Podatek tłuszczowy na horyzoncie. Wszystko podrożeje o 5 zł?
Albo zmiana składu produktów na zdrowsze, albo objęcie podatkiem tłuszczowym i wzrost ceny dla klienta końcowego, a co za tym idzie - niższa sprzedaż. Pojawiły się dwa pomysły na tą daninę: procentowy, zależny od PIT lub CIT producenta, oraz kwotowy, polegający na dodaniu do ceny każdego objętego produktu 5 zł. Ile będziemy płacić w sklepie?
2026-02-20, 15:24
Najważniejsze informacje w skrócie:
- W debacie publicznej ścierają się obecnie dwie diametralnie różne koncepcje nowej daniny – lewicowy projekt oparty na skomplikowanym mechanizmie procentowym od dochodu firm oraz obywatelska petycja zakładająca ryczałtowe 5 złotych doliczane do każdej sztuki towaru, co w skrajnych przypadkach mogłoby wywindować ceny tanich przekąsek o niebotyczne 160 procent.
- Na celowniku fiskusa znalazłaby się szeroko pojęta żywność wysokoprzetworzona, w tym uwielbiane przez Polaków parówki, mrożone pizze, słone przekąski i przemysłowe słodycze, z pominięciem jednak surowych, nieprzetworzonych produktów rolnych, co ma stanowić zachętę do samodzielnego gotowania.
- Głównym motorem napędowym tych zmian, oprócz unijnych dyrektyw prozdrowotnych, jest dramatyczne niedofinansowanie Narodowego Funduszu Zdrowia, do którego – według ostrożnych szacunków – z tytułu samego podatku tłuszczowego mogłoby co roku trafiać od 4,5 do nawet 7 miliardów złotych.
Podatek tłuszczowy. Opodatkowanie przetworzonej żywności
Koncepcja podatku tłuszczowego (ang. fat tax), dyskutowana od lat przez ekonomistów, nabiera w Polsce realnych, politycznych kształtów. Na stole leżą obecnie dwie główne propozycje dotyczące sposobu naliczania tej opłaty, które w zupełnie różny sposób uderzyłyby w rynek.
Pierwszy model, forsowany przez polityków Nowej Lewicy, to mechanizm procentowy powiązany z podatkami dochodowymi. Zakłada on nałożenie stawki 12% od podstawy opodatkowania PIT lub CIT. Projekt ten zawiera jednak tzw. tarczę podatkową – firmy, które uczciwie odprowadzają podatki w Polsce, mogłyby liczyć na ulgę rzędu 7 punktów procentowych. W efekcie rzetelni, krajowi producenci płaciliby 5%, podczas gdy wielkie, międzynarodowe korporacje optymalizujące podatki za granicą zostałyby obciążone pełną stawką 12%.
Drugie podejście to radykalny model kwotowy, wynikający z anonimowej petycji obywatelskiej, która na początku 2026 roku trafiła do resortów zdrowia i finansów. Zakłada on proste, ryczałtowe doliczenie aż 5 zł do każdego produktu uznanego za niezdrowy. Według autorki petycji, taka kwota miałaby stanowić potężną barierę psychologiczną dla konsumentów, zniechęcając ich do impulsywnych zakupów żywności ultraprzetworzonej.
Niezależnie od wybranego wariantu, podatek uderzyłby w potężny segment rynku. Obejmowałby on żywność bogatą w tłuszcze nasycone, sód i węglowodany. Na liście produktów "zagrożonych" znajdują się przetwory mięsne (jak parówki, salami, boczek, pasztety), słone przekąski (chipsy, paluszki), żywność gotowa (mrożone pizze, burgery), a także przemysłowe słodycze i napoje energetyczne. Co ważne, danina nie dotyczyłaby surowych produktów rolnych, takich jak świeży schab czy pierś z kurczaka.
Podatek tłuszczowy:
prognoza skoku cen
Jak dwa proponowane modele wpłyną na paragony za żywność UPF?
Pomysł Lewicy oznacza podwyżkę o +20%. Równomierne obciążenie tańszych i droższych produktów.
Stała opłata +5 zł do każdej sztuki. Drastycznie uderza w najtańszą, "śmieciową" żywność.
Pączek przemysłowy
Zupka chińska
Chipsy (140g)
Hot-dog (stacja)
Pizza mrożona
Nuggetsy (400g)
Wniosek: Stała opłata kwotowa zadziałałaby jak bariera zaporowa dla najtańszej żywności o znikomych wartościach odżywczych.
Szok cenowy w sklepach. Kto za to zapłaci?
Ekonomia bywa bezlitosna – nowe obciążenia podatkowe dla producentów w ostatecznym rozrachunku pokryją konsumenci, co pokazały już doświadczenia z funkcjonującą w Polsce opłatą cukrową. Prognozy dotyczące podwyżek cen detalicznych są alarmujące, a skala uderzenia w portfele zależy od ostatecznie przyjętego modelu.
W przypadku łagodniejszego modelu procentowego, mrożona pizza kosztująca dziś 15 zł podrożałaby o około 2 zł, a paczka popularnych chipsów za 5 zł kosztowałaby o 60 groszy więcej. Zastosowanie ryczałtu z petycji obywatelskiej wywołałoby prawdziwe trzęsienie ziemi na sklepowych półkach: ta sama pizza kosztowałaby już 20 zł, a paczka chipsów podwoiłaby swoją cenę, osiągając pułap 10 zł.
Eksperci ostrzegają przed wysoce regresywnym charakterem tej opłaty. Podatek tłuszczowy uderzy przede wszystkim w najtańsze produkty o najsłabszym składzie, co oznacza, że finansowy ciężar reformy poniosą głównie gospodarstwa domowe o najniższych dochodach, dla których tanie przetwory mięsne stanowią często podstawę codziennej diety. Przemysł może zareagować na nowe prawo zjawiskiem "downsizingu", czyli zmniejszaniem gramatury opakowań w celu utrzymania starych cen, lub próbą reformulacji składów, tak aby uniknąć przekroczenia progów opodatkowania.
Zdrowie narodu i ratunek dla budżetu NFZ
Skąd w ogóle pomysł na tak drastyczne kroki? Inicjatywa ta rodzi się na styku kryzysu zdrowotnego i finansowego. Według polityków Lewicy, obecny system finansowania polskiej ochrony zdrowia (na poziomie zaledwie około 6% PKB) jest głęboko niewydolny. Podatek tłuszczowy ma działać w oparciu o unijną zasadę "zanieczyszczający płaci" – wymuszając na producentach niezdrowej żywności partycypację w ogromnych kosztach leczenia otyłości i chorób układu krążenia, które są następstwem spożywania ich produktów.
Szacunki dotyczące wpływów budżetowych pobudzają wyobraźnię polityków. Rynek żywności wysokoprzetworzonej w Polsce jest wyceniany na 90-110 miliardów złotych rocznie, stanowiąc nawet 30% całego sektora spożywczego. Przy zastosowaniu modelu procentowego z "tarczą podatkową", bezpośrednio do kasy NFZ trafiałoby od 4,5 do 7 miliardów złotych rocznie.
Widmo "duńskiej porażki" i gniew polskiej branży mięsnej
Perspektywa nowych obciążeń wywołała stanowczy sprzeciw potężnego sektora rolno-spożywczego w Polsce. Organizacje zrzeszające rolników i producentów mięsa, takie jak PPZW, alarmują, że podatek zdestabilizuje rynek, zagrażając opłacalności tysięcy gospodarstw i osłabiając pozycję eksportową rodzimych zakładów przetwórczych na rzecz tańszego importu z zagranicy. Krytycy z Warsaw Enterprise Institute (WEI) nazywają ten pomysł "fiskalnym eksperymentem" i próbą drenażu portfeli Polaków pod pozorem troski o zdrowie.
Przeciwnicy podatku najczęściej powołują się na przykład Danii, która w 2011 roku nałożyła podatek na tłuszcze nasycone. Eksperyment zakończył się tam katastrofą: ceny żywności poszybowały w górę, Duńczycy zaczęli masowo jeździć na zakupy do sąsiednich Niemiec, a koszty biurokratyczne dla firm okazały się miażdżące, w efekcie czego Kopenhaga wycofała się z daniny po zaledwie roku. Z drugiej strony, zwolennicy podatku wskazują na sukces Węgier, gdzie od kilkunastu lat funkcjonuje podatek od soli i cukru (tzw. podatek chipsowy), realnie zasilając tamtejszą ochronę zdrowia.
Żywność Wysokoprzetworzona (UPF)
Cicha epidemia i miliardowe koszty, które ponosimy wszyscy.
Produkty, które przeszły wieloetapową obróbkę przemysłową i zawierają składniki (izolaty, emulgatory, sztuczne barwniki, tłuszcze trans), których zazwyczaj nie masz w swojej domowej kuchni.
Czym to właściwie jest?
Cel produkcji jest prosty: jedzenie ma być bardzo tanie, mieć ekstremalnie długi termin przydatności i być hyper-palatable (uzależniająco smaczne).
| Kategoria | Przykłady produktów |
|---|---|
| Przekąski | Chipsy, paluszki, krakersy, batony |
| Gotowe dania | Mrożona pizza, nuggetsy, zupki chińskie |
| Napoje | Napoje gazowane, słodzone jogurty |
| Pieczywo | Pakowane tosty, ciastka z długą datą |
Wpływ na zdrowie
UPF działa jak „biologiczny koń trojański”. Niszczy nasz organizm od środka.
Błędne koło głodu: Trawione błyskawicznie, powodują skoki insuliny i szybki nawrót głodu.
Dewastacja jelit: Chemia i brak błonnika niszczą mikrobiom, wywołując stany zapalne.
Otyłości i cukrzycy typu 2 (o ok. 40-50%).
Chorób serca i nowotworów (szczególnie jelita).
Depresji i stanów lękowych.
Ekonomia choroby (Skala Polski)
Leczenie schorzeń wywołanych złą dietą to astronomiczne koszty obciążające cały system NFZ, niezależnie od tego, jak sami się odżywiamy (szacunki 2025/2026).
Leczenie cukrzycy, zawałów, dializy, operacje bariatryczne rocznie.
Zwolnienia L4, renty, spadek wydajności i przedwczesna śmierć.
Unia naciska, rząd kalkuluje
Nawet jeśli polski rząd i sceptycznie nastawiony prezydent (obawiający się uderzenia w budżety obywateli) odrzucą skrajne projekty krajowe, zmiana prawa może zostać wymuszona z zewnątrz. Komisja Europejska intensywnie pracuje nad dokumentem "Safe Hearts Plan", który zakłada ogólnounijną harmonizację podatków od żywności wysokoprzetworzonej, aby uniknąć fragmentacji wspólnego rynku.
Jeśli te plany wejdą w życie, Polska będzie musiała dostosować swoje prawodawstwo w latach 2027-2028, co na zawsze zmieni kształt naszych koszyków zakupowych.
Czytaj także:
- Życie singla znów podrożało. Winne kosmetyki i espresso
- Honor dzieci warty połowę miesięcznych wydatków. Grudzień ciężkim miesiącem dla rodzin
- Seniorzy słono płacą za wigilijny obiad. Dzień z rodziną wart tyle, co 3 tygodnie samemu
Źródło: PolskieRadio24.pl/Michał Tomaszkiewicz