Większość z badanych tysiąca przypadków da się wyjaśnić i mało możliwy jest udział Rosji lub innych podmiotów zagranicznych - twierdzą przedstawiciele CIA. Amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza nadal bada ponad 20 przypadków, które mogłyby rzucić nowe światło na ewentualne działania z zagranicy, jakie dotknęły dyplomatów USA m.in. na placówkach w Wiedniu, Paryżu, Genewie czy Hawanie.
Czym jest syndrom hawański?
Syndrom hawański to zespół dolegliwości, głównie o charakterze neurologicznym, takich jak migreny, problemy ze słuchem, zawroty głowy i zaburzenia snu oraz pamięci. Przyczyny tego schorzenia nie są dokładnie zbadane, niektórzy uważają, że syndrom jest wywoływany przez ataki przeprowadzane za pomocą kierowanych fal elektromagnetycznych. W 2016 r. na różne dolegliwości neurologiczne zaczęli się skarżyć amerykańscy dyplomaci pracujący w stolicy Kuby, stąd nazwa syndromu.
- Doszliśmy co prawda tylko do wstępnych wniosków, jednak będziemy kontynuować pracę nad badaniem tych przypadków i zapewnimy najlepszą możliwą opiekę zdrowotną tym, którzy będą tego potrzebować - zapewnił cytowany przez "NYT" dyrektor CIA William Burns.
Choroby nie tylko w Hawanie
Sekretarz stanu USA Antony Blinken powiedział w zeszłym tygodniu, że Stany Zjednoczone badają sprawę amerykańskich dyplomatów dotkniętych latem 2021 r. syndromem hawańskim w Paryżu i Genewie.
Z kolei w październiku syndrom ten dotknął pięć amerykańskich rodzin związanych z ambasadą USA w stolicy Kolumbii, Bogocie, a niemiecka policja poinformowała, że prowadzi śledztwo w sprawie kilku przypadków pochodzących z amerykańskiej ambasady w Berlinie.
W sierpniu ambasada USA w Hanoi wydała oświadczenie, w którym poinformowała, że również tam zaobserwowano u personelu objawy tego syndromu. W grudniu 2021 r. prezydent USA Joe Biden wyasygnował 30 mln dol. na fundusz dla ofiar syndromu, spośród których część musiała na skutek uporczywych dolegliwości zrezygnować z pracy.
Czytaj także:
"Sygnały dnia". Mariusz Błaszczak gościem Programu 1 Polskiego Radia
ms