130 tys. zł straty rocznie? Wyliczyliśmy, jak umowa UE-Mercosur uderzy w polskie kurniki i obory
Umowa UE-Mercosur wpuści na wspólny rynek zaledwie 1-1,5% produkcji rolnej całej Unii. Dla polskich rolników, jak wynika z naszych obliczeń, to wyrok śmierci. Obniżka przychodów, w zależności od wielkości gospodarstwa, będą sięgać od kilku do nawet kilkuset tysięcy złotych rocznie. W takich warunkach przetrwać będą mogli tylko najwięksi, co może doprowadzić do masowych upadków małych i średnich rolników.
Michał Tomaszkiewicz
2026-01-12, 14:49
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Połowa zysku netto mniej w sektorze drobiu: Polscy producenci drobiu zmierzą się ze spadkiem zysku jednostkowego z 0,52 zł/kg do zaledwie 0,26 zł/kg, co dla dużej fermy towarowej oznacza realny ubytek gotówki rzędu 130 000 zł rocznie.
- Strata 182,55 zł na każdej sztuce bydła: W sektorze wołowiny prognozowany spadek cen skupu przełoży się na stratę 182,55 zł zysku netto na każdym opasie, co dla przeciętnego gospodarstwa rodzinnego oznacza roczny deficyt przekraczający 4750 zł.
- Pogłębienie deficytu w produkcji trzody chlewnej: Przez mechanizm substytucji tani drób z Ameryki Południowej obniży popyt na wieprzowinę, generując w średnich gospodarstwach dodatkowe 5000 zł straty do już istniejącego braku rentowności.
- Powstanie „strefy śmierci” wśród średnich gospodarstw: Do 2030 roku gospodarstwa o powierzchni 10–50 ha odnotują spadek dochodów o 20–40%, co doprowadzi do zaniku tradycyjnej warstwy rolnictwa rodzinnego na rzecz wielkich fabryk żywności oraz małych jednostek hobbystycznych.
Decyzja o ratyfikacji umowy handlowej między Unią Europejską a krajami bloku Mercosur, która ostatecznie zapadła w Radzie UE 9 stycznia 2026 roku, stanowi jeden z najbardziej dramatycznych zwrotów w historii europejskiej polityki rolnej.
Zobacz koniecznie: Umowa UE-Mercosur. Mocarstwowe plany Unii i rachunek dla Polski
Polscy rolnicy wchodzą w ten okres w stanie wysokiej wrażliwości, wynikającej z kumulacji spadających cen zbóż, rosnących kosztów energii oraz rygorystycznych wymogów Zielonego Ładu. Analiza skutków ekonomicznych wykazuje, że umowa wywoła wstrząs, uderzając w fundamenty rentowności gospodarstw, które jeszcze w 2025 roku generowały rekordowy eksport na poziomie 58 miliardów euro.
Otwarcie granic następuje na dodatek w momencie, gdy polskie rolnictwo jest poddawane najbardziej restrykcyjnym reformom środowiskowym w historii. Narzucane wymogi ograniczania pestycydów czy ugorowania ziemi są postrzegane przez rolników jako „wiązanie rąk” europejskim producentom, podczas gdy konkurencja z Mercosuru operuje na zupełnie innych standardach.
Ta dysproporcja sprawia, że polscy rolnicy nie czują się uczestnikami uczciwej gry rynkowej, lecz ofiarami eksperymentu społeczno-gospodarczego, który premiuje tanią, przemysłową żywność spoza Europy i zabierają im widoki na przyszłość.
Bilans wpływu umowy UE-Mercosur na kluczowe sektory w Polsce
Zestawienie potencjalnych zwycięzców i przegranych w polskiej gospodarce po wejściu w życie umowy handlowej.
🏆 Zwycięzcy
🚗 Motoryzacja
⚙️ Przemysł maszynowy
💊 Przemysł chemiczny i farmaceutyczny
🐖 Trzoda chlewna
🍫 Przetwórstwo spożywcze (premium)
💼 Sektor Usług i Zamówień Publicznych
Podsumowanie dla zwycięzców
📉 Przegrani
🐔 Drób
🥩 Wołowina
🧀 Mleczarstwo (Sery)
🍯 Pszczelarstwo (Miód)
🎋 Cukier
⛽ Biopaliwa (Etanol)
Podsumowanie dla przegranych
Mały kontyngent, wielki wypływ. Mechanizmy niszczenia marży rolników
Największym błędem w ocenie skutków umowy jest skupianie się na łącznym wolumenie importu zamiast na jego precyzyjnej strukturze taryfowej. W sektorze wołowiny kontyngent 99 000 ton przy obniżonym cle 7,5% uderza bezpośrednio w segment „premium”, czyli steki i elementy szlachetne, które decydują o marży całej tuszy. To najbardziej opłacalna część produkcji, na której tak naprawdę się zarabia. Odcięcie polskich producentów od nawet części tego rynku ma bezpośredni wpływ na opłacalność produkcji.
Podobny mechanizm zachodzi w drobiarstwie, gdzie 180 000 ton filetów bez cła może wyprzeć polski produkt z dochodowego sektora hotelowego i restauracyjnego (HoReCa) w Europie Zachodniej. Mit o korzyściach z „taniej paszy”, która ma być dostępna dzięki umowie, zostaje obalony przez dane taryfowe, ponieważ cło na śrutę sojową z Brazylii i Argentyny już w 2025 roku wynosiło 0%, więc umowa nie obniży kosztów produkcji w sposób odczuwalny.
Istota problemu tkwi według rolników w tak zwanej asymetrii konkurencyjnej, gdzie producenci z Mercosuru korzystają z efektów gigantycznej skali i stosowania środków ochrony roślin oraz antybiotyków zakazanych w Unii Europejskie. Podczas gdy polski rolnik musi dokumentować każdy gram nawozu, brazylijski latyfundysta redukuje koszty jednostkowe dzięki wykorzystaniu pasz GMO i neonikotynoidów, co czyni rywalizację cenową niemożliwą do wygrania poprzez samą optymalizację operacyjną. To nie jest walka na jakość, lecz brutalna konfrontacja dwóch skrajnie różnych modeli produkcji rolnej.
Wpływ tych mechanizmów na rynek wewnętrzny jest natychmiastowy i niszczycielski dla stabilności finansowej gospodarstw. Importowane mięso, wjeżdżając do Europy bez barier celnych, często gubi swoją „narodowość” w wielkich przetwórniach, stając się anonimowym składnikiem hamburgerów czy dań gotowych. Dla polskiego rolnika oznacza to, że jego produkt, mimo wyższych standardów dobrostanu i bezpieczeństwa, musi konkurować cenowo z surowcem, który nigdy nie przeszedłby unijnej kontroli na etapie produkcji, nawet jeśli ostatecznie uznawany jest za spełniający warunki dopuszczenia na rynek.
Sektor drobiarski. Globalna wojna o filet z piersi
Polskie drobiarstwo, lider produkcji w UE, po wejściu umowy może zderzyć się ze spadkiem zysku jednostkowego o połowę – z 0,52 zł/kg do zaledwie 0,26 zł/kg. Małe, przyzagrodowe hodowle nie odczują tego bezpośrednio finansowo, ale ich produkcja stanie się całkowicie nieopłacalna wobec zalewu taniego mięsa w sklepach, co przyspieszy zanik chowu własnego.
Średnie fermy rodzinne, produkujące około 200 000 kg mięsa rocznie, stracą 52 000 zł dochodu, co postawi pod znakiem zapytania opłacalność ich pracy przy rosnącej inflacji kosztów pracy i energii. Największy wstrząs odczują duże fermy towarowe (np. 500 000 kg rocznie), gdzie ubytek zysku netto wyniesie aż 130 000 zł rocznie, co drastycznie ograniczy zdolność do spłaty kredytów inwestycyjnych za nowoczesne kurniki.
Sektor drobiarski
Drastyczny spadek marży netto. Utrata rynku HoReCa uderza w producentów.
Krach zyskowności
Zysk na każdym kilogramie mięsa spadł drastycznie:
-50%z 0,52 zł do 0,26 zł za kg
Analiza strat wg wielkości fermy
| Wielkość fermy | Produkcja (rocznie) | Strata zysku netto |
|---|---|---|
| Mała (Hobbystyczna) | Marginalna | Brak wpływu |
| Średnia (Rodzinna) | 200 000 kg | -52 000 zł |
| Duża (Towarowa) | 600 000 kg | -156 000 zł |
Problem sektora drobiarskiego polega na tym, że nadwyżka mięsa, która nie zostanie wyeksportowana na Zachód, zaleje rynek krajowy, dobijając mniejszych producentów. Brazylijski kurczak produkowany jest przy znacznie niższych rygorach środowiskowych i socjalnych, co pozwala na oferowanie fileta w cenach, które dla polskiego hodowcy nie pokrywają nawet kosztów zakupu piskląt i energii. To brutalne zderzenie z liderem światowego eksportu, który w odczuciu rolników nie musi martwić się o unijne dyrektywy dotyczące dobrostanu zwierząt czy emisji z rolnictwa.
Fermy drobiu pracują na minimalnych marżach przy ogromnym wolumenie, więc spadek zysku o 50% jest dla nich wyrokiem śmierci finansowej. Beneficjentami tej sytuacji będą wielkie korporacje i integratorzy, którzy wykorzystają upadki mniejszych ferm do dalszej konsolidacji rynku i przejmowania majątków bankrutujących rolników. Sektor ten, dotąd będący powodem do dumy polskiego rolnictwa, może stać się najbardziej poszkodowanym elementem nowej architektury handlowej.
Sektor wołowiny. Strategiczna strata marży jakościowej
W sektorze wołowiny prognozowany spadek cen skupu o 10–15% przełoży się na stratę 182,55 zł zysku netto na każdej sztuce opasa. Małe gospodarstwa (do 10 ha), hodujące średnio 3 sztuki bydła, stracą nominalnie 546 zł rocznie, jednak ich głównym zagrożeniem będzie ryzyko selekcji negatywnej ubojni, które przestaną odbierać małe partie zwierząt.
Średnie gospodarstwa rodzinne (10–50 ha), będące fundamentem sektora i sprzedające około 20–25 sztuk rocznie, odnotują prawdopodobnie ubytek rzędu 4750 zł czystego zysku. Duże gospodarstwa (powyżej 50 ha) przy sprzedaży 100 sztuk rocznie muszą liczyć się ze stratą rzędu 18 255 zł, co bezpośrednio uderza w ich zdolność do inwestowania w nowoczesne technologie środowiskowe.
Sektor wołowiny
Roczne straty dochodu rynkowego wynikające ze spadku cen skupu.
Dlaczego tracimy?
Główną przyczyną jest obniżka ceny skupu o 10–15%.
Drogie paszeKoszty pasz spadły jedynie śladowo, co powoduje nożyce cenowe i realną stratę na każdej sztuce.
Analiza strat wg skali hodowli
| Wielkość | Sprzedaż (rocznie) | Strata roczna |
|---|---|---|
| Małe | 3 sztuki | -547,65 zł |
| Średnie | 25 sztuk | -4 563,75 zł |
| Duże | 100 sztuk | -18 255,00 zł |
Co to oznacza w praktyce?
Dla przeciętnego gospodarstwa (średniego) strata rzędu 4,5 tys. zł jest bardzo dotkliwa.
Kwota ta odpowiada kosztowi zakupu nawozów na cały sezon wiosenny.
Spadek dochodowości w tym sektorze jest szczególnie bolesny, ponieważ Polska stała się europejską potęgą w produkcji wołowiny kulinarnej, wypełniając luki podażowe na rynkach zachodnich. Wejście tanich steków z Argentyny zburzy model, w którym polski rolnik mógł liczyć na „premię za jakość”, zmuszając go do powrotu do roli dostawcy surowca przemysłowego o minimalnej marży. To zmarnowanie lat pracy nad budową marki polskiej wołowiny jako produktu premium, który teraz zostanie zepchnięty do narożnika przez legendę wołowiny argentyńskiej.
Dla wielu hodowców bydła mięsnego rok 2025 był „złotym wiekiem”, w którym ceny polskiej wołowiny momentami przekraczały średnią unijną. Utrata tego impulsu rozwojowego w wyniku ratyfikacji umowy oznacza powrót do stagnacji, a dla wielu gospodarstw średniej wielkości – brak środków na odtworzenie stada . Rolnicy produkujący wołowinę wysokiej jakości stają przed dylematem: czy dalej inwestować w certyfikowaną jakość, czy pogodzić się z marginalizacją i spadkiem dochodów, który nie jest rekompensowany przez system dopłat.
Sektor trzody chlewnej. Ofiara rykoszetu i substytucji
Rynek wieprzowiny ucierpi pośrednio przez mechanizm substytucji: tani drób z Mercosuru obniży popyt na wieprzowinę, wymuszając spadki cen skupu tuczników. Już w 2025 roku produkcja tucznika generowała stratę na poziomie 2,50 zł na każdym kilogramie przy cenie skupu 6,48 zł/kg i koszcie produkcji rzędu 9,00 zł/kg.
Małe stadka (do 10 sztuk) odnotują stratę około 1375 zł rocznie, co przy znikomej rentowności oznacza ich ostateczną likwidację. Średnie gospodarstwa trzodowe (sprzedające 150 tuczników rocznie) muszą liczyć się z pogłębieniem deficytu o kolejne 5000 zł, co sumuje się do średniej straty rocznej na działalności przekraczającej 41 000 zł. Duże fermy przemysłowe (1000+ sztuk) odnotują ubytek gotówki rzędu 275 000 zł, choć ich integracja z ubojniami pozwoli im jako jedynym przetrwać na rynku dzięki efektowi skali.
Sektor trzody chlewnej
Pogłębienie deficytu na rynku wieprzowiny w 2025 roku.
Rynek deficytowy
Rynek wieprzowiny jest już w 2025 roku pod kreską. Mercosur pogarsza sytuację poprzez:
Efekt substytucjiTani drób z Ameryki Południowej wypiera droższą wieprzowinę z talerzy konsumentów.
Analiza strat i zagrożeń
| Wielkość stada | Sprzedaż (rocznie) | Obecna strata | Wpływ Mercosur |
|---|---|---|---|
| Małe | 5 sztuk | ~1 375 zł | Ryzyko likwidacji stada |
| Średnie (Przeciętne) | 150 sztuk | ~41 250 zł | ~5 000 zł dodatkowej straty |
| Duże | 1 000 sztuk | ~275 000 zł | Drastyczna presja na marżę |
Skutki rynkowe
Dla małych gospodarstw obecna sytuacja oznacza niemal pewną likwidację hodowli.
Średnie i duże fermy muszą mierzyć się z ogromną presją na marżę, co ogranicza możliwości inwestycyjne i modernizację.
Kryzys ten pogłębia fakt, że polska trzoda chlewna od lat zmaga się z ASF i drastycznym spadkiem pogłowia loch. Umowa z Mercosur, choć nie przewiduje gigantycznego importu wieprzowiny, tworzy presję deflacyjną, która uniemożliwia odbudowę sektora po latach zapaści. Rolnicy, którzy zainwestowali w bioasekurację i nowoczesne chlewnie, stają przed ścianą, gdzie cena zbytu jest trwale niższa od kosztów wytworzenia.
Tradycyjna polska wieprzowina traci rynek na rzecz tańszej alternatywy drobiowej, co prowadzi do zaniku chowu świń w mniejszych i średnich gospodarstwach. Przetrwają jedynie wielkie fermy przemysłowe, co zmieni krajobraz polskiej wsi z różnorodnego na monokulturowy i zdominowany przez korporacje. Dla hodowców świń Mercosur to „ostatni gwóźdź do trumny” sektora, który i tak znajdował się w fazie strukturalnego zwijania się.
Dopłaty z UE. Czy wsparcie zamortyzuje spadek cen?
W 2025 roku dopłaty bezpośrednie stają się dla wielu rolników jedynym realnym dochodem, a nie wsparciem rozwoju gospodarstwa. Te małe (8 ha) otrzymują łącznie około 7500 zł, co stanowi znaczną część ich dochodu rozporządzalnego, ale nie pozwala na żadne inwestycje.
Średnie gospodarstwa (30 ha) są najlepiej dofinansowane w przeliczeniu na hektar (~1500 zł/ha), otrzymując łącznie około 45 000 zł dzięki mechanizmom redystrybucyjnym. Jednak to w tej grupie strata rynkowa wynikająca z Mercosuru najmocniej uderza w płynność finansową, ponieważ dopłaty muszą pokrywać deficyt generowany przez produkcję rynkową.
Duże gospodarstwa (100 ha) otrzymują około 100 000 zł, ale przez degresywność stawek ich przychód na hektar spada do 1000 zł, co czyni ich odporność zależną wyłącznie od skali sprzedaży.
Dopłaty stają się formą „kroplówki”, która utrzymuje rolnika przy życiu, ale nie pozwala mu konkurować na globalnym rynku. Wymogi ekoschematów, jak zapewnienie dobrostanu zwierząt wyceniane na około 280 zł/sztukę, nakładają na rolników dodatkowe koszty pracy i biurokracji, co paradoksalnie czyni polskie mięso jeszcze droższym w porównaniu do brazylijskiego. Tworzy to błędne koło: rolnik pobiera dopłatę, by przeżyć, ale wymogi tej dopłaty ostatecznie niszczą jego konkurencyjność cenową.
Istnieje również ryzyko biurokratyczne związane z tzw. bezpiecznikami unijnymi. Proponowany próg spadku cen o 5% jako spust dla ceł ochronnych jest dla wielu gospodarstw wyrokiem śmierci, ponieważ dane o cenach spływają z dużym opóźnieniem, a proces decyzyjny w Brukseli trwa miesiące. Rolnik, który traci płynność finansową dzisiaj, nie może czekać pół roku na reakcję urzędników, która może zostać zablokowana przez interesy innych państw członkowskich.
Zbiorczy bilans
Analiza budżetu typowego gospodarstwa (30 ha) w obliczu zmian rynkowych.
Dopłaty vs Rynek
Zestawienie pokazuje, jak rynkowa strata wynikająca z konkurencji ze strony Mercosur "zjada" korzyści płynące z dopłat bezpośrednich dla polskiego rolnika.
Kalkulacja roczna
| Element budżetu | Wartość 2025 | Wpływ Mercosur | Bilans |
|---|---|---|---|
| Suma dopłat (30 ha, 25 krów) | 45 000 zł | 0 zł | 45 000 zł |
| Dochód ze sprzedaży | ~59 000 zł | -6 000 zł | 53 000 zł |
| ŁĄCZNIE | 104 000 zł | -6 000 zł | 98 000 zł |
Matematyka braku rozwoju
Spadek o 6 000 zł może wydawać się niewielki, ale dla gospodarstwa rodzinnego to:
Utrata 20-30% nadwyżkiTo właśnie te środki były dotąd przeznaczane na inwestycje lub wkład własny do kredytów. Ich brak oznacza stagnację.
Krajobraz polskiej wsi w 2030 roku. Koniec rolnictwa, jakie znamy?
Umowa UE-Mercosur może doprowadzić do powstania „strefy śmierci” w gospodarstwach średnich (10–50 ha), które odnotują spadek dochodów o 20–40%. Są one zbyt duże na pomoc socjalną przewidzianą dla małych gospodarstw, a jednocześnie zbyt małe na walkę kosztową z latyfundiami z Mercosuru.
Polska wieś do 2030 roku przejdzie bolesną transformację strukturalną, w której prawdopodobnie zaniknie tradycyjna warstwa średnia, a rynek zostanie podzielony między nieliczne wielkie fabryki żywności oraz rzeszę hobbystów żyjących z dopłat i pracy poza rolnictwem. Szansa na przetrwanie dla rolników skupiają się na defensywie: maksymalizacji dopłat z ekoschematów i łączeniu się w grupy producenckie, by mieć cień szansy w starciu z globalnym rynkiem.
Taka transformacja miałaby ma głęboki wymiar socjologiczny, prowadząc do degradacji statusu społecznego rolników, którzy z przedsiębiorców sukcesu stają się „klientami pomocy społecznej” uzależnionymi od funduszy unijnych. Spadek dochodów o 15-25% w kluczowych sektorach wymusi na młodszych pokoleniach rezygnację z przejmowania gospodarstw, co przyspieszy proces wyludniania się wsi i koncentracji ziemi w rękach wielkich latyfundiów. Krajobraz polskiej wsi zmieni się z rolniczego na rolniczo-przemysłowy, gdzie dominować będą biogazownie i farmy fotowoltaiczne zamiast tradycyjnego chowu zwierząt.
Konkluzja jest bolesna: umowa UE-Mercosur, chociaż opłacalna z punktu widzenia całej Wspólnoty, to projekt trwale deficytowy dla polskiego rolnictwa, w którym korzyści przemysłowe są finansowane kosztem rentowności polskiej wsi.
Bez wprowadzenia rygorystycznych barier sanitarnych i potężnych mechanizmów osłonowych, polscy rolnicy poniosą pełny finansowy koszt operacji, która kończy epokę rolnictwa łatwych zysków z eksportu i otwiera erę bezwzględnej konkurencji globalnej. Nadchodzące lata będą testem wytrzymałości dla każdego polskiego gospodarza, a wynik tej próby dla wielu z nich jest już dzisiaj przesądzony przez matematykę zawartą w unijnych załącznikach.
Źródło: PolskieRadio4.pl/Michał Tomaszkiewicz
Skąd to wiemy? Jak to wyliczyliśmy?
Podstawą merytoryczną artykułu są oficjalne dane pochodzące z instytucji państwowych, unijnych oraz organizacji branżowych. Wyliczenia opierają się na konfrontacji danych historycznych z prognozowanymi skutkami wejścia w życie zapisów handlowych.
Źródła danych:
Parametry umowy handlowej: Dane dotyczące kontyngentów taryfowych (TRQ), takich jak 99 000 ton wołowiny czy 180 000 ton drobiu, oraz harmonogramu znoszenia ceł (phasing-in) pochodzą bezpośrednio z oficjalnych arkuszy informacyjnych Komisji Europejskiej dotyczących filaru handlowego porozumienia UE-Mercosur.
Struktura polskiego rolnictwa: Informacje o liczbie gospodarstw, średniej wielkości stad oraz powierzchni upraw zostały zaczerpnięte z danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) oraz Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) za lata 2023–2025.
System wsparcia (WPR): Stawki płatności bezpośrednich (podstawowej, redystrybucyjnej, do bydła) oraz ekoschematów (dobrostan zwierząt) na rok 2025 przyjęto na podstawie stawek ogłoszonych przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi oraz ARiMR.
Koszty produkcji i ceny rynkowe: Notowania cen żywca (wołowina, drób, trzoda) oraz szczegółowe kalkulacje kosztów (pasze, energia, praca) oparto na danych Ośrodków Doradztwa Rolniczego (ODR), Wielkopolskiej Izby Rolniczej oraz rynkowych notowań cen skupu z przełomu lat 2024/2025.
Metodologia obliczeń:
Modelowanie rachunku wyników (P&L): Dla każdego typu gospodarstwa stworzono symulację finansową porównującą „Wariant Bazowy 2025” (stan obecny) ze scenariuszem „Mercosur Case” (prognoza po implementacji umowy).
Typologia gospodarstw: Do analizy przyjęto trzy standardowe modele:
- Małe (socjalne): 1–10 ha, produkcja niskotowarowa.
- Średnie (rodzinne towarowe): 10–50 ha, pełna towarowość, wysoka wrażliwość na koszty.
- Duże (przemysłowe): powyżej 50 ha, wysoka automatyzacja i efekt skali.
Symulacja transmisji cenowej:
- W sektorze wołowiny założono spadek cen skupu o 10–15%, co wynika z analizy wpływu importu mięsa premium (steków) na wycenę całej tuszy .
- W sektorze drobiu założono spadek cen o 7% w wyniku wypchnięcia polskiego produktu z europejskiego kanału HoReCa i przekierowania nadpodaży na rynek krajowy.
Korekta kosztowa i dochodowa:
- Uwzględniono obniżkę kosztów pasz o 5% (wynikającą ze zniesienia barier eksportowych w Argentynie) oraz wpływ inflacji na koszty stałe (praca, energia) na poziomie 2–3%.
- Do wyniku produkcyjnego dodano pełną kwotę dopłat bezpośrednich przysługujących danej wielkości gospodarstwa, uwzględniając mechanizmy redystrybucyjne i degresywność stawek.
⚠️ Konsekwencje
Dla dużych ferm strata rzędu 156 tys. zł rocznie to nie tylko mniejszy zarobek.
W praktyce oznacza to brak możliwości terminowej spłaty kredytów zaciągniętych na budowę nowoczesnych kurników.