Rada Pokoju bez Nawrockiego. "Mogło się bardzo źle skończyć"
Karol Nawrocki po konsultacjach ze stroną rządową nie dołączył do Rady Pokoju. Tę decyzję w Polskim Radiu komentowali dr Andrzej Anusz, politolog, Instytut Piłsudskiego i dr Roland Zarzycki, Uniwersytet Civitas i Uniwersytet Wrocławski. Eksperci wskazali, że mimo wspólnego stanowiska, była próba rozrywania tego tematu.
2026-01-24, 13:00
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Karol Nawrocki został zaproszony do Rady Pokoju, ale nie dołączył do tego gremium
- To była bardzo trudna sytuacja - powiedział Andrzej Anusz
- Nie lubimy grać pod czyjeś dyktando, a tak jest skonstruowana rada - wskazał Roland Zarzycki
Prezydent Karol Nawrocki potwierdził w Davos, że Polska otrzymała zaproszenie do nowo powołanej przez prezydenta USA Donalda Trumpa Rady Pokoju. Na obecnym etapie Polska nie przystąpiła jednak formalnie do gremium. Prezydent wyjaśnił, że wynika to z obowiązujących procedur, które wymagają zgody parlamentu oraz zaangażowania rządu. Z kolei premier Donald Tusk powiedział, że prezydent Karol Nawrocki uwzględnił jego sugestie dotyczące Rady Pokoju. Czy mieliśmy do czynienia w tej sprawie z ponadpartyjny porozumieniem, czy jednak z chłodną kalkulacją obu stron?
- Na początku była próba niestety rozgrywania między rządem a prezydentem tej sprawy - powiedział Andrzej Anusz. Jak ocenił, w pewnym momencie doszło do "otrzeźwienia z dwóch stron". - Odnoszę wrażenie, że przy tym podziale politycznym, który jest w Polsce i przy bardzo ostrych napięciach między Pałacem Prezydenckim a rządem, w zasadzie to było modelowe rozwiązanie - dodał. Zauważył, że to była "bardzo trudna sytuacja". - Gdyby pójść w logikę walki wewnętrznej, to naprawdę mogłoby to się bardzo źle skończyć - stwierdził. Jak zauważył Anusz, nastąpił podział, jeśli chodzi o rozgrywanie polityki zagranicznej, i obie strony przyjęły to do wiadomości. - Prezydent Karol Nawrocki utrzymuje bardzo dobre relacje z prezydentem Trumpem i generalnie z administracją Stanów Zjednoczonych jako naszym największym sojusznikiem, kwestie bezpieczeństwa tutaj wychodzą na pierwszy plan. - Z drugiej strony Donald Tusk i wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski koncentrują się na polityce europejskiej - wyjaśnił.
Posłuchaj
Bez życzliwości
- Nie wierzę w to, żeby tutaj ktoś kierował się jakąś wielką życzliwością wobec drugiej strony - powiedział Roland Zarzycki. Dodał, że chciałby wierzyć, że "kierowano się interesem naszego państwa". Wyraził przy tym opinię, że w ujęciu polityki krajowej, sprawa służy raczej Koalicji Obywatelskiej, a "prezydent Nawrocki znalazł się w bardzo trudnej sytuacji". - Od dawna polityka prowadzona przez obóz Prawa i Sprawiedliwości sympatyzuje z rządami Donalda Trumpa i jakiekolwiek wyłamanie się z tego, oznaczałoby konieczność zmiany linii, konieczność wytłumaczenia zmiany narracji, co byłoby oczywiście niekorzystne - wyjaśnił. - Zepsucie relacji z prezydentem najważniejszego, największego mocarstwa na świecie jest też oczywiście kłopotliwe samo w sobie - dodał. Z drugiej strony, wskazał, wejście do Rady Pokoju, przedstawiane przez Jarosława Kaczyńskiego jako coś pożądanego, niekoniecznie byłoby dobrze odebrane przez społeczeństwo. - Myślę, że my jako cechę narodową mamy to, że nie lubimy być wasalami, że nie lubimy grać pod czyjeś dyktando. A w taki sposób prezydent Trump tę radę skonstruował - wytłumaczył swoje stanowisko.
- "Strefa Wpływów". Zaproszenie do Trumpa. "Polska uniknęła tego wariantu"
- Co z Polską w Radzie Pokoju? Domański: pieniędzy nie ma. A będą?
- Trump powołał Radę Pokoju. Kowal: za bardzo się ekscytujemy
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Kamil Szewczyk
Opracowanie: Filip Ciszewski