrainy mają możliwość śledzenia pozycji niebezpiecznych statków powietrznych
- Stworzenie odpowiedniej aplikacji i napełnienie jej danymi choćby z RCB nie jest problemem - ocenił Dariusz Materniak
Kiedy we wrześniu nad Polskę nadleciały rosyjskie drony, zaniepokoiliśmy się i zaczęliśmy szukać informacji. Okazało się, że lot dronów nad Polską można śledzić, A właściwie mogą to śledzić Ukrainki i Ukraińcy dzięki swoim aplikacjom. Jakie aplikacje i jakie rozwiązania cyfrowe wspierają obywateli Ukrainy, cywilów w czasie bombardowań, dywersji i dezinformacji? Czego możemy się od nich nauczyć?
- Na tym etapie wojny, pod koniec czwartego roku, takich map, na których można śledzić ruch dronów, jest stosunkowo dużo - powiedział Dariusz Materniak. Wskazał, że informacje takie można znaleźć na Telegramie. - Podstawą dla działania takich aplikacji są informacje, które są tam przekazywane najprawdopodobniej, bo na 100 proc. tego nie wiadomo, przez ukraińskie siły obrony przeciwlotniczej, które monitorują na radarach ruch w przestrzeni powietrznej - dodał. Zaznaczył, że w przypadku dronów, dane te nie są bardzo dokładne, ale można "stwierdzić przynajmniej w przybliżeniu, gdzie dany obiekt się znajduje, gdzie może stwarzać zagrożenie dla naszego miasta". - Uznano, i to słuszny wniosek, że sami obywatele będą bezpieczniejsi, w momencie, w którym będą widzieć, że to zagrożenie rzeczywiście jest blisko - tłumaczył ukraińskie podejście.
Posłuchaj
Ludzie ignorują alarmy
Reporter przyznał, że budzi jego zdziwienie, gdy we Lwowie czy Kijowie, mimo ogłoszonego alarmu, ludzie spokojnie spacerują. - Po prostu wielu ludzi na tyle już przywykło do tych warunków, tych ciągłych ostrzałów, że przestało zwyczajnie zwracać uwagę na kolejne alarmy - wyjaśnił. Jego zdaniem, udostępnienie informacji o pozycji dronów, ma zmobilizować ludzi do poszukania schronienia.
Gość Polskiego Radia mówił, że Polsce w tej chwili taki system nie jest potrzebny, bo nie jesteśmy bezpośrednio zagrożeni atakami z powietrza. Ocenił, że stworzenie odpowiedniej aplikacji i "napełnienie jej danymi choćby z RCB" nie jest problemem. - Dużo większy problem to jest stworzenie właśnie kanału informacyjnego, takiego, który będzie dostępny dla tak dużej liczby ludzi, żeby mogli po prostu w sytuacji zagrożenia rzeczywiście z tego kanału skorzystać - dodał.
- Ten schron możesz zakopać na działce. Zmieści czteroosobową rodzinę
- Rosyjski dron spadł również w Rumunii. "Ludzie są przerażeni"
- Rosyjskie drony nad Bałtykiem? Znaleziono kolejne szczątki
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Agata Kowalska
Opracowanie: Filip Ciszewski