more_horiz
Wiadomości

"Historyczna szansa". Anatolij Kurnosow: oś Kijów-Warszawa ma wielki potencjał, Ukraina powinna wejść do Trójmorza

Ostatnia aktualizacja: 08.06.2022 13:30
- Polska i Ukraina powinny pogłębiać strategiczne partnerstwo, tym bardziej że taki sojusz ma wielkie szanse, by stać się jednym z fundamentów silnego regionalnego bloku państw, z krajami bałtyckimi, Rumunią, które z jednej strony przeciwstawiałyby się zagrożeniu ze wschodu, z Rosji, a z drugiej strony przemawiałyby jednym głosem w dialogu z Zachodem – ocenił w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl Anatolij Kurnosow, ukraiński ekspert.
Na zdjęciu: Warszawa 29.05.2022. Marsz Wdzięczności. Uchodźcy z Ukrainy podziękowali w ten sposób Polakom za pomoc w czasie wojny Ukrainy z Rosją
Na zdjęciu: Warszawa 29.05.2022. Marsz Wdzięczności. Uchodźcy z Ukrainy podziękowali w ten sposób Polakom za pomoc w czasie wojny Ukrainy z RosjąFoto: FORUM/Andrzej Hulimka

Anatolij Kurnosow z Centrum Studiów Politycznych "Doktryna" podkreślił w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl, że rozwój dobrych relacji i wspólnych projektów Polski i Ukrainy ma olbrzymi potencjał. Zaznaczył, że oba państwa odkrywają teraz, jak wiele stoi przed nimi wyzwań, problemów, które mogą adresować wspólnie - na ich czele jest zagrożenie ze strony Rosji.

- Nie mamy prawa zrezygnować z tej szansy wzmocnienia współpracy - następna może już się nie trafić - powiedział, komentując "złotą erę" w relacjach Polski i Ukrainy

Wkrótce szczyt Trójmorza, zaproszono prezydenta Ukrainy

Nasz rozmówca podkreślił, że Trójmorze jest ważnym projektem także dla Ukrainy - i wyraził nadzieję, że możliwe będzie jej dołączenie do tego projektu, mimo że obecnie jest to format wewnątrzunijny.

20-21 czerwca odbędzie się kolejny szczyt Inicjatywy Trójmorza w Rydze. Jak informował w poniedziałek w Lublinie polski wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński, na tegoroczny szczyt zaproszony został także prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, ma wziąć w nim udział w formie wirtualnej.

- Ukraina ma wyznaczoną strategię europejskiej i euroatlantyckiej integracji, stara się ją wdrażać - podkreślił Anatolij Kurnosow. 

- Oczywiście, że wstąpienie Ukrainy do Unii Europejskiej i Sojuszu Północnoatlantyckiego wzmocniłoby bezpieczeństwo w Europie Środkowo-Wschodniej. Zwiększyłoby wagę Ukrainy i Polski na Zachodzie, sprzyjałoby odbudowie zniszczeń po zakończeniu wojny. Niestety, w ostatnim czasie mamy niepokojące sygnały. Słyszmy apele zachodnich państw europejskich, by nie wszczynać przyspieszonej procedury przyjęcia Ukrainy do UE. Pojawiają się sceptyczne głosy, że ten proces może potrwać jeszcze wiele lat. Myślę, że tak długi czas oczekiwania i niepewności, braku ostatecznej decyzji, jest nie do zaakceptowania nie tylko dla Ukraińców, ale także w pewnym sensie dla Polaków. Nie mamy tak dużo czasu - zaznaczył.

»ROSYJSKA INWAZJA NA UKRAINĘ - zobacz serwis specjalny w PolskieRadio24.pl«

Jak dodał ekspert, w oczekiwaniu na dołączenie do tych struktur Ukraina musi podejmować kroki, które sprawią, że wejście do nich stanie się możliwe szybciej.

Czytaj także:

Otwarte okno możliwości

- Współdziałanie Polski i Ukrainy, realizacja wspólnych projektów, byłyby jednym z silnych fundamentów gospodarczego, infrastrukturalnego rozwoju regionu, ze względu na olbrzymi potencjał obu państw - dodał Anatolij Kurnosow.

Przypomniał, że Rosja stara się za wszelką cenę przeszkodzić porozumieniu Polski i Ukrainy - i niestety trzeba spodziewać się jeszcze wielu tego rodzaju prób.

- Na co dzień warto mieć świadomość, że każdy nas może wnieść swój wkład w budowę polsko-ukraińskiej współpracy - ważne są nie tylko relacje na poziomie najwyższych władz - powiedział nasz rozmówca.

Więcej w rozmowie.

PolskieRadio24.pl: Jak scharakteryzowałby Pan obecne relacje Polski i Ukrainy?

Anatolij Kurnosow, ukraiński ekspert, Centrum Studiów Politycznych "Doktryna": Jeśli chodzi o relacje na poziomie państwowym, warto przypomnieć, że prezydent Andrzej Duda, jako pierwszy od początku inwazji przywódca zagraniczny, osobiście wygłosił wystąpienie przed parlamentem Ukrainy. Zatytułowano je: "Wolny świat ma dziś oblicze Ukrainy". Widzieliśmy wówczas, jak olbrzymie budziło emocje, choćby na sali obrad.

W Kijowie w zeszłym tygodniu odbyły się szeroko zakrojone polsko-ukraińskie konsultacje międzyrządowe, które można określić jako historyczne. Podpisano wówczas osiem memorandów w sprawie przyszłej współpracy obu krajów, między innymi w dziedzinie bezpieczeństwa, gospodarki, energetyki, odbudowy obiektów zniszczonych na Ukrainie z udziałem polskich firm oraz w kwestiach historycznych i pamięci narodowej.

Nasze problemy, zadania, wyzwania - okazują się w coraz większym wymiarze wspólne. Coraz wyraźniej to dostrzegamy.

Polska i Ukraina są niemal idealnymi partnerami. Razem jest nas 80 milionów. Mamy ogromne możliwości, w które powinniśmy zainwestować. Oś Kijów-Warszawa zajmuje obszar wielu kilometrów, ma dostęp do mórz, duży potencjał gospodarczy.

Czytaj także:

Oba państwa dostrzegają historyczny moment - pytanie, czy będziemy umieli go odpowiednio wykorzystać. Polski premier Mateusz Morawiecki mówił w swoim podcaście 27 maja, że "oś Kijów-Warszawa może wzbogacić Europę o kolejny kierunek rozwoju". Podkreślał, że przed nami otwiera się okno możliwości, że byłby to "sojusz komplementarny wobec całej Unii, nadający całej wspólnocie nową dynamikę, tworzący w jej ramach wielowektorowy podział pracy i przepływu kapitału".

Naturalnie, Ukraina liczy także na inne kraje NATO, w tym USA, Wielką Brytanię, kraje bałtyckie, ale granicę dzielimy tylko z Polską.

Polska pomaga nam teraz, użyczając swojego potencjału. Dobrym przykładem jest dostarczenie nam systemów przeciwlotniczych, czołgów, haubic samobieżnych i to w sytuacji, gdy Polska nie otrzymała jeszcze zamówionych w USA abramsów, ani obiecanych przez Niemcy leopardów.

Można na marginesie dodać, że o tym, iż Niemcy miały przekazać Polsce leopardy w zamian za to, że na Ukrainę trafiły polskie T-72, informowała niedawno niemiecka prasa, zaznaczając, że Berlin nie zamierza jednak przekazywać Warszawie czołgów i w związku z tym polskie władze są rozczarowane. Według nieoficjalnych informacji, do których dotarło Polskie Radio, na Ukrainę przekazano z Polski około dwustu czołgów.

Chcę powiedzieć, że my, Ukraińcy, możemy podzielić się z Polakami naszym ogromnym już, niestety, doświadczeniem walki z rosyjskim wrogiem. Takiego doświadczenia nie ma żaden z krajów Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Co do szans na rozwój nowych projektów, przypomnę, że Ukraina ma wyznaczoną strategię europejskiej i euroatlantyckiej integracji, stara się ją wdrażać.

Oczywiście, że wstąpienie Ukrainy do UE i Sojuszu Północnoatlantyckiego wzmocniłoby bezpieczeństwo w Europie Środkowo-Wschodniej. Zwiększyłoby wagę Ukrainy i Polski na Zachodzie, sprzyjałoby odbudowie zniszczeń po zakończeniu wojny.

Niestety, w ostatnim czasie mamy niepokojące sygnały. Słyszmy apele zachodnich państw europejskich, by nie podejmować przyspieszonej procedury przyjęcia Ukrainy do UE. Pojawiają się sceptyczne głosy, że ten proces może potrwać jeszcze wiele lat.

Myślę, że tak długi czas oczekiwania i niepewności, braku ostatecznej decyzji, jest nie do zaakceptowania nie tylko dla Ukraińców, ale także w pewnym sensie dla Polaków. Nie mamy tak dużo czasu.

Jeśli chodzi o wzajemne relacje Polski i Ukrainy, powinniśmy pogłębiać strategiczne partnerstwo między naszymi państwami. Tymi bardziej, że taki sojusz ma wielkie szanse, by stać się jednym z fundamentów budowy silnego regionalnego bloku państw, także z krajami bałtyckimi, Rumunią, etc.,  które z jednej strony przeciwstawiałyby się zagrożeniu ze wschodu, Rosji, a jednocześnie przemawiałyby jednym głosem w dialogu z Zachodem.

To bardzo ważne, by ten głos był słyszalny i był brany pod uwagę, by nasz region miał wkład w proces decyzyjny, by nie powtórzyła się sytuacja taka, jak przed wojną. Ostrzegaliśmy Zachód Europy, jednak ignorowano te ostrzeżenia, a czasem wyśmiewano lub zwalczano nasze stanowisko z różnych względów. Teraz z kolei widać  - na przykład w przypadku Niemiec - markowanie pomocy dla Ukrainy, podczas gdy Berlin nie przekazuje Ukrainie ciężkiego uzbrojenia.

Gromadząc razem potencjał państw regionu, mamy szansę stać się światowym graczem na skalę europejską i światową, ważnym elementem nowej globalnej architektury bezpieczeństwa.

Głosy poszczególnych państw regionu w ramach UE mogą czasem za mało znaczyć, zwłaszcza wobec zastarzałych, przyjętych dotąd rutynowych form postępowania "starych" państw UE. Gdy będziemy działać razem, w większej grupie państw regionu, łatwiej będzie proponować wspólnocie działania, mające zatrzymać zagrożenie ze strony Rosji. Wyjdzie to wszystkim na dobre.

Każdy musi wnieść swój wkład w obecną sytuację. Czasem być może polega to na tym, że trzeba skutecznie wytłumaczyć, na czym polega zagrożenie ze strony Rosji.

A trzeba mieć na względzie, jak napisał pan w swoim artykule dla Radia Swoboda - dla państw regionu jest jasne, że jest zagrożenie ze strony Rosji to najważniejszy problem europejski. Nie jest to jednak zawsze oczywiste dla państw zachodnich.

Oprócz tego, jak podkreśla wielu ekspertów, we wzajemnej relacji chodzi o rozbudowę infrastruktury i wzmocnienie współpracy między państwami regionu. Trzeba także budować środki dyplomatyczne, starać się o tworzenie odporności na rosyjskie zagrożenie.

Nie mamy prawa zrezygnować z tej szansy - następna może już się nie trafić. Obecnie integracja Ukrainy z UE, z NATO może potrwać zbyt długo - dlatego pierwszym krokiem w tym kierunku może być przystąpienie Ukrainy do Trójmorza.

Najbliższy szczyt Inicjatywy Trójmorza (The Three Seas Initiative, 3SI) odbędzie się w Rydze, już niedługo, 20-21 czerwca.

Możliwości, jakie daje Trójmorze i jego inicjatywy, w zakresie infrastruktury, też energetycznej, byłyby bardzo przydatne w odbudowie Ukrainy z powojennych zniszczeń.

Oczywiście i z innych względów ważna jest rozbudowa połączeń transportowych z Polską, gazowych, zsynchronizowania ukraińskiego systemu dystrybucji gazu z system Trójmorza. To zadanie, którego wagę trudno przecenić.

Inicjatywa Trójmorza to około 20 procent z ponad 500-milionowej populacji UE. Powinna być przez Ukrainę rozważona także jako istotny krok w stronę integracji europejskiej.

Naszym problemem jest, że obecnie to inicjatywa państw UE - dziś w skład Trójmorza wchodzi 12 krajów Unii Europejskiej, głównie jej wschodniej flanki. Zajmuje się rozwojem komunikacji, infrastruktury transportowej na osi północ-południe, tranzytu energii, połączeniem regionów Morza Czarnego, Bałtyku, Adriatyku.

Warunkiem pełnego uczestnictwa w tym formacie jest członkostwo w Unii Europejskiej. Jednak trzeba w tym momencie powiedzieć: przecież nie ma nic niemożliwego.

Trzeba rozumieć, że wszystkim przyniosłoby to korzyści.

W tym kierunku warto działać i przełamywać tę sytuację. Uważam, że próba jakiejś formy przyłączenia Ukrainy do Trójmorza już podczas tego szczytu byłaby bardzo ważna.

Można dodać, że Ukraina już przed rosyjską inwazją 24 lutego współpracowała z Trójmorzem, między innymi jeśli chodzi o projekt Via Carpatia, planowaną trasę łączącą kraje Europy Północnej i Południowej.

Ważny byłby projekt dywersyfikacji źródeł dostaw gazu i integracji infrastruktury gazowej w rejonie Trójmorza w połączeniu z Baltic Pipe.

I tu istotne jest zadanie budowy interkonektorów transgranicznych - połączeń gazowych. To jeszcze ważniejsze zadanie w wymiarze strategicznym niżeli autostrady. Choć i te są niezwykle ważne.

Europa Środkowo-Wschodnia jest w trudnej sytuacji z racji komunistycznej przeszłości, byliśmy pod dominacją radziecką. Uniemożliwiano i blokowano nasz rozwój przez dziesiątki lat. Trzeba zbudować infrastrukturę, która pozwoli zintensyfikować współpracę wewnątrzregionalną. Wiele jest do nadrobienia. Wszystko to będzie służyć dobru całej Unii Europejskiej.

W Polsce i na Ukrainie widać determinację, chęć działania - świadomość, że trzeba budować infrastrukturę, współpracę, zadbać o bezpieczeństwo. Taka współpraca to nie tylko szansa cywilizacyjna, strategicznie może nas ocalić rosyjskim zagrożeniem.

Stąd zgadzam się z opinią, że współpraca Polski i Ukrainy mogłaby być napędem tego regionalnego projektu w ramach struktur zachodnich, sprawić, że ten projekt może zakończyć się powodzeniem.

Mnie też tak się wydaje i mam na to nadzieję.

Z kolei od sukcesu tego naszego projektu regionalnego może zależeć przyszłość całości struktur zachodnich.

Prezydent Andrzej Duda w Radzie Najwyższej mówił, że on osobiście chciałby widzieć Ukrainę w Trójmorzu. Jak Pan wspomniał - to format unijny, ale zapewne warto byłoby myśleć o różnych formach współpracy, włączania Ukrainy w Trójmorze czy zbliżania jej do tego formatu. Byłoby to korzystne dla regionu. Zbliżyłoby także Ukrainę jeszcze bardziej do Unii Europejskiej.

Trzeba bowiem podkreślać, że te inicjatywy nie są alternatywą, ale nawzajem siebie wspierają.

Podkreślę jeszcze raz - znaczenie inicjatyw takich jak UE, NATO trudno przecenić. Trzeba mieć na względzie, że możemy osiągnąć nasze cele tylko wspólnie. Mamy teraz najlepszy czas ku temu.

O czym jeszcze musimy pamiętać, Pana zdaniem?

Musimy być świadomi, że jeszcze długa droga przed nami, przed nami jeszcze będzie dużo problemów, pułapek.

Widzieliśmy już, że Rosja straszy Ukraińców tym, że Polska rzekomo chce przejmować zachodnie regiony. Jeszcze wiele będzie wydarzeń tego rodzaju.

Moskwa próbuje siać nieufność między Polską a Ukrainą. Stara się nas odwieść od wzmacniania współpracy na różne sposoby.

Będzie jeszcze wiele pułapek, ataków trolli. Musimy być tego świadomi. Trzeba kontynuować dialog, rozszerzać go, słuchać nawzajem swoich opinii i dążyć do wspólnego celu, który będzie korzystny dla naszych obu narodów.

Każdy z nas może coś tutaj wnieść. Centrum Studiów Politycznych Doktryna, do którego należę, jeszcze przed 24 lutego organizowało spotkania, okrągłe stoły, na przykład na temat zagrożenia hybrydowego, które obecnie ma niestety wymiar pełnowymiarowej wojny.

W dialogu polsko-ukraińskim ważne są relacje nie tylko między prezydentami, premierami, ale także między prostymi ludźmi, organizacjami społecznymi, think tankami etc.

Nie możemy też być tylko zakładnikami historii, przeszłość nie może nam blokować budowy historii przyszłości. Musimy historię przyszłości wybudować razem.

Ważne jest to, o czym Pan wspomniał: zależy to od każdego z nas, każdy może mieć swój wkład w to, co się dzieje - dobry albo zły.

Na swoim poziomie każdy może coś zmienić - cegiełka do cegiełki i powstanie cała budowla. Nie ma tu rzeczy bez znaczenia, przeciwnie - wszystko się liczy.

Dziękuję za rozmowę.

*** 

Z Anatolijem Kurnosowem rozmawiała Agnieszka Marcela Kamińska, PolskieRadio24.pl

***

***

Polskie Radio tymczasowo uruchomiło transmisję w czasie rzeczywistym sygnału Ukraińskiego Radia poprzez swoje nadajniki cyfrowe w technologii DAB+. Sygnał publicznego ukraińskiego nadawcy dostępny jest także na kanałach internetowych Polskiego Radia. Dzięki temu przebywający w Polsce Ukraińcy będą mogli łatwiej słuchać audycji swojego radia publicznego.

***

Zobacz także

Zobacz także