Drony nad Koreą Północną. "Niebezpieczny incydent"

Trzech cywilów czterokrotnie wysłało drony do Korei Północnej od czasu objęcia urzędu przez prezydenta Lee Jae Myunga w zeszłym roku - przekazał w środę minister ds. zjednoczenia Korei Południowej Chung Dong-young. Dodał, że incydenty szkodzą stosunkom na linii Seul-Pjongjang.

2026-02-18, 08:59

Drony nad Koreą Północną. "Niebezpieczny incydent"
Kim Dzong Un. Foto: foto STR/AFP/East News

Naruszona przestrzeń powietrzna

Trzech pilotów latało dronami między wrześniem ubiegłego roku a styczniem. Chung Dong-young relacjonował, że dwukrotnie drony rozbiły się w Korei Północnej. Kolejne dwa wróciły do Paju - przygranicznej wioski w Korei Południowej. Wcześniej jednak przeleciały nad Kaesong, miastem północnokoreańskim. Wojsko i policja prowadzą w tej sprawie śledztwo - informuje Reuters.

Przedmiotem dochodzenia jest "naruszenie ustawy o bezpieczeństwie lotniczym, jak również prawa karnego poprzez działanie na korzyść wroga" - oznajmił Chung. Przekazał ponadto, że śledztwem objęciu zostali "niektórzy pracownicy agencji wywiadu wojskowego oraz cywilnej służby wywiadowczej". - Wyrażamy ubolewanie wobec Północy" - mówił minister, podkreślając, że władze w Seulu traktują incydenty z użyciem dronów niezwykle poważnie.

Spotkały się one z ostrą reakcją Pjongjangu. W styczniu reżim ogłosił, że drony z Korei Południowej po raz kolejny (od jesieni) naruszyły przestrzeń powietrzą. Kim Yo Dzong, wpływowa siostra dyktatora Kim Dzong Una, wezwała Seul do zbadania incydentu, ostrzegając, że prowokacje mogą doprowadzić do "strasznych sytuacji".

Był prezydent zamieszany w spisek?

Chung wyraził ubolewanie z powodu wysłania przez Koreę Południową 18 dronów do Korei Północnej, co - jak stwierdził - zostało zainicjowane przez obalonego prezydenta Yoon Suk-yeola. - To był niezwykle niebezpieczny incydent. Celem było sprowokowanie ataku na Koreę Południową. Drony wysłano w newralgiczne obszary Korei Północnej. Znalazły się one m.in. nad siedzibą Partii Pracy - powiedział polityk.

Prokuratura postawiła Yoonowi, który został odsunięty od władzy w kwietniu 2025 roku, o "pomoc wrogiemu państwu" - podaje Reuters. Były prezydent, ale też jego dowódcy wojskowi, zostali oskarżeni o "wydanie rozkazu przeprowadzenia tajnej operacji z użyciem dronów w Korei Północnej w celu podsycenia napięć i uzasadnienia dekretu o wprowadzeniu stanu wojennego" - czytamy. Yoon zaprzeczył tym zarzutom.

Seul zaostrza kary

Południowokoreańskie władze zamierzają zaostrzyć kary za wysyłanie dronów na Północ. W tym wprowadzić karę do roku więzienia lub grzywnę wysokości 10 mln wonów (ponad 6,9 tys. dolarów).

Czytaj także:

Źródło: Reuters/łl

Polecane

Wróć do strony głównej