Rosjanie przekształcili szkoły w Mariupolu w oddziały Gułagu. "To już nie Orwell, to coś bardziej przerażającego"

Rosyjscy okupanci przekształcili szkoły w zniszczonym Mariupolu na południowym wschodzie Ukrainy w oddziały Gułagu; dzieciom nie wolno rozmawiać o wojnie i dzielić się wspomnieniami na temat tego, co przeżyły - zaalarmował w niedzielę i poniedziałek lojalny wobec Kijowa doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko.

2022-09-05, 13:23

Rosjanie przekształcili szkoły w Mariupolu w oddziały Gułagu. "To już nie Orwell, to coś bardziej przerażającego"
Doradca mera Mariupola: Rosjanie przekształcili szkoły w okupowanym mieście w oddziały Gułagu. Foto: AP/Associated Press/East News

"Wszędzie na ścianach (w szkołach) wiszą nowe regulaminy (z informacją), co jest zabronione. Rodzice nie mają wstępu do szkół. Dzieci są przeszukiwane wykrywaczami metalu, kontrole (przeprowadzają) przeważnie wojskowi tzw. Donieckiej Republiki Ludowej. Sprawdzają wszystkich bez względu na płeć i wiek. Zdarzają się przypadki, gdy dzieciom poniżej 15. roku życia odbiera się monety - pod pretekstem tego, że nie można (wnosić) przedmiotów z metalu. (Ruble) nie są potem zwracane" - napisał Andriuszczenko na Telegramie.

Doradca mera powiadomił, że każda lekcja rozpoczyna się i kończy krótką wypowiedzią nauczyciela "jak dobre (czasy) nastały za (panowania) Rosji". "To już nie Orwell, to coś innego. Dużo mocniejszego i bardziej przerażającego" - ostrzegł samorządowiec.

"Element systemu obozów i psychicznego znęcania się nad Ukraińcami"

"Szkoły za czasów okupacji to nie oświata, lecz element systemu obozów i psychicznego znęcania się nad Ukraińcami" - dodał przedstawiciel lokalnej administracji.

Jak oceniają władze w Kijowie, w Mariupolu przebywa obecnie około 120-130 tys. osób, z czego 70 tys. stanowią ludzie w podeszłym wieku. Sytuacja mieszkańców wciąż jest bardzo trudna - brakuje wody, żywności, lekarstw i środków higienicznych. Według doniesień ukraińskiego wywiadu wojskowego (HUR) i lokalnego samorządu od 1 września okupacyjna administracja miasta znacząco ograniczyła dostawy pomocy humanitarnej.

Na początku czerwca lojalny wobec Kijowa mer Mariupola Wadym Bojczenko wyraził przypuszczenie, że szacowana wcześniej na około 22 tys. liczba cywilów zabitych tam przez Rosjan może być znacznie zaniżona.

Czytaj także:

dn

Polecane

REKLAMA

Wróć do strony głównej