Trump zafunduje nam drogie święta? Tak wojna wpłynie na Wielkanoc

Ceny paliw szaleją - czy to znaczy, że Wielkanoc będzie równie droga, jak wizyta na stacji? Eksperci uspokajają: wynikające z wojny podwyżki cen powinny być minimalne.

2026-03-16, 09:01

Trump zafunduje nam drogie święta? Tak wojna wpłynie na Wielkanoc
Donald Trump na konferencji prasowej. Foto: Allison Robbert/Associated Press/East News

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Wielkanocne zakupy nie powinny drastycznie uszczuplić naszych portfeli.
  • Mechanizm przenoszenia wyższych kosztów transportu na sklepowe półki jest procesem długotrwałym, trwającym zazwyczaj od kilku tygodni do nawet paru miesięcy.
  • Sytuacja na stacjach benzynowych, gdzie w ciągu zaledwie kilkunastu dni ceny oleju napędowego poszybowały o 17%, stanowi wyprzedzające działanie dystrybutorów.

Rozpoczęcie amerykańskich nalotów na Iran oraz ogólna destabilizacja sytuacji na Bliskim Wschodzie natychmiastowo przełożyły się na globalne rynki i wywołały obawy o koszty zbliżających się świąt. Analitycy rynkowi uspokajają jednak, że przed samą Wielkanocą nie doświadczymy gwałtownego szoku cenowego podczas wizyt w marketach. Mimo rosnących wydatków na logistykę, detaliści będą starali się amortyzować uderzenie, aby nie odstraszyć kupujących w jednym z najważniejszych momentów w roku.

- Nie byłby to jednak efekt wyłącznie decyzji sieci handlowych. Raczej byłoby to konsekwencją wzrostu kosztów w całym łańcuchu dostaw – od producentów, przez logistykę, aż po handel detaliczny. Niemniej jednak uważam, że w tym roku przed świętami zaznamy standardowych wzrostów cen w sklepach, bo retailerzy nie będą chcieli dopuścić do tego, aby konsumenci się wystraszyli. Ceny mocniej mogą pójść w górę dopiero w kolejnych okresach - wyjaśnił Robert Biegaj, ekspert i konsultant merytoryczny raportu z Shopfully Poland.

Paliwa stanowią fundamentalny składnik kosztów w całym łańcuchu dostaw. Ekonomiści szacują, że już w marcu tzw. szeroka inflacja może wzrosnąć o około 0,5 punktu procentowego wyłącznie na skutek zawirowań na stacjach benzynowych. Jeśli napięcia geopolityczne utrzymają się dłużej, wygenerują wtórny impuls inflacyjny, który uderzy w portfele Polaków w kolejnych miesiącach. Wówczas zauważalnie podrożeją kategorie najbardziej wrażliwe na wydatki energetyczne: chemia gospodarcza, żywność przetworzona, pieczywo oraz towary z importu.

Wyprzedź falę podwyżek

Supermarkety kończą politykę mrożenia cen. Dowiedz się, co warto kupić, dopóki trwa „okno zakupowe”.

Idealne okno zakupowe

To czas między teraz a końcem Świąt Wielkanocnych. Potem tarcze ochronne sieci handlowych znikną, a ceny zostaną urealnione do stawek rynkowych.

Chemia gospodarcza

Produkty ciężkie, o dużych gabarytach, gdzie koszt transportu stanowi znaczną część ceny końcowej.

Proszki i kapsułki do prania

Tabletki do zmywarek

Płyny do płukania

Środki czyszczące

Kawa i herbata

Towary importowane, wrażliwe na kursy walut i rosnące ceny frachtu morskiego.

Kawa ziarnista i mielona

Herbaty liściaste i w torebkach

Egzotyczne przyprawy

Kakao naturalne

Trwała spiżarnia

Produkty o bardzo długim terminie przydatności, które stanowią bazę większości posiłków.

Oliwy z oliwek (Premium)

Makarony z pszenicy durum

Ryż i kasze

Przetwory w słoikach/puszkach

Dlaczego to się dzieje? Odpowiedzią jest wtórny impuls inflacyjny.

W maju na półki trafią towary wyprodukowane i przetransportowane już po nowych, wyższych stawkach energii i paliw. Skumulowane koszty logistyki zostaną wtedy ostatecznie przerzucone na konsumenta.

Zupełnie inaczej wygląda obecnie sytuacja na stacjach paliw, gdzie koszty tankowania rosną wręcz skokowo. W ciągu pierwszych dziesięciu dni od zaognienia sytuacji, stawki za litr benzyny podskoczyły o 10%, a olej napędowy podrożał o 17%. Dzieje się tak pomimo faktu, że paliwo sprzedawane w tym momencie wyprodukowano z ropy nabytej przed amerykańskimi atakami, czyli po starych, znacznie niższych cenach.

Dystrybutorzy nie czekają jednak na fizyczną dostawę nowego, droższego surowca – już dziś podnoszą ceny na pylonach, wyceniając przyszłe kontrakty i zabezpieczając swoje marże kosztem obecnych klientów.

Przedłużający się konflikt zakłóca okres stabilizacji, z jakim mieliśmy do niedawna do czynienia w handlu. Badanie „Indeks cen w sklepach detalicznych” dowodzi, że w lutym codzienne zakupy były średnio o 3,8% droższe w ujęciu rocznym, utrzymując bardzo podobną dynamikę co w styczniu (3,7%) i grudniu (3,8%).

Raport ten, oparty na analizie ponad 84 tysięcy cen w niemal 40 tysiącach placówek handlowych, precyzyjnie oddaje kondycję budżetów domowych. Mając to na uwadze, eksperci apelują o zachowanie spokoju przy przedświątecznych półkach, gdyż to ewentualna, nieuzasadniona panika zakupowa mogłaby stać się prawdziwym zapalnikiem dla nagłych szoków cenowych.

Czytaj także:

Źródło: UCE Research/Shopfully Poland/Michał Tomaszkiewicz

Polecane

Wróć do strony głównej