"Sprawa zamknięta". Tusk anuluje reformę PIP. Polska może stracić miliardy

Wygląda na to, że reforma Państwowej Inspekcji Pracy, która miała dać jej realne możliwości walki z nadużywaniem samozatrudnienia na rynku pracy właśnie upadła. Donald Tusk przekazał, że "Sprawa jest zamknięta". Niezrealizowanie tej reformy może jednak oznaczać, że Polska straci 11 mld złotych z KPO. 

Andrzej Mandel

Andrzej Mandel

2026-01-07, 15:43

"Sprawa zamknięta". Tusk anuluje reformę PIP. Polska może stracić miliardy
Donald Tusk. Foto: PAP/Radek Pietruszka

Najważniejsze informacje w skrócie: 

  • Reforma Państwowej Inspekcji Pracy, która miała dać inspektorom realne narzędzia do walki z nadużywaniem samozatrudnienia czy innych tzw. śmieciowych form zatrudnienia nie będzie realizowana. Decyzję podjął osobiście Donald Tusk
  • Premier Donald Tusk powiedział o reformie PIP, że "sprawę uważa za zamkniętą". Z prezesem Rady Ministrów chce jeszcze o tym rozmawiać Włodzimierz Czarzasty, marszałek Sejmu i szef Nowej Lewicy, dla której reforma PIP to jeden ze sztandarowych projektów
  • Brak zreformowania Państwowej Inspekcji Pracy poprzez wzmocnienie jej narzędzi w walce z patologiami rynku pracy może oznaczać brak realizacji tzw. kamienia milowego w KPO. To z kolei będzie skutkować odebraniem Polsce 11 mld złotych z KPO

Tusk odrzuca reformę PIP 

Zdaniem premiera Donalda Tuska kontynuowanie pracy nad przyjętym przez Komitet Stały Rady Ministrów projektem zmian w Państwowej Inspekcji Pracy "zagrażałby gospodarce". Dlatego temat zwiększenia uprawnień inspektorów został zdjęty z pracy rządu właśnie decyzją premiera. 

- Przesadna władza dla urzędników, którzy będą decydowali o tym jak się, kto zatrudnia (...) byłaby bardzo destrukcyjna dla bardzo wielu firm i mogłaby także oznaczać utratę pracy dla wielu ludzi. Tak wynika z mojej analizy. I dlatego w sposób bardzo twardy i z uzasadnionymi emocjami o tym mówiłem i tłumaczyłem paniom i panom ministrom, dlaczego widzę ryzyka z tym związane i podjąłem decyzję, żeby nie kontynuować pracy nad tego typu reformą - powiedział dziennikarzom Donald Tusk.

"Natychmiastowa wykonalność decyzji" kością niezgody

Reforma Państwowej Inspekcji Pracy, która miała (za zgodą Komisji Europejskiej) zastąpić, jako kamień milowy KPO, zrównanie oskładkowania wszystkich umów cywilnoprawnych z umowami o pracę, zakładała istotne zwiększenie uprawnień PIP. Inspektorzy mieli mieć możliwość przekształcania umów zlecenia i tzw. B2B w umowy o pracę w trybie administracyjnym. Pracodawcy, których pracownicy zostaliby zakwalifikowani jako etatowi mogliby w sądzie udowadniać, że decyzja PIP była nieprawidłowa.

Natomiast pomysł, by decyzja PIP miała także moc wsteczną, nie przeszedł konsultacji w rządzie. W efekcie decyzje ważne byłyby tylko od momentu ich wydania. 

Projekt Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej był równocześnie jednym ze sztandarowych projektów Nowej Lewicy. Sprzeciw wobec projektu wyrażało Polskie Stronnictwo Ludowe, a także wielu polityków Koalicji Obywatelskiej. 

Przeciwko zmianom, a szczególnie przeciwko "natychmiastowej wykonalności" są także organizacje pracodawców. Straszą one, że w razie wdrożenia projektu wzrośnie bezrobocie, a płace spadną. 

B2B czy etat?

Psychologia wyboru w cieniu reformy. Dlaczego wybieramy samozatrudnienie?

Ekonomia behawioralna

Decyzja o samozatrudnieniu rzadko jest czystą matematyką. Często wynika z dwóch zjawisk:

  • Asymetria informacji: Niepełna wiedza o przyszłych konsekwencjach.
  • Krótkowzroczność finansowa: Skupienie na "tu i teraz".

Nagroda natychmiastowa

Pracownik na B2B widzi korzyść natychmiastową:

Wyższa kwota "na rękę"

Mózg preferuje pewny zysk dzisiaj nad niepewne bezpieczeństwo jutra.

Kara odroczona

Cena za wyższe zarobki jest odsunięta w czasie i często ignorowana:

  • Brak płatnego urlopu i ochrony kodeksowej.
  • Drastycznie niższa emerytura w przyszłości (często minimalna).

Cień reformy PIP

Reforma miała wymusić "bezpieczeństwo" na osobach wypchniętych na B2B siłą.

Jednak dla wysokiej klasy specjalistów jej odrzucenie to zachowanie status quo, które pozwala na optymalizację podatkową rzędu kilku tysięcy złotych miesięcznie.

Samozatrudnienie - dlaczego to może być problem? 

Z punktu widzenia wielu pracowników zatrudnionych jako jednoosobowe działalności gospodarcze (np. kurierzy), samozatrudnienie może być problemem. Składki na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne są bowiem opłacane bezpośrednio przez nich samych, a jedno opóźnienie w opłaceniu faktury przez zleceniodawcę może oznaczać kłopoty finansowe i brak środków na życie. Nie dotyczą ich też, w tym momencie, kodeksowe regulacje czasu pracy, płatnych urlopów czy zwolnienia na opiekę nad dzieckiem. 

Inaczej sytuacja wygląda w przypadku elitarnych zawodów, w których płace są wysokie. W takiej sytuacji B2B pozwala ominąć drugi próg podatkowy czy zwiększyć znacząco płacę netto. Nie bez znaczenia jest także możliwość kwalifikowania niektórych wydatków jako "firmowych" - np. części kosztów leasingu auta czy zakupów smartfonów, komputerów itp. 

Państwo traci natomiast (niezależnie od tego, czy pracownik na B2B ledwo wiąże koniec z końcem czy opływa w luksusy) należne składki i podatki. Zyskuje natomiast nieco na mniejszych wydatkach na zasiłki chorobowe. 

Reforma PIP miała, jak już wspomniano, zastąpić oskładkowanie wszystkich umów cywilnoprawnych jako kamień milowy KPO. Brak realizacji tego kamienia milowego oznaczać może utracenie przez Polskę 11 mld złotych z Krajowego Programu Odbudowy. Komisja Europejska dała, co prawda, raz zgodę na zmianę kamienia milowego, ale za drugim razem może podjąć decyzję o anulowaniu tych środków. 

Z Donaldem Tuskiem chce jeszcze rozmawiać na temat reformy marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, przewodniczący Nowej Lewicy. 

Nasz komentarz. Decyzja Tuska arbitralna i w interesie najbogatszych

Premier Donald Tusk miał prawo podjąć taką, a nie inną decyzję. Jest to jednak decyzja arbitralna i nie służąca polskiemu rynkowi pracy. Od 2023 roku udział zatrudnionych na umowę o pracę w ogóle zatrudnionych spada, a rośnie udział samozatrudnionych (B2B, prawdziwi przedsiębiorcy oraz rolnicy). Przekłada się to na mniejsze wpływy do budżetu państwa, ZUS i NFZ. A także na trudniejsze warunki dla przedsiębiorstw zatrudniających pracowników uczciwie, w oparciu o umowy kodeksowe. 

Decyzja Donalda Tuska z pewnością ucieszyła środowiska pracodawców, czy właścicieli i szefów firm kurierskich. Mogła także ucieszyć wysokoopłacanych specjalistów, którzy formalnie są samodzielnymi przedsiębiorcami. Pozwoli bowiem nadal korzystać z niższych kosztów (a więc wyższych marż) czy na płacenie niższych, niż faktycznie należnych, podatków. 

Jedną z obaw podnoszonych w kwestii zwiększenia uprawnień PIP, była ta dotycząca systemu ochrony zdrowia. Wielu lekarzy, lekarek, pielęgniarzy i pielęgniarek pracuje bowiem na kontraktach jako jednoosobowe działalności gospodarcze. Problem jednak w tym, że akurat ta grupa zawodowa tzw. test przedsiębiorcy przeszłaby bez problemu - rzadko kto w ochronie zdrowia współpracuje tylko z jedną placówką, więc faktury wystawia więcej niż jednemu podmiotowi. 

Donald Tusk ucieszył więc najzamożniejszą część społeczeństwa. Natomiast najsłabsi pracownicy, którzy do B2B "przekonali się" w wyniku ekonomicznego przymusu nadal będą pozbawieni prawa do płatnego urlopu, płatnego w pełnej wysokości chorobowego czy możliwości skorzystania z płatnego dnia wolnego na opiekę nad dzieckiem. 

Czytaj także: 

Źródło: Polskie Radio/PAP/Wyborcza.biz/Andrzej Mandel


Polecane

Wróć do strony głównej