Wyrok ws. śmierci Kamilka. "Rażąco niesprawiedliwy"
Sąd Okręgowy w Częstochowie wydał wyrok w jednej z najbardziej wstrząsających spraw ostatnich lat - śmierci maltretowanego 8-letniego Kamilka. - Trudno sobie wyobrazić bardziej drastyczny przypadek niż ten - powiedział Przemysław Koziński, prawnik, mediator, specjalista ds. przeciwdziałania przemocy wobec dzieci, Stowarzyszenie Szczęśliwe Dziecko.
2026-05-06, 19:40
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Sąd Okręgowy w Częstochowie wydał wyrok w sprawie śmierci 8-letniego Kamilka
- Ojczym został skazany na 25 lat więzienia, matka chłopca otrzymała karę 16 lat pozbawienia wolności
- Ten wyrok nie oddaje sprawiedliwości pamięci Kamilka - powiedział Przemysław Koziński
Sąd Okręgowy w Częstochowie skazał w środę Dawida B., ojczyma ośmioletniego Kamilka, na 25 lat więzienia m.in. za doprowadzenie do śmierci chłopca. Matka dziecka za pomoc i za znęcanie się ma spędzić w więzieniu 16 lat. Skazani zostali także jej krewni. Wyrok jest nieprawomocny. 29 marca 2023 r. w Częstochowie, gdzie mieszkała rodzina, Dawid B. polewał Kamila wrzącą wodą, uderzał pięściami i słuchawką prysznicową po całym ciele, a następnie rzucił dziecko na rozżarzony piec węglowy. Dziecko miało złamaną rękę i poparzone 25 proc. powierzchni ciała. Chłopiec zmarł 8 maja 2023 r. w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka po 35 dniach walki o życie. Alarm wszczął biologiczny ojciec Kamila, gdy przyszedł odwiedzić syna.
Posłuchaj
Wyrok nie oddaje sprawiedliwości
- Ten wyrok nie oddaje sprawiedliwości pamięci Kamilka - stwierdził Przemysław Koziński i wyraził przekonanie, że nie tylko on tak uważa. Zwrócił uwagę na kary zasądzone dla wujostwa, które zamieszkiwało z Kamilkiem, jego ojczymem i matką. Dodał, że kary dla ciotki i wujka są rażąco niesprawiedliwe i za niskie. Tłumaczył, że kary kilku miesięcy więzienia w zawieszeniu oznaczają, że "oni tak naprawdę nie poniosą za to żadnej odpowiedzialności".
Gość Polskiego Radia 24 zwrócił uwagę, że sąd w stosunku do Dawida B. "nie poszedł w kwalifikację zabójstwa". - Główny sprawca, czyli Dawid B., według interpretacji sądu nie miał zamiaru zabicia - doprecyzował. - Sąd zakwalifikował ten czyn jako spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu dziecka, którego następstwem była śmierć dziecka - dodał. Ekspert zauważył, że przy takiej kwalifikacji polski kodeks karny również przewiduje możliwość dożywotniego pozbawienia wolności. - Sąd nie skorzystał z tego rozwiązania - przypomniał. Wskazał, że to rozwiązanie jest stosowane w najbardziej drastycznych przypadkach. - Trudno sobie wyobrazić bardziej drastyczny przypadek niż ten - ocenił.
Zawiodły instytucje
Koziński krytycznie ocenił działanie instytucji związanych z sądownictwem rodzinnym. - Te instytucje są silne wobec słabych, a słabe wobec silnych - stwierdził. Odnosząc się do sprawy Kamilka wskazał, że "nikt nic nie widział, nikt nic nie słyszał, mimo że dziecko było maltretowane, wielokrotnie wołało o pomoc uciekając z domu". Przypomniał, że chłopiec został znaleziony w listopadzie 2022 roku w Olkuszu na przystanku. - Gdyby wówczas wszystkie te instytucje, te osoby pracujące w tych instytucjach odpowiednio zareagowały, to Kamil by dzisiaj żył - dodał.
- Moje domysły, przypuszczenia graniczące z pewnością są takie, że po prostu pracownicy instytucji obawiali się Dawida B. Znali jego kryminalną przeszłość i wybrali konformistyczną postawę chronienia siebie zamiast chronienia dziecka - powiedział. Wyraził przekonanie, że w tej sprawie głównie zawinili kuratorzy sądowi i pracownicy socjalni. - Żadnych regulacji dotyczących tej grupy zawodowej ustawa lex Kamilek nie wprowadziła - podkreślił.
- Śmierć Kamilka z Częstochowy. Sąd nakazał ponowne śledztwo
- System zawiódł? "Rodzina Kamilka była pod opieką 17 instytucji"
- "Skandal" czy "troska o dzieci"? Burza po wecie noweli "Lex Kamilek"
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Ewa Wasążnik
Opracowanie: Filip Ciszewski