Koszmar zwierząt w schroniskach. "Problem systemowy"
Schronisko w Sobolewie zostało zamknięte, a uratowane zwierzęta trafiły do placówki w Wojtyszkach w województwie łódzkim. - Nie jest to wyjątek i chciałabym zwrócić uwagę, że przed schroniskiem w Sobolewie organizacje zamykały co najmniej kilkanaście innych miejsc - podkreśliła w Polskim Radiu 24 mec. Sara Balcerowicz.
2026-01-26, 19:30
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Zamknięcie schroniska "Happy Dog" w Sobolewie doprowadziło do masowej ewakuacji zwierząt
- Duża część psów odebranych z placówki jest w złym stanie zdrowotnym
- Jak podkreśliła ekspertka, aby uniknąć podobnych sytuacji, konieczne są zmiany systemowe i wprowadzenie nowych ustaw
Gehenna psów z Sobolewa na Mazowszu dobiegła końca. Schronisko zostało zamknięte, a znaczna część zabranych stamtąd zwierząt, których było prawie 200, wymaga pomocy weterynaryjnej. Psy miały między innymi otwarte rany oraz guzy. Ta historia wywołała ogromne poruszenie wśród obrońców praw zwierząt. Głos w sprawie zabrał również premier Donald Tusk, zapewniając, że "nie będzie taryfy ulgowej dla tych, którzy skazują zwierzęta na cierpienie".
Właściciel przytuliska usłyszał zarzuty o znęcanie się nad zwierzętami już osiem lat temu. - Ta sama osoba kilka lat temu była już prawomocnie skazana również za przestępstwo znęcania się nad zwierzętami w schroniskach. Na pytanie skierowane do gmin, jak to jest możliwe, że powierza jej (...) ponownie prowadzenie tego schroniska, słyszymy odpowiedź, że każdy człowiek zasługuje na drugą szansę. Dla mnie to jest abstrakcja, ponieważ ten człowiek otrzymał drugą szansę, a drugiej szansy nie otrzymały zwierzęta - mówiła mec. Balcerowicz.
Psy, które opuściły Sobolewo, trafiły do schroniska w Wojtyszkach, które dwa lata temu również zostało zamknięte, a prokuratura wszczęła w jego sprawie postępowanie. Placówka ma już innego właściciela i działa w pełnym zakresie. - Aktualnie schronisko w Wojtyszkach prowadzone jest przez organizację społeczną, której statutowym celem jest ochrona zwierząt. Uprzednio było ono prowadzone przez prywatną osobę. Przez wiele lat były zgłoszenia dotyczące nieprawidłowości i przez lata musieliśmy wszyscy czekać na to, aby to schronisko ostatecznie zamknąć. Udało się to zrobić i obecnie jego poprzednia właścicielka jest oskarżona w sprawie o znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem - tłumaczyła gościni Polskiego Radia.
Posłuchaj
Konieczne zmiany
Jak poinformowało MSWiA, w związku z mrozami, przeprowadzono kontrole w ponad 200 schroniskach dla zwierząt. Oprócz Sobolewa, nieprawidłowości wykryto także w Tarnowie, Oświęcimiu oraz Golubie-Dobrzyniu. Zdaniem ekspertki, "problem jest systemowy". - Znacząca część gmin nie posiada własnych schronisk. W związku z tym poszukuje prywatnych podmiotów, które zadania gminy, będą wykonywać za nią. To prowadzi do absurdalnych sytuacji, bo gmina ogranicza się w swoich działaniach do podpisania umowy z prywatnym schroniskiem i bardzo rzadko dokonuje kontroli, czego skutkiem jest na przykład utrzymywanie jednego psa z pięcioma numerami czipów, czyli pięć gmin płaci na jedno zwierzę - zaznaczyła.
Obrończyni praw zwierząt dodała, że brakuje również regulacji prawnych dotyczących warunków, które powinny panować w placówkach dla bezdomnych zwierząt. - Mamy rozporządzenie ministerialne, ale ono jest bardzo wąskie i dotyczy w dużej mierze infrastruktury, jaka powinna być w schronisku, a nie zapewnia dobrostanu utrzymywanych w nim zwierzętom. Powinny zostać wprowadzone regulacje na poziomie ustawy dotyczące ilości pracowników w schroniskach, minimalnej stawki dziennej, a także przepisy nakładające na gminy obowiązek kontroli takich miejsc - oceniła.
- Schronisko w Sobolewie. Ewakuowano zwierzęta, wiemy gdzie trafiły
- Litewka ujawnia historię z Sobolewa. Pani Ola padła na kolana i zaczęła płakać
- Ponowna kontrola schronisk. Kierwiński: budzą niepokój
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Maria Furdyna
Opracowanie: Dominika Główka