Wycofanie wojsk USA z Niemiec. "Efekt emocjonalnej reakcji"

Pentagon ogłosił, że w ciągu najbliższych 6-12 miesięcy wycofa z Niemiec około 5 tysięcy amerykańskich żołnierzy. - Oddaje to niestety stan obecnych, trudnych relacji transatlantyckich. Kwestia braku wsparcia - jak patrzą na to amerykanie - udzielanego przez państwa europejskie Stanom Zjednoczonym w trakcie wojny z Iranem jest jednym z kolejnych etapów tego napięcia - mówił w Polskim Radiu 24 amerykanista z Uniwersytetu WSB Merito dr Przemysław Kwiatkowski.

2026-05-05, 15:52

Wycofanie wojsk USA z Niemiec. "Efekt emocjonalnej reakcji"
Donald Trump. Foto: Alex Brandon/Associated Press/East News

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Armia Stanów Zjednoczonych planuje wycofać 5 tysięcy swoich żołnierzy stacjonujących na terenie Niemiec
  • Decyzja zapadła po krytyce wojny na Bliskim Wschodzie przez kanclerza Friedricha Merza
  • Jak podkreślił dr Kwiatkowski, Donald Trump zareagował emocjonalnie, co jest jednym ze standardowych zachowań amerykańskiego prezydenta

W piątek Stany Zjednoczone poinformowały o redukcji części swoich wojsk w Niemczech. USA ma wycofać 5 tysięcy żołnierzy z Vilseck w Bawarii - podały w poniedziałek dziennik "Bild" i rozgłośnia Bayerischer Rundfunk. Decyzja jest pokłosiem zdecydowanej reakcji Donalda Trumpa na krytykę wojny z Iranem przez kanclerza Friedricha Merza. Obecnie w Niemczech stacjonuje od 35 do 40 tysięcy amerykańskich wojskowych. Co więcej, sam Donald Trump twierdzi, że liczba amerykańskich żołnierzy w Niemczech zostanie ograniczona o "zdecydowanie więcej niż pięć tys.". 

Szef niemieckiego rządu zapewniał, że mimo rozbieżności dotyczących Bliskiego Wschodu Stany Zjednoczone pozostają najważniejszym partnerem Niemiec w NATO oraz że dyskusje o zmniejszeniu liczebności wojsk trwają od dawna i nie mają związku z jego sporem z amerykańską głową państwa. - Okres rządów Donalda Trumpa to zdarzenie głównych kierunków myślenia strategicznego i impulsywnych działań kierowanych emocjami. Ogłoszona niedawno decyzja amerykańskiego prezydenta (…) jest właśnie efektem emocjonalnej reakcji na wypowiedź niemieckiego kanclerza, który powiedział, że Iran upokorzył Stany Zjednoczone - tłumaczył gość Polskiego Radia 24.

Posłuchaj

Dr Przemysław Kwiatkowski o decyzjach Trumpa (Temat Dnia) 19:10
+
Dodaj do playlisty

 

"Wygląda to dosyć niepoważnie"

Ekspert zwrócił uwagę, że zapowiedzi w sprawie zmniejszenia amerykańskiej armii stacjonującej w Europie, miały już miejsce. - Była decyzja Kongresu dotycząca tego, że suma amerykańskich wojskowych na kontynencie europejskim nie może stać poniżej liczby 76 tysięcy. Obecnie jest to o ponad 10 tysięcy więcej, bo na terenie Europy stacjonuje około 85-86 tysięcy amerykańskich żołnierzy, więc redukcja w Niemczech wynosząca 5 tysięcy z nich nie spowoduje, że zostanie przekroczona wartość określona przez Kongres - zaznaczył. 

Dr Kwiatkowski przyznał, że posunięcie Waszyngtonu wygląda niepoważnie. - Oddaje to niestety stan obecnych, trudnych relacji transatlantyckich. Kwestia braku wsparcia - jak patrzą na to amerykanie - udzielanego przez państwa europejskie Stanom Zjednoczonym w trakcie wojny z Iranem jest jednym z kolejnych etapów tego napięcia, bo już kilka miesięcy temu mieliśmy sprawę dotyczącą Grenlandii, która powraca niczym bumerang i również stanowi istotne pole do napięć w dwustronnych relacjach - wskazał.

Zyska Polska?

Donald Tusk, odnosząc się do sytuacji, podkreślił, że Polska nie powinna "podbierać" amerykańskich żołnierzy, opuszczających Niemcy. Premier dodał, że nie dopuści do sytuacji, w której kraj byłby wykorzystywany przeciwko solidarności i współpracy na poziomie europejskim. Ze słowami szefa rządu nie zgadza się opozycja oraz środowisko prezydenckie. Jarosław Kaczyński stwierdził, że zwiększenie amerykańskich wojsk w Polsce to coś, czego nie da się przecenić, a także, że "Tusk to Berlin".

Amerykanista odniósł się do komentarza premiera oraz do wymierzonej w niego krytyki. - Po stronie amerykańskiej w ogóle nie było mowy o tym, że ci żołnierze zmienią miejsce lokacji z Niemiec do innego kraju - powiedział. - Mogą wrócić do domu i pojawiły się informacje, że mogą też służyć do wzmocnienia amerykańskich sił na Grenlandii, więc absolutnie nie jest powiedziane, gdzie oni będą stacjonować po zakończeniu swojego pobytu w bazach amerykańskiej armii na terenie Niemiec. Liczenie na to, że za dobre sprawowanie dostaniemy 5 tysięcy dodatkowych żołnierzy, jest (...) niezbyt niepoważne - podsumował

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Ewa Wasążnik
Opracowanie: Dominika Główka

Polecane

Wróć do strony głównej