Na wakacje nie zawsze jedź z biurem podróży

W ciągu sezonu z polskimi biurami podróży wyjeżdża od półtora do dwóch milionów osób, a samodzielnie tylko niecałe 50 tysięcy. Kiedy warto jechać z firmą, która organizuje wyjazd od a do z, a kiedy samodzielnie?

2015-09-01, 17:00

Na wakacje nie zawsze jedź z biurem podróży
Zdecydowana większość Polaków jedzie na urlop z biurem podróży . Foto: PAP/Andrzej Grygiel

Posłuchaj

Zasada jest taka, że w te bardzo popularne miejsca turystyczne lata się z biurem podróży. Ale w dalsze podróże warto wyjeżdżać samemu – mówi Tomek Michniewicz podróżnik i dziennikarz Polskiego Radia. (Justyna Golonko, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia)
+
Dodaj do playlisty

Klienci biura podróży Alfa Star wracają do Polski. Z powodu jego upadłości, turystów sprowadza do kraju Urząd Marszałkowski Województwa Mazowieckiego. Co roku słyszy się o bankructwach biur podróży i problemach turystów, którzy zamiast wylegiwać się na rajskich plażach, śpią w autokarach i na lotniskach. Może więc lepiej omijać biura podróży i samemu sobie zorganizować urlop za granicą? 

Poprzez biuro najczęściej wyjeżdżaliśmy w tym roku do Grecji.

– Gwarantowane pogoda i porównywalna ceny do tych nad polskim morzem – to powoduje ten duży ruch. Grecja jest przebojem tego lata – tłumaczy Jarosław Kałucki z Travelplanet.

Do najbardziej modnych miejsc należy: Rodos, Kos, Zahytos czy Kreta.

Hurtownicy zawsze będą mieli lepsze warunki

I właśnie do tych najpopularniejszych miejsc warto podróżować z biurem.

– Generalna zasada jest taka, że do tych bardzo popularnych miejsc turystycznych lata się z biurem podróży. Biura podróży mają dużo lepsze warunki, jeśli chodzi o ceny hoteli i przelotów. I my, jako podróżniczy „detal” nie będziemy w stanie zdobyć takich ulg, jakie ma hurtownik, jakim jest biuro podróży, zwłaszcza międzynarodowe. Czyli na pewno takie kierunki jak: Morze Czerwone, wyspy greckie, Riwiera Turecka, czy wybrzeże Tunezji – to lepsze kierunki dla biura podróży i z nimi powinniśmy tam latać – mówi Tomek Michniewicz, podróżnik i dziennikarz Polskiego Radia.

Dodatkowo takie wyjazdy są przewidywalne finansowo, szczególnie jeśli wykupimy dodatkową usługę all inclusive.

 – Praktycznie sto procent kosztów pokrywamy przed wyjazdem i jesteśmy w stanie spędzić 14 dni na miejscu bez ponoszenia żadnych dodatkowych kosztów, tym bardziej, że wiele osób, nawet nie wychodzi z hoteli, a w hotelach mamy wszystko zapewnione w cenie. Nie martwiąc się o dodatkowe koszty i mając dobry serwis na miejscu. Właściwie polscy turyści wybierają głownie formułę all inclusive, przyzwyczaili się do niej przez lata, cenią sobie możliwość korzystania bez ograniczeń ze wszystkich atrakcji hoteli – mówi Damian Ozga, prezes MyTravel.pl.

W dalsze podróże – samodzielnie

Ale w dalsze podróże warto wyjeżdżać samemu, bo to dużo tańszy, ale też i ciekawszy sposób na poznawanie świata – wyjaśnia Tomek Michniewicz.

 – Bez biura podróży warto polecieć np. do Tajlandii, do Malezji, do Indonezji, do Maroka, Stanów Zjednoczonych czy do całej Ameryki Południowej. Tam latamy bez biura podróży, ponieważ to jest dużo ciekawsze i wygodniejsze, jeśli nikt nie prowadzi nas za rękę. Dogadać się można na całym świecie po angielsku, nawet szczątkowym angielskim bez najmniejszego problemu. I przy odpowiednim planowaniu przed wyjazdem, czyli jeśli wystarczająco dużo poczytamy, porozmawiamy z ludźmi, którzy już tam byli i nas uczulą na takie podstawowe zagrożenia, które tam mogą być – generalnie można się pojawić wszędzie na świecie i sobie spokojnie poradzić na 2-3 tygodniowym wyjeździe – mówi podróżnik.

Jest też taniej

A dodatkowo taki samodzielny wyjazd to też spore oszczędności.

– Różnica miedzy wyjazdem z biura podróży a samodzielnym wyjazdem w to samo miejsce i tą samą trasa, z perspektywy portfela, to przynajmniej 30-40 proc. oszczędności. A często dużo więcej. Są takie miejsca na świecie, na których biura podróży lubią dużo zarabiać. Kuba jest takim miejscem, i tam spokojnie można polecieć samodzielnie, oszczędzając np. 60 proc. kwoty, która zaproponuje nam biuro podroży. To wszystko da się zrobić. Tylko to zajmuje odrobinę więcej czasu. Natomiast z mojej perspektywy to nie jest czas zmarnowany. Tylko to jest czas na poznawanie kraju – komentuje podróżnik.

Młodzi z plecakiem bez biura

I coraz więcej, szczególnie młodych ludzi właśnie tak podróżuje: z plecakiem na plecach i z mapą w ręku sami zwiedzają świat.
– Coraz więcej Polaków wyjeżdża samodzielnie. Stają się backpacerami, czyli podróżnikami bez biura podróży i to jest domena młodych ludzi. Całe młode pokolenie w ogóle nie wyobraża sobie, jak można pojechać gdzieś z biurem podróży, bo to jest dla nich ograniczenie – dopowiada.

Chcą iść tam, gdzie sami wybierają zobaczyć to, co sami chcą, a nie to, co im kazał zobaczyć rezydent. I dlatego wolą podróżować sami.

Justyna Golonko, gra

 

 

 

 

 

 

 

Polecane

Wróć do strony głównej