Polska mekką zakupową Europy Środkowej. Zarabiamy miliardy
Polska stała się regionalnym centrum handlowym, przyciągającym głównie mieszkańców krajów sąsiednich, takich jak Niemcy, Czechy i Ukraina, którzy korzystają z relatywnie niskich cen towarów i usług.
2026-03-05, 10:47
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Turystyka zakupowa osiągnęła historyczne rozmiary, ponieważ w 2024 roku obcokrajowcy zostawili w polskich placówkach handlowych i usługowych aż 46,6 mld zł, co stanowi równowartość około 1,3% całego PKB naszego kraju.
- Bezapelacyjnymi liderami wydatków są obywatele Niemiec, Ukrainy oraz Czech, dla których głównym magnesem są niskie ceny, a zdecydowana większość ich wizyt ogranicza się do strefy położonej maksymalnie 50 kilometrów od linii granicznej.
- Transgraniczny szał zakupowy, obejmujący masowe nabywanie paliw czy papierosów, stanowi potężny zastrzyk finansowy dla polskiego budżetu, czerpiącego gigantyczne zyski z podatku VAT oraz akcyzy.
Z raportu opublikowanego przez Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR) wynika, że polska granica została w 2024 roku przekroczona 286,4 mln razy, z czego większość – bo aż 160,4 mln wjazdów – wygenerowali cudzoziemcy. Pozostawili oni w naszej gospodarce 46,6 mld zł, przebijając o połowę wydatki samych Polaków za granicą, które wyniosły 31,1 mld zł.
Zjawisko to ma absolutnie kluczowe znaczenie dla rynków regionalnych; wystarczy wspomnieć, że w województwach podkarpackim i lubelskim wydatki zagranicznych gości odpowiadają za około 3% PKB tych obszarów. Podczas jednej wizyty statystyczny obcokrajowiec wydaje w Polsce średnio 585 zł.
„Polska wykształciła unikalną w skali Europy pozycję centrum handlowego dla mieszkańców terenów przygranicznych sąsiadujących państw. Do Polski z każdego kierunku przyjeżdżają konsumenci dokonujący zakupów towarów i usług na własne potrzeby. Możliwe jest to dzięki położeniu naszego kraju – długiej granicy z bogatszymi Niemcami, dobremu skomunikowaniu z Czechami czy bliskości Ukrainy” – czytamy w raporcie FOR.
Liderami w zasilaniu polskiego handlu są Niemcy, którzy w ubiegłym roku wydali nad Wisłą zawrotną kwotę 17,5 mld zł. Na kolejnych pozycjach uplasowali się wjeżdżający z Ukrainy z wynikiem 7,1 mld zł oraz Czesi, zostawiający w polskich kasach 4,8 mld zł. Co niezwykle istotne dla lokalnych przedsiębiorców, handel ten cechuje się ogromną koncentracją terytorialną.
Ponad 80% przyjeżdżających załatwia swoje sprawunki w promieniu nieprzekraczającym 50 kilometrów od granicy, a większość wjazdów ma charakter szybkich, jednodniowych wycieczek. Dla ponad dwóch trzecich osób przekraczających granice z sąsiadującymi państwami unijnymi to właśnie wizyta w sklepach jest głównym celem podróży.
Arbitraż cenowy na własną rękę
Zjawisko turystyki zakupowej. Dlaczego Niemcom opłaca się kupować w Polsce?
Czym jest arbitraż konsumencki?
To klasyczny mechanizm rynkowy, w którym klienci wykorzystują różnice w cenach tego samego koszyka dóbr na dwóch sąsiadujących ze sobą rynkach, aby zmaksymalizować własne korzyści finansowe.
Granica jako próg rentowności
W modelu wolnego handlu (Strefa Schengen) fizyczna granica przestaje być barierą polityczną, a staje się jedynie barierą kosztową (koszt transportu).
Różnice w obciążeniach podatkowych (np. niższa akcyza na papierosy i paliwo w Polsce).
Różnice w kosztach pracy i prowadzenia działalności wpływają na niższe ceny końcowe.
Złota zasada turystyki zakupowej: Dopóki ten warunek jest spełniony, mechanizm arbitrażu będzie nieustannie napędzał transgraniczny ruch konsumentów, opróżniając półki w przygranicznych polskich sklepach.
Struktura koszyków jest zróżnicowana i ściśle zależy od narodowości konsumentów. Z całkowitej puli 46,6 mld zł, 33,2 mld zł wydano na towary materialne (w tym 22,9 mld zł na asortyment nieżywnościowy, a 6 mld zł na żywność), podczas gdy 13,3 mld zł przeznaczono na zyskujące na popularności usługi. Obywatele Niemiec masowo zaopatrują się w tanie papierosy, masło i paliwo, a pod koniec roku – również w fajerwerki.
Czesi, poza żywnością, wywożą z Polski artykuły ogrodnicze, chemię gospodarczą oraz meble. Z kolei Słowacy najchętniej kupują polskie mięso i nabiał, Litwini poszukują środków czystości i alkoholu, a Ukraińcy ładują do bagażników odzież, sprzęt elektroniczny oraz materiały budowlane.
Taki napływ zagranicznego kapitału bezpośrednio ratuje państwową kasę poprzez wpływy z podatków pośrednich. Na same napoje alkoholowe i wyroby tytoniowe cudzoziemcy wydali nad Wisłą 4,4 mld zł, z czego lwia część przypada na tytoń wykupywany przez Niemców. Eksperci FOR szacują, że wpływy ze sprzedaży papierosów konsumowanych ostatecznie poza terytorium Rzeczypospolitej mogą stanowić od 7,1% do nawet 15,9% całościowych dochodów państwa z tytułu podatku akcyzowego od tych wyrobów.
Magnesem przyciągającym zmotoryzowanych są także zauważalnie niższe ceny na stacjach benzynowych, napędzane różnicami w obciążeniach podatkowych względem zachodnich sąsiadów.
Aby nie utracić tej niezwykle intratnej pozycji na rynkowej mapie kontynentu, analitycy ostrzegają przed wprowadzaniem nieprzemyślanych regulacji. Eksperci FOR rekomendują przede wszystkim prowadzenie ostrożnej i stabilnej polityki akcyzowej, unikając gwałtownych podwyżek, które mogłyby trwale odstraszyć przygranicznych sąsiadów.
Przestrzegają również przed drastycznym windowaniem płacy minimalnej, która z perspektywy lokalnego biznesu handlowego podnosi koszty funkcjonowania punktów sprzedaży, obniżając ich rentowność. Wśród istotnych barier i potencjalnych zagrożeń dla transgranicznego handlu wymienia się także postulowane w przestrzeni publicznej obostrzenia w dystrybucji alkoholu, brak demonopolizacji na rynku paliwowym oraz uciążliwe kontrole na wewnętrznych granicach Unii, zniechęcające klientów zjawiskiem wielogodzinnych kolejek.
- Styczniowe zamieszanie w portfelu singla. Podwyżka minimalnej minimalnie za mała
- 2000 zł pękło. Rodziny wygrały bitwę z cenami, ale przegrały wojnę
- Święta, święta i nie po świętach. Ceny w styczniu łaskawsze dla emerytów
Źródło: FOR/Michał Tomaszkiewicz