Protest szpitali. "Jeśli nie wstrząśniemy rządem, jedna trzecia placówek może upaść"
Rozpoczął się ogólnopolski protest szpitali powiatowych. - Jeżeli nasza akcja nie wstrząśnie rządem, jeżeli nie znajdą się pieniądze na właściwe funkcjonowanie placówek, do końca roku jedna trzecia szpitali powiatowych może upaść - powiedział Krzysztof Żochowski, wiceprezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych i dyrektor SPZOZ w Garwolinie.
2026-04-20, 14:00
Najnważniejsze informacje w skrócie:
- W całej Polsce ruszył protest szpitali powiatowych pod hasłem "Szpitalne łóżko poczeka, choroba nie"
- Akcja ma zwrócić uwagę na dramatyczną sytuację finansową placówek
- Zadłużenie szpitali przekroczyło już miliard złotych
- Dyrektorzy ostrzegają: do końca roku może upaść nawet jedna trzecia szpitali powiatowych
W Polsce rozpoczął się tak zwany czarny tydzień w szpitalach powiatowych - ogólnopolska akcja protestacyjna, która ma nagłośnić pogarszającą się sytuację finansową tych placówek. Jak podkreślają przedstawiciele środowiska, problem dotyczy wielu szpitali w całym kraju. Dyrektor Szpitala Powiatowego w Garwolinie i wiceprezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych Krzysztof Żochowski nie ma wątpliwości co do skali problemu. - To oznacza, że nasze szpitale pomału umierają. Narasta zadłużenie, a suma zobowiązań wymagalnych przekroczyła już miliard złotych - powiedział na antenie Polskiego Radia 24. Jak wyjaśnił, szpitale powiatowe funkcjonują w znacznie trudniejszych warunkach niż duże placówki specjalistyczne. - Najczęściej jedzą chleb razowy, czasami z niewielką omastą i nie mają dostępu do półki z konfiturami - obrazowo opisał sytuację. Różnice wynikają przede wszystkim z wyceny świadczeń medycznych.
Szpitale wyższego stopnia referencyjności, takie jak wojewódzkie czy kliniczne, realizują bardziej zaawansowane procedury, które są znacznie lepiej finansowane. Tymczasem placówki powiatowe zajmują się bardziej podstawową opieką - interną, chirurgią, pediatrią czy ginekologią - których wyceny od lat pozostają na niskim poziomie. - Jeżeli zwiększa się wycenę o 10 procent, to 10 procent od tysiąca to dużo mniej niż 10 procent od 10 tysięcy - podkreślił Żochowski, wskazując na rosnącą przepaść finansową między placówkami.
Posłuchaj
Kolejki na badania diagnostyczne. "Wydłużą się z kilku miesięcy, do 2-3 lat"
Dodatkowym problemem są opóźnienia w płatnościach ze strony Narodowego Funduszu Zdrowia. Szpitale często muszą czekać miesiącami na pieniądze za wykonane świadczenia, a - jak zaznaczył gość Polskiego Radia - pojawiają się propozycje, by termin ten wydłużyć nawet do roku. - Kogo stać na takie kredytowanie systemu? - pytał. Dyrektor zwrócił też uwagę na wprowadzenie ograniczeń w finansowaniu badań diagnostycznych, takich jak tomografia komputerowa, rezonans magnetyczny, gastroskopia czy kolonoskopia. - Zapłacenie 50-60 procent wartości badania po roku to de facto wprowadzenie limitów - ocenił. Jak podkreślił, może to drastycznie wydłużyć kolejki - z kilku miesięcy nawet do dwóch, trzech lat.
Organizatorzy protestu zapewniają, że chcą, aby pacjenci jak najmniej odczuli jego skutki. W placówkach pojawiły się m.in. czarne flagi i plakaty informacyjne. Jednocześnie protestujący ostrzegają, że brak reakcji rządu może mieć poważne konsekwencje. - Prawdziwy dramat zacznie się, jeżeli ten protest okaże się bezskuteczny - zaznaczył Żochowski. - Do końca roku jedna trzecia szpitali powiatowych może upaść - wyjaśnił.
- Spięcie na konferencji Czarnka. Padły pytania o Morawieckiego
- Spór w PiS-ie. "Chodzi tylko o to, kto zostanie na karuzeli"
- Spotkanie Kaczyńskiego z Morawieckim. "Rozłam służyłby rządowi Tuska"
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Małgorzata Żochowska
Opracowanie: Robert Bartosewicz