Wstrząsająca sprawa z Kłodzka. Walenciak: to nie jest zamiatane pod dywan
Była działaczka PO z Kłodzka została skazana za nieudzielenie pomocy córce, która przez lata była ofiarą gwałtów i przemocy seksualnej. Lokalne struktury wydały oświadczenie po wyroku. Politycy PiS zarzucają KO brak reakcji w sprawie. - Nie mam wrażenia, żeby to było zamiatane pod dywan - ocenił w Polskim Radiu Robert Walenciak.
2026-03-27, 13:00
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Była działaczka PO z Kłodzka została skazana za nieudzielenie pomocy córce, która przez lata była ofiarą gwałtów i przemocy seksualnej
- Gdybym był szefem takiej partii, na szczęście nie jestem, to bym zarządził generalny przegląd - ocenił prezes PiS Jarosław Kaczyński
- Sprawę komentował w Polskim Radiu 24 Robert Walenciak, dziennikarz tygodnika Przegląd
Kamila L. została skazana na 6,5 roku więzienia za nieudzielenie pomocy córce, która przez lata była ofiarą gwałtów i przemocy seksualnej ze strony jej męża. Kobieta była także świadkiem czynów o charakterze zoofilskim, odpowiadała za znęcanie się nad zwierzętami. Wcześniej zapadł nieprawomocny wyrok 25 lat więzienia wobec męża kobiety. Odpowiadał m.in. za gwałt, posiadanie treści pornograficznych i znęcania się nad zwierzętami. Bulwersująca sprawa z Kłodzka dotyczy byłej działaczki Platformy Obywatelskiej.
"Koło Kłodzkie Koalicji Obywatelskiej jednoznacznie potępia wszelkie działania niezgodne z prawem oraz standardami etycznymi. Jako partia stoimy na straży ochrony i wzmacniania wolności i praw człowieka (…) Jednoznacznie potępiamy wszystkie nieetyczne zachowania przytaczane w podmiotowych sprawach i liczymy na odpowiednie ostateczne wyroki wymiaru sprawiedliwości" - brzmi fragment oświadczenia lokalnych struktur KO.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas rozmowy z dziennikarzami w Sejmie został zapytany, jakich działań oczekuje od władz Koalicji Obywatelskiej w związku ze sprawą. - Przede wszystkim jakiegoś elementarnego poczucia wstydu i pokazania społeczeństwu, że się wstydzą, że im bardzo przykro. Poza tym odpowiednich kroków dyscyplinarnych wobec tych, którzy w jakikolwiek sposób się do tej sytuacji przyczynili. I wreszcie, gdybym był szefem takiej partii, na szczęście nie jestem, to bym zarządził generalny przegląd. Nie ma wątpliwości, że lewacka ideologia, przecież PO jest w istocie partią lewacką, bardzo ułatwia podejmowanie przez ludzi tego rodzaju tragicznych i zbrodniczych decyzji - powiedział.
"Nie widzę nikogo, kto by bronił tych ludzi"
Do sytuacji i słów prezesa PiS w Polskim Radiu 24 odniósł się Robert Walenciak, dziennikarz tygodnika Przegląd. Jak przypomniała prowadząca, lokalne struktury partii odcięły się od działaczki. W sprawie wydano oświadczenie. Małgorzata Żochowska wskazała także, że "politycy PiS piętnują całą Koalicję Obywatelską za brak reakcji". - Nie mam wrażenia, żeby to było zamiatane pod dywan. Mówiąc szczerze, gdzieś pracujemy, gdzieś działamy w jakichś strukturach, naprawdę nie sprawdzamy, co ludzie robią później, wracając do domu. Takie sytuacje mogą zaskoczyć każdego - mówił dziennikarz.
- Druga sprawa, cóż może zrobić organizacja, gdy okazuje się, że parszywy członek działał w niej. Może takiego człowieka zawiesić, może go wyrzucić, może się odciąć, może powiedzieć wszystko, co ma powiedzieć. Nie widzę nikogo, kto by bronił tych ludzi skazanych wyrokiem sądowym - ocenił.
Posłuchaj
Zmowa milczenia? "To jest skandal"
W rozmowie Małgorzata Żochowska przywołała tekst Dominik Długosz w Newsweeku, w którym twierdzi, że dziennikarze z Dolnego Śląska mieli sugerować, że dostawali informacje, żeby się nie zajmować tym tematem i wyciszyć sprawę. - To jest skandal, jeżeli tak było. Jeżeli tak było, mamy ciąg dalszy, który wymaga, by sprawę wyjaśnić do końca, jeżeli ktoś tych ludzi krył, ktoś chciał wpływać na dziennikarzy, by wyciszali tę sprawę. Dziennikarze pełnią tutaj rolę czynnika społecznego i naprawdę politycy nie powinni wtrącać się do tego, co robią, tylko powinni reagować na rzeczywistość, a nie na to, co mogą lub nie mogą napisać dziennikarze. Nie powinni być cenzorami, więc jeżeli, to jest fakt, to sprawa powinna mieć ciąg dalszy - mówił.
Robert Walenciak zwrócił uwagę, że w sytuacjach, gdy w strukturach partyjnych pojawiają się "parszywe owce", struktury powinny działać szybko, ale nie pochopnie. - Czasami oskarżenia mogą być kulą w płot (…) Powinniśmy mieć świadomość, że takie rzeczy mogą znaleźć się wszędzie - zaznaczył.
- Alarm pogodowy dla Polski. Meteorolodzy: ulewy i śnieżyce jednocześnie
- Nawrocki podpisał pięć ustaw. Chodzi m.in. o sędziów i Ukrainę
- Zmiany w egzaminie na prawo jazdy. Tego etapu już nie będzie
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Małgorzata Żochowska
Opracowanie: Aneta Wasilewska