Krwawe protesty w Iranie. "Donald Trump nie jest konsekwentny"
Zgodnie z doniesieniami płynącymi z Iranu, zakończyły się największe od 1979 roku protesty w tym kraju. - Wielu Irańczyków łudziło się, że Donald Trump może pomóc, zapominając o tym, że jest wielkim biznesmenem i liczy się tylko jego kieszeń i myślało, że rzeczywiście uderzy on w lidera duchowego w Iranie i tak samo, jak uprowadził Maduro, mógłby uprowadzić też jego i uwolnić Iran od raka, który napadł na niego 47 lat temu - mówił Irańczyk mieszkający w Polsce Michał Rezazadech. Gościem Polskiego Radia był również były ambasador w Arabii Saudyjskiej i Iraku Krzysztof Płomiński.
2026-01-18, 14:30
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Według organizacji broniących praw człowieka podczas protestów w Iranie życie straciło ponad 3 tysiące osób
- Jak podkreślił Michał Rezazadech, media niezależne od irańskiego reżimu podają, że ofiar mogło być nawet 12 tysięcy
- Zdaniem Płomińskiego, Republika Islamska nie jest całkowicie osłabiona, a obecne uspokojenie sytuacji jest "ciszą przed kolejnym wybuchem"
W sobotę przywódca Iranu Ali Chamenei przyznał, że podczas trwających ponad dwa tygodnie protestów w kraju zginęło tysiące osób. Odpowiedzialnością za ofiary obarczył prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, który jego zdaniem zachęcał protestujących, obiecując im amerykańskie wsparcie militarne. - Ulice Rasztu, czyli mojego miasta, są w tej chwili rzeką krwi. Protestujący wciąż wychodzą, a ci, którzy się boją, nie opuszczają swoich domów i mieszkań. Krzyczą "wolność dla Iranu" oraz "śmierć dyktaturze Chamenei'ego". Irańczycy wciąż oddają życie, czyli najwyższą wartość za wolność, aby móc normalnie żyć i mieć godność człowieka - przekazał Michał Rezazadech, który rozmawiał z prowadzącym audycję w piątek, kiedy sytuacja w kraju była o wiele mniej spokojna.
Irańczyk skomentował również doniesienia władz Iranu, które twierdzą, że protesty są w dużej mierze wywołane przez izraelskie służby specjalne, które dążą do obalenia władzy ajatollahów. - Mnie też nazywają agentem Mosadu, a ja jestem zwykłym Irańczykiem, który nie wytrwał. Przez 21 lat swojego życia mieszkał w Iranie i uznał, że chce żyć jako wolny człowiek, a nie pod dyktaturą Islamskiej Republiki. (...) Wyemigrowałem do Polski, czyli pierwszego kraju, do którego ktoś mnie zaprosił. Irańczycy nie są agentami Mosadu. Oni po prostu chcą wolnego Iranu - przyznał.
Posłuchaj
Niepewna przyszłość kraju
Były ambasador w Iraku został zapytany, dlaczego pomimo tak ogromnego zrywu mieszkańców, nie udało się obalić reżimu panującego w kraju. - Było wiele oczekiwań dotyczących tego, że ten reżim jest już słaby, że wystarczy go popchnąć i upadnie. Wszyscy uczciwie oceniający sytuację specjaliści wiedzieli, że zdecydowanie tak jeszcze nie jest. Republika Islamska mimo wszystkich kłopotów i największego kryzysu od samego początku jej istnienia, w dalszym ciągu nie straciła tej swojej żywotności, która broni ten reżim przed upadkiem - ocenił Płomiński.
Gość Polskiego Radia podkreślił, że w protestach brały również udział bojówki, które chciały zaognienia sytuacji. - Powstaje pytanie, jak to miałoby wyglądać, gdyby za sprawą czarodziejskiej różdżki reżim ajatollahów upadł i co by się działo w Iranie. Dla wielu Irańczyków przykładem jest Irak, gdzie po zachodniej interwencji doszło do ogromnego chaosu, wojny domowej i dziesiątek tysięcy, jeżeli nie setek tysięcy ofiar i problemów, które w dalszym ciągu istnieją. W Iranie nie ma zorganizowanej opozycji - wskazał.
Zdaniem eksperta, prezydent Donald Trump nie jest konsekwentny w swoich działaniach. - Bardzo często również polityka amerykańska tej konsekwencji nie wykazuje. Amerykanie na Bliskim Wschodzie pokazali, że umieją wygrywać bitwy, natomiast znacznie gorzej im idzie z wygrywaniem wojen i ustanawianiem tego powojennego ładu. W przypadku Iranu historia pamięta przykłady zachęcania do rewolty cywilów, czyli ludności głęboko niezadowolonej ze swojej sytuacji i chcącej zmian. Takim przykładem w 1991 roku było powstanie na południu Iraku przeciwko Saddamowi, które w pewnym momencie przestało być popierane przez Zachód i zostało krwawo zdławione przez reżim - tłumaczył.
- USA przemieszczają czołgi Abrams i wozy bojowe Bradley. Trump szykuje atak na Iran?
- Niebo nad Iranem pełne lotów. Linie lekceważą alarm EASA
- Wojna USA-Iran? "Amerykańscy dowódcy ostrzegli Donalda Trumpa"
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Marcin Pośpiech
Opracowanie: Dominika Główka