more_horiz
Gospodarka

Czeskie wioski podupadają. Rosnące koszty przyczyną zamykania się małej gastronomii

Ostatnia aktualizacja: 04.07.2022 06:30
Czesi od dawna lubili spędzać czas w wiejskich pubach, spotykać się tam z przyjaciółmi lub świętować specjalne okazje, ale rosnące koszty i zaciskanie pasa przez klientów sprawiły, że wiele lokali gastronomicznych walczy o przetrwanie.
Czeskie puby w wioskach zamykają się ze względu na rosnące koszty.
Czeskie puby w wioskach zamykają się ze względu na rosnące koszty.Foto: shutterstock/ Vital Safo

Podobnie jak inne puby w całym kraju, U Kryslu w wiosce Sec, liczącej 318 mieszkańców, cierpi z powodu spadku dochodów, ponieważ klienci ograniczają wydatki na rozrywkę - jest to najnowszy cios dla lokali, które walczą o odbicie po pandemii.

- W wielu wioskach, a może nawet w naszej, pub przestanie istnieć - powiedziała burmistrz Sec Helena Chytra, która szuka nowego inwestora dla U Kryslu, gdzie podczas ostatniej wizyty tylko jeden klient sączył piwo, podczas gdy barman sprawdzał swój telefon.

- Pięć czy 10 lat temu w weekendy pub był pełen. Nie było gdzie usiąść w piątkowy czy sobotni wieczór - powiedziała.

Mimo że Czesi wypijają rocznie średnio 129 litrów piwa na głowę, coraz częściej decydują się na spędzanie czasu w domu. Trend ten utrzymał się po ustąpieniu pandemii i wcześniejszym zakazie palenia, który zaszkodził biznesowi pubów.

Według Asahi's Plzensky Prazdroj - producenta słynnego Pilsner Urquell - w ciągu ostatnich trzech lat zamknięto około 12% pubów w czeskich miastach poniżej 5 tys. mieszkańców - niemal dwukrotnie więcej niż w większych miastach. Szybko rosnące koszty mogą okazać się gwoździem do trumny dla wielu innych.

- Ekonomia jednej knajpy w jednej wsi nie ma często sensu - powiedział Lubos Kastner, właściciel restauracji i członek Czeskiego Instytutu Gastronomicznego. Dodał, że wiejskie lokale otrzymają większy cios w miarę pogarszania się sytuacji gospodarczej. Tradycyjna czeska gospoda - zwłaszcza na wsi - od wielu pokoleń stanowi centralne miejsce spotkań poza domem.

Nie podwyższać cen

Wielu właścicieli małych pubów niechętnie decyduje się na podwyżki cen w obawie przed utratą coraz mniejszej liczby klientów, nawet jeśli inflacja w Czechach w maju osiągnęła prawie 30-letni poziom 16%.

- Jesienią ... zacznie się dławienie (wielu małych pubów) - powiedział Hanus Vala, właściciel Na Palube Steakhouse w Milevsko w regionie Bohemia w Europie Środkowej.

W poszukiwaniu pomocy, niektórzy właściciele zwrócili się do Plzensky Prazdroj i jego programu "Village" oferującego doradztwo i pomoc finansową dla zmagających się z problemami lokalnych właścicieli, którzy martwią się o ponowne zamknięcie pubów z powodu koronawirusa i pogarszającą się gospodarkę po lecie. Eva Vejvancicka, właścicielka pubu U Kantu w Myslovicach, powiedziała, że kupiła go w 2019 roku, aby zapobiec jego zamknięciu i od tego czasu otrzymała fundusze od Plzensky Prazdroj na modernizację tarasu, ratując jedyne miejsce na imprezy.

Miejsce spotkań

- Pub jest ważny, aby ludzie mogli się spotkać. Nie ma tu nawet sklepu. Pub był tu od zawsze - powiedziała w tym tygodniu, gdy grupa przyjaciół siedziała na zewnątrz, sącząc piwo.

- Plzensky Prazdroj rozpoczął swój program od 80 pubów w 2017 roku, a teraz pomaga prawie 900 - około 10% czeskich wiejskich pubów. Pomoc obejmuje bezpośrednie dotacje finansowe, a także doradztwo w zakresie takich rzeczy jak poprawa menu i wyglądu pubów. Program skierowany jest do przedsiębiorstw w wioskach poniżej 5 000 osób, gdzie często puby są jednym z niewielu miejsc, w których miejscowi mogą się spotykać - powiedziała rzecznik Pilsnera Petra Kubova.

- Każda wioska ma trójnogi stołek z kościoła, boiska i pubu, który pomaga wspierać społeczność. Bez jednego z nich, wiosce brakuje nogi stołka - podsumowała.

Czytaj także:

PolskieRadio24.pl/ Reuters/ mib