Umowa UE i Indii zaakceptowana. "Wiele krajów będzie wysuwało zastrzeżenia"

Unia Europejska i Indie po niemal 20 latach wstępnie zaakceptowały warunki umowy handlowej. Nie wszystkie sektory na niej skorzystają. - Tej umowy obawiają się przedstawiciele sektora informatycznego. Indie są potęgą informatyczną - powiedział prof. Piotr Kłodkowski, był ambasador Polski w Indiach.

2026-01-27, 20:33

Umowa UE i Indii zaakceptowana. "Wiele krajów będzie wysuwało zastrzeżenia"
Nowa umowa handlowa między Unią Europejską a Indiami. Foto: PAP/RAJAT GUPTA/PAP

Najważniejsze informacje:

  • Wstępnie zaakceptowano umowę handlową między Unią Europejską a Indiami, negocjacje trwały od niemal 20 lat
  • Wiadomo, które sektory skorzystają na wprowadzeniu umowy w życie, a kto może na niej stracić
  • Wiem, że wielu przedsiębiorców się obawia, ale moim zdaniem ta umowa była konieczna - powiedział prof. Piotr Kłodkowski

Umowa między Unią Europejską a Indiami została wstępnie zaakceptowana 27 stycznia. Nazywana jest "matką wszystkich umów" i jest przełomem w handlu między drugą i czwartą największą gospodarką na świecie. Porozumienie zostało wynegocjowane po niemal 20 latach. Zgodnie z dokumentem Indie będą stopniowo obniżać cła na europejskie samochody z 110 proc. do 10 proc. W ciągu od 5 do 10 lat zostaną całkowicie zniesione należności podatkowe na części samochodowe. Zmiany zajdą także w eksporcie alkoholu. Eksporterzy wódki poniosą opłatę w wysokości 40%, piwa 55%, a wina 75%. To korzystne zmiany na poziomie kilkudziesięciu procent. Unia Europejska natomiast zobowiązała się do obniżenia ceł na produkty spożywcze takie jak: mięso baranie i kozie, kukurydza cukrowa, winogrona, ogórki, suszona cebula, rum z melasy i skrobi.

Były ambasador Polski w Indiach prof. Piotr Kłodkowski na antenie Polskiego Radia 24 wyjaśnił, że negocjacje umowy trwały niemal 20 lat, ponieważ zarówno kraje Unii Europejskie, jak i Indie miały wiele obaw. - Indie są krajem protektonistycznym, chronią swój rynek i obawiają się, że towary europejskie mogłyby zakłócić pewną równowagę biznesowo-społeczną - tłumaczył. Dodał, że podobne obawy towarzyszą Europejczykom. - Istniały bardzo duże problemy w kwestii inwestowania w Indiach, gigantyczne bariery administracyjne, nieprzejrzystość jeśli chodzi o realizowanie biznesu. Mam wrażenie, że obie strony nie do końca chciały pójść na kompromis - stwierdził.

Posłuchaj

25:03 PR24_mp3 2026_01_27-20-33-41.mp3 Prof. Piotr Kłodkowski gościem Magdaleny Skajewskiej (Świat w powiększeniu)
Indie nie są sojusznikiem dla Unii Europejskiej

Były ambasador Polski zaakcentował, że Indie nie są dla Europy sojusznikiem, ale partnerem. - Indie chyba nawet nie oczekują, żeby traktować Unię jako sojusznika. Ten realizm jest niezbędny podczas postrzegania współczesnego świata - mówił.

Na korzystnych przepisach zawartych w umowie handlowej skorzystają też polscy przedsiębiorcy. Ekspert poruszył też temat inwestycji. - Myślę, że wiele polskich firm będzie gotowych do inwestowania w Indiach korzystając z zabezpieczeń praw własności intelektualnej, większych udogodnień, które rząd Indii obiecuje. Ich możliwości wzrosną, bo to olbrzymi rynek - przekazał. Prof. Piotr Kłodkowski wspomniał też o drugiej stronie medalu. - Tej umowy obawiają się przedstawiciele sektora informatycznego. Indie są potęgą informatyczną - to jest przemysł globalny i chyba niezależnie od tej umowy rola firm indyjskich będzie bardzo duża - powiedział. Wyłączony jest natomiast sektor rolniczy, więc jego przedstawiciele mogą czuć się spokojni.

- Proszę pamiętać, że to jest dopiero pierwszy krok. Umowa musi być ratyfikowana przez Parlament Europejski. Ponad to wiele krajów będzie wysuwało zastrzeżenia co do niektórych elementów. Kiedy będziemy wchodzić głębiej w szczegóły zapewne po obu stronach rozpoczną się dyskusje - powiedział. Ekspert wspomniał o dysputach towarzyszącym zawarciu umowy z państwami Ameryki Łacińskiej Mercosur. - Konsekwencje będą dużo bardziej istotne, bo mówimy o ogromnym rynku - wyjaśnił.

Ten rynek może stracić najwięcej

Były ambasador przekazał, że jego zdaniem z Indii do Polski najwięcej eksportowanych będzie ubrań. - Drobne szwalnie na pewno będą zagrożone. Indie są potęgą, jeśli chodzi o przemysł odzieżowy. Z drugiej jednak strony może się okazać, że otwarty rynek indyjski będzie motorem wzrostu i chęci ekspansji - mówił. Dodał, że Polska ma także dużo do zaoferowania w kwestii tzw. technologii zielonej. - Sądzę, że po wielu miesiącach zorientujemy się, jakie będą korzyści dla obu stron. Wiem, że wielu przedsiębiorców się obawia, ale moim zdaniem ta umowa była konieczna - powiedział.

Prowadząca poruszyła temat migracji. Prof. Piotr Kłodkowski przekazał, że w Indiach jest duże zainteresowanie zarówno edukacją, jak i pracą w Europie. - Proszę spojrzeć na ogromną liczbę indyjskich studentów w Ukrainie - mówił i dodał, że chociaż wojna przerwała ich studia, to wciąż chcą je podjąć. Ekspert podkreślił, że w kwestii pracowników, ma pewne zastrzeżenia. - Jestem przeciwny eksportowaniu niewykwalifikowanej siły roboczej - stwierdził. - Proszę pamiętać, że obecnie w Unii Europejskiej kwestie migracyjne są najbardziej drażliwe. Ta sprawa musi być analizowana bardzo szczegółowo, ale ja jestem przekonany, że z Indiami pod tym względem dobrze się układa - podsumował ambasador.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Magdalena Skajewska
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk

Polecane

Wróć do strony głównej