Umowa UE-Mercosur. "KE postanowiła zagrać trochę nieczysto"

Unijni ambasadorzy wyrazili zgodę na zawarcie umowy handlowej z Mercosurem. - Komisja Europejska postanowiła zagrać trochę nieczysto, to znaczy podzielić umowę tak, żeby ominąć wymóg jednomyślności i głosować większością kwalifikowaną - mówił w Polskim Radiu 24 Bartosz Mielniczek, ekspert ds. rolnictwa.

2026-01-13, 13:09

Umowa UE-Mercosur. "KE postanowiła zagrać trochę nieczysto"
Protest rolników w Warszawie. Foto: Wojciech Olkusnik/East News

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Unijni ambasadorzy wyrazili zgodę na zawarcie umowy handlowej z Mercosurem
  • Zdaniem eksperta ds. rolnictwa Bartosza Mielniczka umowa jest dla Polski niekorzystna
  • Wiemy, kto straci, bo widzimy, kto protestował i niestety protestował słusznie i szkoda, że nie udało się ugrać więcej - stwierdził

W ubiegłym tygodniu unijni ambasadorzy wyrazili zgodę na zawarcie umowy handlowej z Mercosurem. Przeciw zagłosowały Polska, Francja, Austria, Węgry i Irlandia, a Belgia wstrzymała się od głosu. Grupa deputowanych podtrzymuje zapowiedź skierowania umowy do unijnego Trybunału Sprawiedliwości, co potwierdził w rozmowie z brukselską korespondentką Polskiego Radia Beatą Płomecką, inicjator wniosku w ubiegłym roku, europoseł PSL Krzysztof Hetman. Przeciwko umowie protestowali m.in. polscy rolnicy. O to, czy obawy rolników są słuszne został zapytany w Polskim Radiu 24 Bartosz Mielniczek, ekspert ds. rolnictwa. - Zależy, jak obawy zdefiniujemy. Wiadomo, że logika walki politycznej jest taka, że mówi się w mediach o apokalipsie polskiego rolnictwa czy produkcji żywności, zniszczeniu, pogrzebaniu bezpieczeństwa żywnościowego, to komunikaty, które w oczywisty sposób mają służyć pewnej mobilizacji. Armagedonu, apokalipsy czy końca świata od przyszłego tygodnia oczywiście nie będziemy mieli. Natomiast umowa jest dla nas zdecydowanie niekorzystna, stad też taka postawa polskiego rządu, ale też także kilku innych krajów członkowskich UE - mówił.

Mielniczek wskazał, że umowa jest "uderzeniem w bardzo istotną gałąź polskiej gospodarki, jaką jest produkcja żywności". - Poprawiamy bardzo mocno konkurencyjność towarów, żywności z krajów Ameryki Południowej na kluczowym dla Polski rynku europejskim. Jesteśmy globalnym potentatem, jeżeli chodzi o produkcję żywności, więc nie dziwi postawa Polski czy Francji, krajów, gdzie produkcja żywności jest bardzo istotna - powiedział. Jak zauważył ekspert, umowa była bardzo długo negocjowana. - Mamy pewne przyspieszenie geopolityczne. Komisja Europejska postanowiła zagrać trochę nieczysto, to znaczy podzielić umowę tak, żeby ominąć wymóg jednomyślności i głosować większością kwalifikowaną. Ostatecznie udało się ją zebrać i rzeczywiście w zeszłym tygodniu umowa została przegłosowana, Komisja Europejska ma teraz prawo do złożenia podpisu, można powiedzieć, że jest już po ptakach, ale nie zwalnia nas to z myślenia o przyszłości i wyciągania wniosków - stwierdził gość Polskiego Radia 24.


Posłuchaj

Bartosz Mielniczek gościem Małgorzaty Żochowskiej (Polskie Radio 24) 15:31
+
Dodaj do playlisty

 

"Teraz pytanie, czy Komisja Europejska to zrobi"

Ekspert, wskazując na badania i praktykę rynkową, przekazał, że w kwestii zakupów cena odgrywa główną rolę, jeśli chodzi o wybór danego towaru. - To sprawia, że to nie jest dobra wiadomość - dodał. Prowadząca przekazała, że jeden produkt może mieć krótki skład, a w drugim "znajduje się cała tablica Mendelejwewa". - Jakość jest jednym z elementów. Drugim z nich jest, jak jest produkowany, nie tylko czym jest karmiony np. kurczak. Często podnoszony jest argument, że produkty, które będą wjeżdżały stamtąd (z krajów Mercosur - red.) będą musiały tak czy tak spełniać wymogi europejskie i w porządku, ale nie chodzi konkretnie o metody czy skład produktu, tylko o metody produkcji przede wszystkim. My w Europie dbamy o to, żeby zużywać jak najmniej chemii, żeby zwierzęta miały jak największy dobrostan. Tam te zasady po prostu nie istnieją - zaznaczył.

- W Brazylii zużywa się, w odniesieniu do zbóż, sześciokrotnie więcej chemii niż w Polsce. Tam są używane rosyjskie nawozy. Jeżeli patrzymy ze strony czysto konsumenckiej, to cena będzie grała kluczową rolę, ale my jako społeczeństwo, państwo, jak pewna wspólnota musimy od siebie wymagać trochę więcej. Gdyby się kierować tylko tym tokiem i tylko i wyłącznie ceną, to pewnym momencie geopolitycznym np. gaz rosyjski byłby dla nas najlepszy, bo jest najtańszy i jest pod ręką - mówił Mielniczek. Prowadząca zapytała, jak w praktyce będzie wyglądać reakcja Unii Europejskiej przy np. niekontrolowanym wzroście importu. - Te mechanizmy mają znaleźć się w oddzielnym rozporządzeniu. Natomiast rodzą one pewne wątpliwości, chociażby dlatego że one są poza umową. Umowa to jedno, a my trochę jednostronnie wprowadzamy pewne mechanizmy łagodzące. Równie dobrze kraje Mercosur mogą - mówiąc kolokwialnie - nam się odwinąć, mówiąc, że skoro umówiliśmy się na warunki, a wy jednostronnie chcecie ograniczać z powodu zaburzeń na własnym rynku, blokować import czy przywracać tymczasowe taryfy, to my zrobimy to samo w odniesieniu do samochodów. I teraz pytanie, czy Komisja Europejska to zrobi - mówił. - Wiemy kto straci (na umowie - red.), bo widzimy, kto protestował i niestety protestował słusznie i szkoda, że nie udało się ugrać więcej - dodał.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Małgorzata Żochowska
Opracowanie: Aneta Wasilewska

Polecane

Wróć do strony głównej