Straty NBP w złotówkach, zyski w złocie? Sadowski: to kwestia księgowania

Szef NBP Adam Glapiński z jednej strony mówi o dużych stratach w złotówkach, a z drugiej - o zyskach na złocie, które można wykorzystać do realizacji programu SAFE zero procent. - W dużej mierze są to sprawy księgowe - powiedział Andrzej Sadowski, ekonomista i prezydent Centrum im. Adama Smitha, dodając, że obecne zyski ze złota wynikają głównie z "przeszacowania wartości złota po aktualnym kursie".

2026-05-08, 13:50

Straty NBP w złotówkach, zyski w złocie? Sadowski: to kwestia księgowania
Adam Glapiński. Foto: Wojciech Olkusnik/East News

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Podczas konferencji prasowej szef NBP Adam Glapiński poinformował o stracie banku centralnego wynoszącej 35,7 mld zł
  • Wcześniej Glapiński mówił o nadwyżkach wypracowanych na zakupie złota
  • Eksperci wskazują, że ten zysk istnieje tylko na papierze i nie można go fizycznie wydać na żadne programy gospodarcze czy socjalne bez ryzykowania stabilności waluty

Wokół finansów Narodowego Banku Polskiego narasta spór o to, czy bank centralny rzeczywiście jest "pod kreską", czy to tylko efekt specyficznej księgowości. Zgodnie z prawem, jeśli NBP wypracuje zysk, aż 95 proc. tej kwoty musi oddać do budżetu państwa. Podczas ostatniego wystąpienia prezes Adam Glapiński tłumaczył jednak rekordową stratę NBP, która wyniosła aż 35,7 mld zł. Według niego wynika to z "naturalnego mechanizmu": gdy polski złoty jest silny, bank wykazuje stratę, a zysk pojawia się tylko wtedy, gdy nasza waluta słabnie. Krytycy widzą to inaczej - sugerują, że bank tak zarządza rezerwami i odpisami, by nie musieć dzielić się pieniędzmi z rządem i zachować nad nimi pełną kontrolę.

Jednocześnie kontrowersje budzi propozycja finansowania nowych inicjatyw, takich jak program SAFE zero procent z tak zwanych nadwyżek wypracowanych na zakupie złota. Eksperci alarmują, że to kreatywna księgowość, ponieważ ten "zysk" istnieje głównie na papierze dzięki wzrostowi cen kruszcu. To nie jest realna gotówka leżąca w sejfie, którą można rozdać, lecz jedynie statystyczny wzrost wartości majątku. Próba wydania tych wirtualnych miliardów jest uznawana za finansowy trik, który w praktyce sprowadzałby się do ryzykownego dodruku pieniądza, a nie korzystania z faktycznych oszczędności.

Posłuchaj

Andrzej Sadowski o wyniku finansowym NBP (Temat dnia) 16:22
+
Dodaj do playlisty

"Kwestia księgowania różnic kursowych"

Andrzej Sadowski przypomniał, że mówienie o zależności wyniku finansowego NBP od kursu złotego nie jest w Polsce czymś nowym. - Przypomnę, że akurat ta część aktywności Narodowego Banku Polskiego stała się najbardziej rozpoznawalna od momentu wystąpienia ówczesnego wicepremiera Andrzeja Leppera, który wskazał, że w NBP znajdują się środki, które de facto były wynikiem przeszacowań kursowych i nagle - według wartości księgowej - pojawiały się albo nadzwyczajne zyski Narodowego Banku Polskiego, albo straty - powiedział gość Polskiego Radia. - Zatem w dużej mierze jest to właśnie kwestia księgowania różnic kursowych. Tak na dobrą sprawę warto zadać sobie pytanie w jaki sposób powstaje realny zysk i realna strata. Bo póki co, w dużej mierze są to właśnie sprawy księgowe - dodał.

Ekonomista podkreślił również, że obecnie "panuje przekonanie, że NBP to instytucja, która może w sposób czarodziejski pokazać zarówno nadzwyczajny zysk, jak i wysoką stratę". - A to nie jest przedsiębiorstwo o charakterze rynkowym, które gdyby podawało takie komunikaty o stratach, to musiałoby się liczyć z poważnymi konsekwencjami. Bo jest to instytucja, która ma określony monopol i stąd jej komunikaty możemy tylko przyjmować do wiadomości - zaznaczył Andrzej Sadowski.

Zapytany o to, czy mamy do czynienia z kreatywną księgowością w wykonaniu Adama Glapińskiego, odpowiedział, że "kreatywna księgowość jest bardzo popularna na świecie, zarówno po stronie rządów, jak i instytucji prywatnych". Skomentował także swoisty paradoks, który wynika z różnych wypowiedzi szefa NBP. Chodzi o duże straty w złotówkach i rzekomy zysk na złocie, choć obecnie "niezrealizowany". - A co to znaczy niezrealizowany zysk? Właśnie to, że jest on niezrealizowany. Wartość złota, które było kupowane wcześniej po innych cenach, dziś jest wyższa i właśnie według zapisu księgowego dzisiaj, po przeszacowaniu wartości złota po aktualnym kursie, jest ono warte znacznie więcej niż po cenie zakupu - powiedział. A dopóki złoto nie zostanie sprzedane - co banki centralne robią raczej w sytuacjach wyjątkowych - ten zysk istnieje tylko na papierze i nie można go fizycznie wydać na żadne programy gospodarcze czy socjalne, bez ryzykowania stabilności waluty.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Krzysztof Grzybowski
Opracowanie: Robert Bartosewicz

Polecane

Wróć do strony głównej