Ukraiński olimpijczyk skomentował zachowanie Andriejewej. To musiało zaboleć

Zachowanie rosyjskiej tenisistki Mirry Andriejewej podczas turnieju w Indian Wells wywołało lawinę komentarzy pod adresem młodej zawodniczki. Na to, co Rosjanka pokazała po porażce, zareagował ukraiński olimpijczyk, który nie gryzł się w język.

2026-03-11, 15:09

Ukraiński olimpijczyk skomentował zachowanie Andriejewej. To musiało zaboleć
Mirra Andriejewa nie popisała się w Indian Wells. Foto: Reuters

Czytaj więcej:

Mirra Andriejewa wywołała skandal. Jest reakcja

Do kontrowersji doszło, gdy Andriejewa mierzyła się z Katerina Siniakovą w Indian Wells. Rosyjska tenisistka była faworytką starcia i dobrze rozpoczęła mecz, wygrywając pierwszego seta. Później jednak do głosu doszła Czeszka, która sensacyjnie zwyciężyła. Rosjanka była wściekła i nie radziła sobie z emocjami.

Kilkukrotnie krzyczała na korcie, dyskutowała z sędzią i swoją trenerką, a w pewnym momencie roztrzaskała rakietę. Na koniec, opuszczając kort, wulgarnie zwróciła się do publiczności. Zachowanie było szokujące i doczekało się wielu komentarzy. Dosadnie ten "popis" Rosjanki podsumował Ukrainiec Władysław Heraskewycz. Skeletonista nie zamierzał gryźć się w język. Na swoim profilu na "X" wrzucił nagranie, na którym widać kulminacyjny moment złości Andriejewej.

"Jest reprezentantką kraju dzikusów. Pani Andriejewa ze swoim zachowaniem pokazuje idealnie całą głębię rosyjskiej kultury" - napisał. Nie był to pierwszy raz, gdy 18-latka nie potrafiła zapanować nad sobą, kiedy wydarzenia na korcie nie szły po jej myśli. Od dłuższego czasu wielu ekspertów krytycznie wypowiada się na temat jej postępowania i sugeruje współpracę z psychologiem.

Ukrainiec wykluczony z igrzysk

O Heraskewyczu było głośno podczas najważniejszej zimowej imprezy roku. Niestety, nie ze względów czysto sportowych. Zawodnik występował w specjalnie przygotowanym kasku, na którym widniały postaci ukraińskich sportowców, którzy zostali zabici przez Rosjan podczas trwającej od 2022 roku pełnoskalowej wojny. 

MKOl zakazał mu tego, powołując się na artykuł 50. Karty Olimpijskiej, który wprowadza "zakaz wszelkiego rodzaju demonstracji lub propagandy politycznej, religijnej albo rasowej na obiektach olimpijskich i w innych miejscach". Ostatecznie nie został dopuszczony do startu w igrzyskach. Ukrainiec szukał sprawiedliwości w Międzynarodowym Trybunale Arbitrażowym ds. Sportu, jednak ten nie uznał jego racji.

Źródło: PolskieRadio24.pl/ps

Polecane

Wróć do strony głównej