Jaki podatek od hipermarketów: liniowy czy progresywny? Liniowy wzmacnia duże sieci
̶ Zagraniczne sieci handlowe w pewnym sensie "zapracowały" na sytuację, w której nakładany jest na nie podatek obrotowy - uważa Adam Ruciński, prezes firmy audytorskiej BTFG - gość piątkowego Pulsu Gospodarki w Polskim Radiu 24.
2016-01-08, 13:45
Posłuchaj
Jak podkreśla, te sieci się rozwijały, budowały swoją silną pozycję w Polsce, jednocześnie permanentnie pokazując, że są na stracie.
Sieci handlowe są po to aby zarabiać
̶ Tymczasem wiemy, że po to działają aby zarabiać pieniądze i wiemy, że są możliwości aby obejść system podatkowy – mówi Ruciński.
Posłuchaj
Są dwie koncepcje podatku obrotowego
Rozważane są dwie koncepcje podatku obrotowego. Jedna zakłada stawkę liniową, która jest bardziej korzystna dla zagranicznych dużych sieci handlowych, druga przewiduje stawkę progresywną, gdzie za wyższe obroty płaci się wyższy podatek, a za mniejsze obroty niższy - co jest korzystne dla małych sklepów.
Rząd chce wesprzeć polski handel?
̶ I być może rząd myśli o tym aby nie tylko mieć większe wpływy podatkowe, ale także o tym aby wesprzeć polski handel - zauważa Krzysztof Sobczak, redaktor naczelny Wolters Kluwer.
Posłuchaj
̶ Można się spodziewać, że gdzieś tam jest myślenie aby łagodnie potraktować małe sklepy, bo one są polskie i przyłożyć mocniej firmom większym, bo po pierwsze są duże, a po drugie – są zagraniczne - mówi Sobczak.
Podatek liniowy wzmacnia pozycję dużych zagranicznych sieci
Ale też jest prawdą, że podatek liniowy poprawi sytuację konkurencyjną dużych zagranicznych sieci handlowych względem mniejszych polskich sklepów - przyznaje Adam Ruciński.
Jak wyjaśnia, mniejszy sklep zawsze uzyskuje mniejszy upust cenowy od dostawcy niż większy i tym samym ma mniejszą marżę. Jeśli oba podmioty będą płacić ten sam podatek, to mały podmiot na pewno będzie na podatku bardziej stratny.
Wprowadzenie progresywnego podatku obrotowego nie będzie łatwe
̶ Być może progresywny podatek obrotowy jest lepszy dla mniejszych sklepów, ale przykład Węgier pokazuje, że wprowadzenie takiego podatku jest bardzo trudne, jeśli nie niemożliwe - zauważa Roman Przasnyski, główny analityk Gerda Broker.
Posłuchaj
Przypomina, że Budapeszt próbował wprowadzić ten podatek, ale musiał się wycofać pod naciskiem Unii Europejskiej, która argumentowała, że jest to jakaś forma niedozwolonej pomocy publicznej, preferującej małe rodzime firmy handlowe.
̶ Węgrzy mają więc podatek liniowy i może lepiej spojrzeć na to doświadczenie i wprowadzić rozwiązanie realne i szybsze – mówi Przasnyski.
Robert Lidke, jk