more_horiz

Dr Afelt: jeżeli nie ograniczymy aktywności, bardzo szybko będziemy podwajali obecne statystyki zachorowań

Ostatnia aktualizacja: 26.09.2020 12:53
- Na koniec kwietnia, na jedną osobę zakażoną, przypadały niecałe 3 osoby, z którymi była w kontakcie. Bardzo mocno ograniczyliśmy wtedy kontakty międzyludzkie. Na koniec sierpnia było to już 8 osób w kontakcie epidemicznym na jedną osobę z potwierdzonym zakażeniem. Obecnie zbieramy tego żniwo - powiedziała na antenie Polskiego Radia 24 dr Aneta Afelt, specjalistka w zakresie geografii zdrowia.
Zdj. ilustr.
Zdj. ilustr. Foto: Shutterstock

Na świecie potwierdzono już blisko 33 mln zakażeń koronawirusem. Liczba zgonów zbliża się do 1 mln. Jak wskazała dr Aneta Afelt, już od ok. 20 lat naukowcy ostrzegali o możliwości szybkiego rozsiania po całym świecie łatwo przenoszącej się choroby.

koronawirus 1200.jpg
W Rosji wzrósł dobowy przyrost zakażeń, Belgia informuje o szczepionce. Koronawirus na świecie

- W 2018 roku uprzedzaliśmy w jednym z artykułów, który powstał na podstawie wyników badań w Azji południowo-wschodniej, że niestety może nam grozić epidemia nowego koronawirusa. W pierwszych reakcjach wskazywano, że statystyki są jasne, ale to tylko statystyki - przypomniała rozmówczyni Łukasza Sobolewskiego.

Posłuchaj
24:20 PR24_MPLS 2020_09_26-11-33-11.mp3 Dr Aneta Afelt o specyfice zakażeń koronawirusem oraz przyczynach wzrostu potwierdzonych przypadków zachorowań na COVID-19 ("Temat dnia/Gość PR24")

Specyfika antropocenu

Dr Afelt zwróciła uwagę, że obecnie żyjemy w epoce zwanej antropocenem, czyli epoce działalności ludzkiej, w której jedną z cech jest intensywna zmiana środowiska przyrodniczego, co otwiera do penetracji przez człowieka naturalne nisze ekologiczne, których skład biologiczny, w szczególności wirusy, bakterie i pasożyty, nie jest do końca znany.

- To właśnie one mogą być dla nas potencjalnie groźne. Takim przykładem jest wirus, z którym obecnie się zmagamy. Łatwość jego przenoszenia się oraz początek występowania objawów zakażenia nawet dopiero po kilkunastu dniach powodują, że jest on tak niebezpieczny - zaznaczyła.

Bezobjawowe przejście zakażenia nie oznacza braku konsekwencji

covid ulica free shutt 1200 .jpg
WHO: bilans ofiar COVID-19 może się podwoić zanim powstanie szczepionka

Odnosząc się do sytuacji panującej w innych państwach świata, gdzie dochodzi do kilkunastu lub kilkudziesięciu tysięcy zachorowań na COVID-19 na dobę, dr Aneta Afelt podkreśliła, że Polska jest w "bardzo korzystnej" sytuacji.

- Nie przechodzimy bowiem, jako społeczeństwo, tak intensywnej, tak szybkiej fali zakażeń. Jednak niestety należy mieć świadomość, że liczba przypadków w naszym kraju będzie przyrastała. Z badań wynika, że nawet do 80 proc. osób, które zetkną się z koronawirusem, będzie przechodziło zakażenie bezobjawowo. Jednak nawet u tych ludzi, po kilku lub kilkunastu tygodniach, pojawiają się konsekwencje przejścia kontaktu z wirusem - dodała specjalistka w zakresie geografii zdrowia.

Gwałtowny przyrost zachorowań

Drugą dobę z rzędu w Polsce odnotowano ponad 1,5 tys. przypadków zakażeń koronawirusem. To jak dotąd najwyższe wskazania. Dlaczego obecnie mamy do czynienia z tak gwałtownym skokiem? - Na koniec kwietnia, na jedną osobę zakażoną, przypadały niecałe 3 osoby, z którymi była w kontakcie. Bardzo mocno ograniczyliśmy wtedy kontakty międzyludzkie. Na koniec sierpnia było to już 8 osób w kontakcie epidemicznym na jedną osobę z potwierdzonym zakażeniem. Obecnie zbieramy tego żniwo - wyjaśniła dr Afelt.

***

Audycja: "Temat dnia/Gość PR24"
Prowadzący: Łukasz Sobolewski
Gość: dr Aneta Afelt, specjalistka w zakresie geografii zdrowia
Data emisji: 26.09.2020
Godzina emisji: 11.33

Polskie Radio 24/db

Zobacz także

Zobacz także