Tąpnięcie na rynku pracy. Ekspert wskazuje przyczynę
Zdaniem głównego ekonomisty Konfederacji Lewiatan lutowy wzrost bezrobocia to efekt zawirowań geopolitycznych na świecie i szybkiej adaptacji polskiej gospodarki do nich.
2026-03-25, 05:47
Najważniejsze informacje w skrócie:
- W lutym stopa bezrobocia wzrosła do 6,1% z 6% w styczniu. Liczba bezrobotnych wzrosła do 954,9 tys. z 934,1 tys. w styczniu
- Radykalnie, w stosunku do 2025, spadła liczba ofert pracy zgłoszonych do urzędów. Było ich 31,7 tys. W lutym 2025 zgłoszono 53,5 tys. Oznacza to spadek o 40%
- Zdaniem Mariusza Zielonki, głównego ekonomisty Konfederacji Lewiatan, oznacza to, że polski rynek pracy dostosowuje się do zmian wywoływanych zawirowaniami geopolitycznymi
Bezrobocie w górę, przynajmniej to rejestrowane
Główny Urząd Statystyczny podał we wtorek, że stopa bezrobocia rejestrowanego w lutym wyniosła 6,1%, podczas gdy w styczniu było to 6%. Liczba bezrobotnych zarejestrowanych w urzędach pracy wyniosła w lutym 954,9 tys. wobec 934,1 tys. miesiąc wcześniej. Z kolei liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych wyniosła 101 tys. wobec 118,5 tys. miesiąc wcześniej.
Główny ekonomista Konfederacji Lewiatan Mariusz Zielonka w komentarzu do danych GUS zauważył, że liczba ofert pracy zgłoszonych do urzędów wyniosła zaledwie 31,7 tys. podczas gdy rok temu było ich 53,5 tys., co oznacza spadek o ponad 40% rok do roku.
"To bezpośrednie odzwierciedlenie optymalizacji kosztów stałych, która przetacza się przez gospodarkę" - napisał Zielonka.
"Lutowe dane z rynku pracy wysyłają sygnały, których nie powinniśmy bagatelizować. Mimo, że ankietowe dane Badania Aktywności Ekonomicznej Ludności, tj. dane nieadministracyjne, nie dają sygnałów aż takiego pogorszenia, to rynek pracy zaczyna odczuwać skutki geopolitycznych zawirowań i szybkiego procesu dostosowawczego polskiej gospodarki" – podkreślił ekonomista.
📉 Zamrożone etaty: Ciche hamowanie
Dlaczego dane o bezrobociu mogą usypiać czujność, gdy rynek pracy realnie się kurczy?
Pozornie nieistotna zmiana statystyczna.
Prawdziwy obraz ochłodzenia gospodarczego.
Ucieczka przed złym wizerunkiem
Firmy unikają masowych zwolnień grupowych, bo te niosą ze sobą dwa bolesne skutki:
● Kryzys wizerunkowy: Nagłówki o redukcjach płoszą inwestorów i obniżają morale pozostałej załogi.
● Koszt operacyjny: Wypłata odpraw ustawowych to nagłe i wysokie obciążenie dla płynności firmy.
Strategia „pustego krzesła”
Gdy firma zamraża wakaty, redukcja zatrudnienia następuje w sposób naturalny i niemal niewidoczny dla statystyk bezrobocia.
● Brak rotacji: Jeśli pracownik sam odejdzie do konkurencji lub przejdzie na emeryturę, na jego miejsce nie zatrudnia się nowej osoby.
● Drenaż zespołu: Obowiązki zlikwidowanego etatu zostają po cichu rozdzielone między pozostałych członków zespołu (zwiększenie intensywności pracy).
Brak ofert pracy (-40%) to sygnał, że drzwi do gospodarki zostały zamknięte. Dla osób młodych i szukających zmiany jest to sytuacja groźniejsza niż wzrost bezrobocia, bo oznacza fizyczny brak możliwości wejścia na rynek, który po prostu przestał „rosnąć”.
Przemysł "przeszedł w tryb głębokiej stagnacji"
Mariusz Zielonka ocenił, że przemysł "zderzony z geopolitycznymi wstrząsami logistycznymi i przedłużającą się zadyszką popytu na Zachodzie, przeszedł w tryb głębokiej stagnacji".
"Zarządy firm blokują budżety rekrutacyjne i wygaszają najmniej produktywne wakaty. Biznes tam, gdzie można, zaczyna automatyzować procesy produkcyjne i jednocześnie próbuje spełniać oczekiwania płacowe bez pokrycia w rosnącej rentowności" - stwierdził ekspert Lewiatana.
Według niego jest to "trudny etap dla pracowników, ale logiczny dla gospodarki". Jego zdaniem, przekroczenie przez bezrobocie poziomu 6 proc. "łagodzi wewnętrzną presję dla inflacji usługowej".
"Zaburzenia i stagnacja na świecie wymuszają na firmach porzucenie modelu opartego na dokładaniu rąk do pracy na rzecz realnego wzrostu produktywności. Polska gospodarka dość nagle rozpoczęła marsz w stronę dojrzalszej architektury opartej na optymalizacji i wzroście produktywności. W krótkim terminie koszty tej zmiany niestety poniosą przede wszystkim ci, którzy szukają pracy" - stwierdził Zielonka.
Zasugerował w ten sposób, że w warunkach rosnących kosztów energii i pracy polska gospodarka zaczyna przechodzić w stronę innowacji zwiększających produktywność.
Czytaj także:
- Połowa Polaków dorabia. Biedni muszą, zamożni chcą
- Średnia płaca przekroczyła 9100 zł. Ekonomiści: Na rynku pracy "powiało chłodem"
- Ta sama praca województwo obok warta nawet 7500 zł więcej. Zajrzeliśmy do danych GUS
Źródło: PAP/Andrzej Mandel