Szczątki niemieckiego żołnierza z różańcem w ustach. Nietypowe odkrycie w Gdańsku

W lesie na terenie Wyspy Sobieszewskiej w Gdańsku poszukiwacze natrafili na szczątki należące prawdopodobnie do niemieckiego żołnierza. W ustach zmarłego znajdował się różaniec wykonany ze szklanych paciorków. - To niezwykle poruszające znalezisko - powiedziała w rozmowie z PAP antropolog kultury dr Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz.

2026-03-25, 08:00

Szczątki niemieckiego żołnierza z różańcem w ustach. Nietypowe odkrycie w Gdańsku
Zdjęcie ilustracyjne. Foto: Krugloff/Shutterstock.com

Różaniec w ustach

Do nietypowego odkrycia doszło w trakcie badań prowadzonych Fundację Latebra, która zajmuje się legalnymi poszukiwaniami zabytków historii. Takie działania prowadzone były właśnie na jednej z dzielnic Gdańska - Wyspie Sobieszewskiej.

– Odkrycia dokonano podczas prowadzonych przez nas prac eksploracyjnych związanych z działaniami z końcowego okresu II wojny światowej. W połowie marca natrafiliśmy na szczątki żołnierza niemieckiego, przy których ujawniono nietypowy element – różaniec umieszczony w ustach zmarłego – powiedział PAP Stanisław Zachariasz z Fundacji Latebra.

Wyspa Sobieszewska była świadkiem wydarzeń końca II wojny światowej, w tym ewakuacji ludności cywilnej i wojskowej w ramach operacji "Hannibal".

– Pozostałości szkieletu znajdowały się na głębokości typowej dla improwizowanych pochówków wojennych z lat 1944–1945. Ze względu na charakter miejsca nie podajemy dokładnej lokalizacji – zaznaczył. Dodał, że na różaniec z krzyżykiem wykonany z drobnych szklanych paciorków, umieszczony w szczęce zmarłego, natrafiła antropolog sądowa Anna Słomska, która przeprowadziła wstępną analizę materiału kostnego.

W bezpośrednim sąsiedztwie odnaleziono również nieśmiertelnik, który umożliwia identyfikację żołnierza. Na jego podstawie ustalono, że należał on do Infanteriegeschütz-Ersatz-Kompanie. – Jednostki tego typu stanowiły zaplecze dla piechoty, obsługując lekkie działa wykorzystywane bezpośrednio na linii walk – wyjaśnił Stanisław Zachariasz.

Manifestacja wiary czy zabezpieczenie przed "żywym trupem"?

Antropolog kultury dr Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz z Uniwersytetu Gdańskiego powiedziała PAP, że jest to "niezwykle poruszające znalezisko". Zaznaczyła, że wcześniej nie spotkała się z taką praktyką pochówkową. Jej zdaniem jest to klasyczny przypadek "mikrohistorii". – Różaniec w ustach zmarłego nie stanowił standardowego elementu pochówku, mógł być osobistym manifestem wiary – albo samego poległego, albo osoby, która go grzebała – stwierdziła w rozmowie z PAP.

Badaczka podkreśliła, że kluczowe dla wyjaśnienia sprawy jest ustalenie, w jakich okolicznościach różaniec znalazł się w ustach zmarłego. – Należałoby ustalić, czy był to świadomy gest osoby grzebiącej ciało – rodzaj pośmiertnego rytuału – czy też tragiczny zapis ostatniej chwili życia. Być może to efekt gwałtownego skurczu mięśni w momencie konania, a może wyraz ogromnego lęku, który sprawił, że żołnierz w stresie trzymał przedmiot kultu w ustach jako ostatnią formę pocieszenia – powiedziała.

Dodała, że jeśli gest został wykonany świadomie, wykracza poza standardowe procedury pochówkowe w doktrynie katolickiej, gdzie różaniec zazwyczaj splata się w dłoniach zmarłego. Zwróciła uwagę, że dla wielu walczących różaniec pełnił funkcję talizmanu, będąc źródłem pocieszenia i nadziei na ochronę boską.

– Literatura religijna często przywołuje motyw różańca jako tarczy chroniącej nie tylko duszę, ale i ciało. Umieszczenie go w szczęce mogło być próbą "uzbrojenia" zmarłego na spotkanie z Bogiem – oceniła dr Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz i dodała, że w dawnych wierzeniach ludowych usta postrzegano jako "bramę", przez którą dusza opuszcza ciało, ale którą mogą przenikać też siły nieczyste.

– W tym kontekście różaniec mógł pełnić funkcję ochronną. Na Pomorzu silnie zakorzenione były wierzenia, że dusza osoby zmarłej gwałtownie może mieć trudności z odejściem. Z tej perspektywy poświęcony różaniec mógł pełnić funkcję "antywampiryczną", zapobiegając powrotowi zmarłego jako "żywego trupa" – na Kaszubach zwanego "wieszczym" – powiedziała badaczka.

"Duchowy nieśmiertelnik"

W trakcie wojny powszechny był zwyczaj umieszczania nieśmiertelników w ustach zmarłych. – W tym przypadku różaniec nie jest jednak przedmiotem administracyjnym, lecz osobistym i symbolicznym. To "duchowy nieśmiertelnik", który zamiast numeru jednostki niesie prośbę o zbawienie – oceniła dr Agnieszka Bednarek-Bohdziewicz.

Jak dodała, znalezisko można rozpatrywać jako przykład tzw. religii okopowej. – W piekle wojny, gdzie śmierć była masowa i odarta z godności, wiara stawała się skrajnie osobista – zaznaczyła.

Jej zdaniem istotny jest także wymiar etyczny. – Fakt, że ktoś zadał sobie trud wykonania tego gestu, świadczy o przetrwaniu ludzkich odruchów. To próba przywrócenia żołnierzowi godności poprzez rytuał – choć nieco poza religią instytucjonalną – oraz nadania sensu bezsensownej śmierci – stwierdziła.

Stanisław Zachariasz z Fundacji Latebra przekazał, że ze względu na charakter historyczny terenu oraz przebieg działań wojennych w tym rejonie nie można wykluczyć odnalezienia kolejnych pochówków.

Odnalezione szczątki zabezpieczono zgodnie z obowiązującymi procedurami i przekazano do dalszych działań właściwym instytucjom, w tym stronie niemieckiej odpowiedzialnej za groby wojenne. Celem jest identyfikacja oraz godny pochówek.

Źródło: Polskie Radio/PAP/th

Polecane

Wróć do strony głównej