Dramat "ołowianych dzieci" nie zaczął się w PRL. Pierwsi byli Niemcy
Gdy w 1974 roku odkryto zatrucie ołowiem u tysiąca dzieci z Szopienic, wszyscy byli w szoku. Uważano, że choroba to wyłącznie ryzyko zawodowe hutników. A przecież teren ten był skażony od ponad stu lat. Dzieci ratowane przez śląskie lekarki nie były pierwszymi ofiarami ołowicy.
2026-02-19, 08:42
Jak powstała huta Szopienice?
Dzieje szopienickiej huty sięgają pierwszej połowy XIX wieku. W 1834 roku niemieckie przedsiębiorstwo Bergwerksgesellschaft Georg von Giesches Erben (Towarzystwo Górnicze Spadkobierców Georga von Giesche) uruchomiło w Szopienicach pierwszą hutę cynku pod nazwą "Wilhelmina".
Miejsce to, podobnie jak Katowice, było wówczas jedną z wsi położonych pod Mysłowicami. W XIX wieku obie miejscowości zaczęły przechodzić gwałtowną metamorfozę w ślad za rozwojem górnictwa i hutnictwa w regionie. Na Górny Śląsk napływało coraz więcej robotników. Część z nich trafiła do hut cynku i ołowiu. U tej grupy ołowica jako choroba zawodowa była ceną, którą płacono za dobre zarobki.
O ile jednak choroba atakująca hutników była oczywistością, o tyle nikt nie myślał o skażeniu powietrza, wody i ziemi w sąsiedztwie zakładów przemysłowych. Co za tym idzie - nie podejrzewano, że ołowica może dotyczyć także osób, które po prostu mieszkają w pobliżu huty.
A zakład prężnie się rozwijał, szczególnie w pierwszych latach XX wieku. Gdy w 1922 roku ziemie te przyłączono do Polski, na terenie Szopienic i pobliskiego Burowca do spółki Giesche SA należały m.in. huty "Bernhardi", "Paweł", "Wilhelmina" oraz "Uthemann".
Huta cynku w Szopienicach na pocztówce z 1938 roku. Po lewej widoczny budynek dyrekcji huty. Fot. Wikimedia/domena publiczna Huty w Szopienicach truły przez 150 lat
Historia odkrycia masowego zatrucia ołowiem u najmłodszych mieszkańców Szopienic jest kanwą serialu "Ołowiane dzieci" w reżyserii Macieja Pieprzycy. Scenariusz oparto na faktach: w 1974 roku dwie lekarki - Jolanta Wadowska-Król i Bożena Hager-Małecka - wraz z pielęgniarką Wiesławą Wilczek zorganizowały badania krwi dla kilku tysięcy dzieci z Katowic.
Wyniki ich przeraziły. Przynajmniej tysiąc małych pacjentów miało ołowicę. Wiele z nich mieszkało w biednych familokach obok huty "Uthemann", a zwłaszcza obok "Pawła" (zakład był dosłownie za płotem osiedla). Dzięki staraniom kobiet udało się uratować wiele tysięcy istnień.
Choroba ta może zabić dorosłego, a dla dziecka jest szczególnie groźna. Oprócz wielonarządowych i nieodwracalnych zniszczeń w organizmie ołów może doprowadzić do zaburzeń neurologicznych i w efekcie nawet upośledzenia umysłowego.
Choć szkodliwość tego metalu ciężkiego znana była już w starożytności, w Polsce na poważnie zaczęto badać ołowicę dopiero w latach 30 i 40. XX wieku. W Szopienicach sprawą tą zajmował się Edmund Gryglewicz, który pod koniec życia stał się mentorem Jolanty Wadowskiej-Król. Ale nawet on nie domyślił się, że huta truje nie tylko swoich pracowników.
Huta cynku w Szopienicach na fotografii w latach 30. XX wieku. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe Ołowiane dzieci sprzed wieku
Gdy poznano skalę ołowicy wśród dzieci zamieszkałych w Szopienicach, jasne stało się coś jeszcze: to nie jest nowe zjawisko. Przecież to właśnie w tej okolicy już na początku XX wieku - a więc w czasach zaboru pruskiego - powstała szkoła specjalna. Dziś to najstarsza tego typu placówka na terenie Katowic (Szopienice włączono do tego miasta w 1959 roku). Nosi nazwę "Szkoła Podstawowa nr 55 Specjalna".
Szkoła od początku pełna była miejscowych dzieci, które wykazywały symptomy opóźnienia w rozwoju umysłowym, miały zdeformowane kości nóg, traciły słuch i wzrok. Nikt wówczas jednak nie łączył tego ze skażeniem ołowiem.
Ponadto Giesche SA wybudowała w Szopienicach szpital dla hutników narażonych na kontakt z ołowiem. To właśnie w tej instytucji w 1937 roku rozpoczął karierę Edmund Gryglewicz. Być może gdyby nie przedwczesna śmierć uczonego (zmarł w 1971 roku z powodu nowotworu), on także miałby swój udział w odkryciu ołowicy u szopienickich dzieci.
Wtedy także on zapewne doszedłby do wniosku, że to już kolejne z wielu pokoleń narażonych na truciznę wypełzającą od dekad wprost z hutniczych kominów.
Źródło: Polskie Radio/Michał Czyżewski
Huta cynku w Szopienicach na fotografii w latach 30. XX wieku. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Huta cynku w Szopienicach. Wnętrze walcowni. Zdjęcie z lat 30. XX wieku. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Huta cynku w Szopienicach. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe Podcast Polskiego Radia
Na platformie polskieradio.pl dostępny jest nowy podcast Polskiego Radia "Ołowiane dzieci. Prawdziwa historia". To opowieść o tragedii dzieci i odwadze osób, które ujawniły to, co władza chciała ukryć. Produkcja powstała w oparciu o archiwalne nagrania oraz relacje świadków i uczestników wydarzeń. Autorzy sięgnęli do materiałów, które przez lata pozostawały poza publiczną debatą i oddają głos tym, którzy byli w samym centrum wydarzeń.