Opozycjonista z czasów PRL krytykuje IPN. Borowczak: kosztowna i polityczna instytucja
Dr Mateusz Szpytma, obecny zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, został we wtorek rekomendowany przez Kolegium IPN na prezesa tej instytucji. Jerzy Borowczak, opozycjonista z czasów PRL uważa, że IPN jest niepotrzebny, a jego zadania mogłyby zmieścić inne instytucje i urzędy. - Zaoszczędzilibyśmy dużo pieniędzy, mielibyśmy więcej spokoju, mniej ludzi wykluczonych, oskarżonych niesłusznie - stwierdził w Polskim Radiu 24.
2026-04-15, 16:00
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Dr Mateusz Szpytma został rekomendowany przez Kolegium IPN na prezesa tej instytucji
- Rekomendację musi teraz przyjąć Sejm
- Jerzy Borowczak, opozycjonista z czasów PRL uważa, że IPN jest niepotrzebny, a jego obowiązki można zmieścić w innych instytucjach
Teraz o swojej decyzji Kolegium IPN poinformuje marszałka Sejmu, który zdecyduje, kiedy odbędzie się głosowanie nad przedstawioną kandydaturą, ponieważ to Sejm za zgodą Senatu wybiera prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.
Dr Mateusz Szpytma zapowiedział, że dostrzega "przynaglającą konieczność powołania biura, które swoją działalność poświęci na analizowanie i przeciwdziałanie coraz silniejszym trendom, zwłaszcza w przestrzeni międzynarodowej, których celem jest zaprzeczanie faktom historycznym, manipulowanie nimi, a wręcz ich zafałszowywanie". Za swój najważniejszy planowany projekt naukowo-dokumentacyjny kandydat uznał "Rejestr zbrodni 1939-1956". Zawierałby on pełen wykaz zbrodni na obywatelach Polski. - W odróżnieniu od dotychczasowych rejestrów, koncentrujących się głównie na zbrodniach niemieckich, musi on objąć również zbrodnie sowieckie, komunistyczne oraz dokonane przez ukraińskich nacjonalistów - podkreślił. Zapowiedział również, że będzie czynił starania o systematyczne ekshumacje polskich ofiar na terenie Ukrainy.
Posłuchaj
"Zaoszczędzilibyśmy dużo pieniędzy"
Jerzy Borowczak, opozycjonista z czasów PRL krytycznie odniósł się do samego istnienia IPN. Przyznał, że gdy jeszcze był posłem, głosował przeciwko powołaniu tej instytucji. Ocenił, że działalność IPN jest zbyt kosztowna dla podatnika, a zadania IPN z powodzeniem mogą przejąć inne organizacje i urzędy. - Budżet 600 milionów zł. I to są według mnie - opozycjonisty, który brał na plecy trochę pałek - nieuzasadnione wydatki. Mamy tyle instytucji, np. Archiwum Akt Nowych, że można było to wszystko pomieścić w tych organizacjach, które są. Zaoszczędzilibyśmy dużo pieniędzy, mielibyśmy więcej spokoju, mniej ludzi wykluczonych, oskarżonych niesłusznie - powiedział.
Gość Polskiego Radia 24 uważa, że IPN "to instytucja polityczna". - Wiemy, jak pan prezydent tym Instytutem Pamięci Narodowej zarządzał. Mamy własne tutaj doświadczenia, choćby z Gdańska. Byli wojewodowie dostali zatrudnienia w IPN-ie za pana Karola Nawrockiego - powiedział. Przyznał, że nie liczy na to, że IPN uda się zlikwidować. - Ja wiem, że przy tym prezydencie niewiele możemy zrobić - stwierdził.
- Najnowszy sondaż partyjny. Tak głosowaliby dziś Polacy
- Doszło do nadużycia władzy? Śledztwo ws. doradców prezydenta
- Rosjanie zrzucili 1,5-tonową bombę na Słowiańsk
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Ewa Wasążnik
Opracowanie: Paweł Michalak