Ponad 100 zlikwidowanych szkół. Nowacka wyjaśnia, co się z nimi stanie

W tym roku, na wniosek kuratoriów oświaty, resort zdecydował o likwidacji 112 szkół podstawowych. Dzieci i nauczyciele zniknęli, ale budynki pozostały. Co dalej z nimi będzie? Czy czeka je powolne popadanie w ruinę? Okazuje się, że ministra edukacji Barbara Nowacka ma plan, jak je zagospodarować. Jednocześnie chce ratować małe szkoły.

Filip Ciszewski

Filip Ciszewski

2025-04-03, 20:01

Ponad 100 zlikwidowanych szkół. Nowacka wyjaśnia, co się z nimi stanie
Barbara Nowacka przedstawia dane o zlikwidowanych szkołach. Foto: PAP/Marcin Obara

Likwidowane szkoły. Seniorzy zamiast uczniów

Małe szkoły, w których jest coraz mniej uczniów, zyskają nowe funkcje - informuje ministerstwo edukacji. Teraz zamiast dzieciom, których brakuje, mają służyć tym, którzy dzieciństwo mają już dawno za sobą. Seniorom. Ministra edukacji Barbara Nowacka podkreśla, że plan resortu ma kluczowe znaczenie. - W małej miejscowości często znacznie więcej jest osób starszych, które też mogłyby skorzystać ze szkoły - wyjaśniła Nowacka. W małych szkołach wolne miejsca już teraz przeznaczane są na inne potrzeby. Chodzi o organizację wsparcia żłobkowego, które pozwoli rodzicom maluchów wrócić na rynek pracy. 

Wniosków o zamknięcie szkoły było dużo więcej

Szkół w tym roku zlikwidowano 112, ale liczba ta mogła być niemal dwukrotnie większa. Wniosków wpłynęło blisko 200. Do tej pory kuratorzy rozpatrzyli większość i wydali 65 opinii negatywnych i 112 opinii pozytywnych. Ich zgoda, obok uchwały rady gminy, jest potrzebna do usunięcia szkoły z edukacyjnej mapy Polski. Jak ustalił portal tvn24.pl. w latach 2016-2019 kuratorzy nie zgodzili się na zamknięcie co najmniej 400 szkół. Zdarzało się, że ich weto decydowało o dalszym funkcjonowaniu placówki, w której uczniów niemal można było policzyć na palcach.

"Z danych, które 3 kwietnia przekazała posłom ministra Barbara Nowacka wynikało, że w minionych latach odsetek zgód na zamknięcie placówki wynosił od 70 do 84 proc." - czytamy. W 25 likwidowanych teraz szkołach nie było w ogóle uczniów, w trzech podstawówkach z klasami I-VIII było do 10 uczniów. Od 11 do 20 uczniów w 20 szkołach, od 21 do 30 uczniów w 10 szkołach, od 31 do 40 uczniów w 14 szkołach.

Nowacka: polska szkoła jest dobrem wspólnym

Na Forum Nowej Edukacji ministra edukacji podkreślała, że polska szkoła jest dobrem wspólnym. Barbara Nowacka zaznaczyła, że szkoła jest dla uczniów, nie będzie jej bez nauczycieli, ale na to, jak wygląda, znaczący wpływ ma cała społeczność, a więc i samorząd, jako organ prowadzący, i rodzice. 

REKLAMA

Czytaj także:

I właśnie rodzice często walczą z planami zamykania szkół, argumentując, że odbędzie się to kosztem uczniów. Tak było m.in. w Skrzynicach pod Lublinem. Władze gminy Jabłonna, powołując się na sytuację demograficzną, chciały przenieść dzieci do placówki w Czerniejowie. Przy okazji oznaczałoby to dodatkowe 2 mln zł w budżecie gminy. Plany urzędników oburzyły rodziców, którzy zebrali setki podpisów w obronie szkoły.

Likwidacja szkół. Medal ma dwie strony

Obie strony miały swoje argumenty. W uzasadnieniu wniosku o zamknięcie szkoły w Skrzynicach zachwalano, że w Czerniejowie uczniowie szkoły będą mieli salę gimnastyczną, boisko i nowy plac zabaw, a do tego specjalistyczne pracownie przedmiotowe, m.in. fizyczno-chemiczną, informatyczną, nową pracownię językową. "Proponowana przez samorząd gminny zmiana umożliwi uczniom dzisiejszej Szkoły Podstawowej w Skrzynicach naukę w oddziałach liczących 14-24 uczniów co wpływa korzystnie na efekty nauczania" - stwierdzono. Gmina zapewniła, że dzieci ze Skrzynic będą dowożone do Czerniejowa busami.

"Nie można traktować dzieci przedmiotowo jako wskaźniki ekonomiczne. Argumentacja, z jaką do tej pory zostaliśmy zapoznani, świadczy o tym, że gmina traktuje edukację dzieci na tym samym poziomie jak remonty dróg, czy sprzedaż gruntów" - pisali natomiast rodzice do radnych. Podkreślali, że mniejsza liczebność klas pozwala na indywidualizację nauczania i wsparcie dla każdego ucznia. Podnosili, że szkoła jest ośrodkiem życia społecznego i kulturalnego. Nie byli zachwyceni też wizją dojazdów dzieci i dłuższej nieobecności poza domem. 

REKLAMA

W tym przypadku kurator nie zgodził się na zamknięcie szkoły. Jej dyrektora Teresa Wrześniewska mówi portalowi PolskieRadio24.pl, że na pewno wpływ na decyzję kuratora miała mobilizacja rodziców. W efekcie placówka prowadzi rekrutację do klasy pierwszej na rok szkolny 2025/26. Pierwszaków ma być co najmniej 10 - podobnie jak rok wcześniej. Dyrektorka przyznaje, że zamieszanie wokół szkoły sprawiło, że część rodziców zrezygnowała z zapisów w Skrzynicach. Przewiduje jednak, że w kolejnym roku pierwszaków będzie ponad 15, bo więcej jest też przedszkolaków. Dyrektora ze Skrzynic ocenia też, że w obliczu coraz większej liczby dzieci z problemami rozwojowymi, mniejsze szkoły i klasy, z bardziej indywidualnym podejściem będą zyskiwać na znaczeniu. Jak podkreśla, na Zachodzie takie mniejsze klasy nie są niczym wyjątkowym. 

Szkole w Skrzynicach się udało, ale - jak pisze tvn24.pl - "tylko na Lubelszczyźnie kurator zgodził się na zamknięcie większej liczby szkół niż rok wcześniej zlikwidowano w całej Polsce".

MEN chce ratować małe szkoły

Problem dostrzegają politycy. Szefowa MEN w czwartek na posiedzeniu sejmowej Komisji Edukacji i Nauki przedstawiała informację o zamykaniu polskich szkół w gminach, miastach i powiatach. O przedstawienie takiej informacji wnioskowali posłowie PiS. Nowacka podkreśliła, że temat małych szkół i ich funkcjonowania jest jednym z ważniejszych, biorąc pod uwagę dane i tendencje demograficzne. Wskazała, że zmiany demograficzne nie rozkładają się równo.

Już dzisiaj widać, jak bardzo demografia wpływa na wsie i miasteczka – powiedziała. Podkreśliła, że zadbaniem o dobrostan dzieci jest to, by szkoła była dobrze wyposażona i miała jak najlepszych nauczycieli i nauczycielki. - Istotne jest też to, żeby szkoła dla małych dzieci była blisko, żeby do domu było jak najbliżej. Dotyczy to szczególnie dzieci małych, dla których społeczność lokalna jest niebywale ważna - wskazała.

REKLAMA

Poinformowała, że ministerstwo pracuje nad ustawą, która ma wspierać funkcjonowanie małych szkół. Projekt ma być przedstawiony w kwietniu. Jednym z jego elementów ma być zmiana przepisów tak, by można było przekształcić szkołę w placówkę filialną bez wcześniejszej jej likwidacji. Znajdą się tam też przepisy umożliwiające tworzenie zespołów z publicznych szkół i placówek. Doprecyzowane mają być przepisy regulujące funkcje opiekuńczą szkoły w zakresie opieki świetlicowej i zapewnienia żywienia. W projekcie mają być też zapisy umożliwiające zagospodarowanie niewykorzystanych obecnie przestrzeni szkolnych. - Zapewnimy małym samorządom ubieganie się o finansowanie, które pozwoli lepiej dostosować te placówki – zapowiedziała.

Uczeń w centrum edukacji

W 2026 roku szkoły zmierzą się z kolejną reformą edukacji. Minister Nowacka podkreśliła, że "szkoła nie potrzebuje rewolucyjnych zmian", ale "realnego dialogu" z nauczycielami, dyrektorami szkół i samorządem oraz zrozumienia i akceptacji zmian przez rodziców. Reforma, jak dodała, musi być "wspólną drogą dla wszystkich", ale odpowiadać na zróżnicowane potrzeby. Zaznaczyła, że "nie można zarządzać wyłącznie centralnie". Stąd, jak dodała, wsparcie m.in. rozwoju zawodów wskazanych przez konkretne regiony.

Czytaj także:

Nowacka podkreśliła, że w centrum edukacji musi stać uczeń, bo to on ma wyjść ze szkoły mądrzejszy, silniejszy, z większą wiedzą. - Moim marzeniem jest, żeby wszystkie niedoskonałości świata, które uczeń ma, wchodząc do szkoły, były niwelowane, by ze szkoły wychodził nie tylko mądrzejszy (...), ale znacznie silniejszy, a może też znacznie zdrowszy". Oceniła, że tych "niezbędnych zmian" nie będzie bez silnych nauczycieli i rozumiejących ten proces rodziców. 

REKLAMA

Powrót do szkoły

Nie będzie ich też bez szkół. Z drugiej strony trudno ignorować fakt, że polskie społeczeństwo systematycznie się starzeje. Liczba ludności w wieku 60 lat i więcej w 2030 roku wzrośnie o 3,9 proc. wobec poziomu z 2023 roku i wyniesie 10,3 mln - informował GUS pod koniec ubiegłego roku. W 2060 r. w Polsce będzie mieszkać 11,9 mln osób starszych (tj. o 19,9 proc. więcej niż w roku 2023) stanowiących 38,3 proc. ogółu ludności. Dziś to około 25 proc. Jeśli tren demograficzny się nie odwróci, a na razie nic na to nie wskazuje, części szkół nie da się uratować, niezależnie od tego jak wiele wspomnień i emocji budzą wśród lokalnej społeczności.

Plan Barbary Nowackiej na przekształcenie likwidowanych szkół w miejsca, które mają służyć osobom w jesieni życia może doprowadzić do swoistych podróży w czasie. Ludzie, którzy uczęszczali do zamykanych szkół, wrócą do nich jako seniorzy. 

Źródła: PolskieRadio24.pl/Polskie Radio/PAP/tvn24.pl/bankier/lublin112

Polecane

REKLAMA

Wróć do strony głównej