more_horiz
Gospodarka

Obsługa polskiego zadłużenia pochłonie 2 proc. PKB. Soboń: nie ma ryzyka, sytuacja jest stabilna

Ostatnia aktualizacja: 12.01.2023 11:44
Obsługa polskiego zadłużenia będzie w tym roku kosztować 2 proc. PKB - poinformował wiceminister finansów Artur Soboń. Dodał, że sytuacja finansów państwa jest stabilna, ale wyzwań jest dużo i trzeba być bardzo ostrożnym.
Obsługa deficytu i koszty związane z tą obsługą, przy tak drogim pieniądzu, jaki wciąż mamy w Europie i na świecie, to jest istotna pozycja w polskim budżecie.
Obsługa deficytu i koszty związane z tą obsługą, przy tak drogim pieniądzu, jaki wciąż mamy w Europie i na świecie, to jest istotna pozycja w polskim budżecie.Foto: Shutterstock/MOZCO Mateusz Szymanski

Na zadane w Radiu Wnet pytanie o to, ile prawdy jest w pogłoskach, że Polska może w marcu zbankrutować, wiceminister finansów Artur Soboń odpowiedział, że "to kompletna bzdura".

- Mamy wysokie, stabilne ratingi, mamy niski poziom długu w stosunku do innych państw europejskich, mamy potrzeby pożyczkowe na ten rok zrealizowane już prawie w połowie - 44 proc. - i mamy spokojnie 118 mld płynności na kontach. Nie ma tego typu ryzyka. Sytuacja jest stabilna, ale tych wyzwań przed nami jest tak dużo i te sytuacje w różnych państwach, które miały miejsce w ostatnim czasie, pokazują, że trzeba być tu bardzo ostrożnym" - zaznaczył.

Istotna pozycja w polskim budżecie

Z kolei w radiu Tok FM Soboń proszony był o odniesienie się do słów senatora Krzysztofa Kwiatkowskiego, byłego szefa NIK-u, który stwierdził, że rząd jest zdeterminowany, aby odblokować środki z Krajowego Planu Odbudowy, bo wie, że wiosną nie będzie w stanie udźwignąć zobowiązań finansowych. Zdaniem senatora Kwiatkowskiego wtedy pojawią się zatory; podatnicy dostaną zwrot podatku, ale będzie kłopot z pieniędzmi dla innych jednostek organizacyjnych Skarbu Państwa.


W odpowiedzi Artur Soboń zapewnił, że "nie jesteśmy w żadnym razie pod ścianą". Dodał, że "mamy niski dług publiczny w porównaniu do średniej państw UE". Podkreślił, że nie ma tego typu zagrożenia, by pojawiły się zatory w płatnościach.

- Oczywiście obsługa deficytu i koszty związane z tą obsługą, przy tak drogim pieniądzu, jaki wciąż mamy w Europie i na świecie, te 2 proc. PKB to jest istotna pozycja w polskim budżecie i trzeba robić wszystko, żeby ten deficyt był mniejszy - zaznaczył.

Wiceminister przypomniał, że PKB to jest 30 bln zł, czyli obsługa polskiego zadłużenia będzie kosztowała 60 mld zł.

7 mld zł więcej na zwroty z podatków

- 15 mld zł - o tyle mniej zapłacimy podatków po zmianach, które przeprowadzono. W połowie zostały one skonsumowane w mniejszych zaliczkach na podatek, które pobieraliśmy od drugiej połowy ubiegłego roku, a w drugiej połowie będą one w zwrotach w zeznaniach rocznych, więc to będzie ponad 7 mld zł więcej na zwroty, niż to by zwykle było - poinformował wiceminister.

Stwierdził też, że nie potrafi jeszcze powiedzieć, jaka będzie ogólna suma zwrotów.

- Co nie oznacza, że to się rozłoży dokładnie tak samo na wszystkich podatników, bo to zależy od tego, jak mieliśmy pobierane zaliczki w roku ubiegłym - dodał Artur Soboń.

Z powodu złożenia poprawek w trakcie posiedzenia plenarnego w Senacie, ustawa budżetowa na rok 2023 została w środę ponownie skierowana do komisji budżetu i finansów publicznych.

Sejm uchwalił w grudniu ustawę budżetową na 2023 r. Wydatki budżetu wyniosą 672,7 mld zł, dochody 604,7 mld zł, a deficyt budżetu nie może być większy niż 68 mld zł.

PR24.pl, IAR, PAP, DoS