Tysiąc egzaminów na prawo jazdy do powtórki? Gajadhur: minister ukrywa dane
Według resortu infrastruktury problem jest ograniczony: osiem błędnych pytań i 21 poszkodowanych osób, które chciały uzyskać prawo jazdy. Nieoficjalnie natomiast mówi się, że chodzi o egzaminy przeprowadzane przez kilkanaście dni na nieaktualnej bazie pytań po zmianie przepisów, co mogło wypaczyć wyniki. - Minister Klimczak ukrywa dane. Może być nawet tysiąc osób, które zdały egzamin, a nie powinny, bo odpowiadały na błędne pytania - podkreślił w Polskim Radiu 24 Alvin Gajadhur z Kancelarii Prezydenta.
2026-03-30, 14:10
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Według Alvina Gajadhura, po zmianie przepisów, przez kilkanaście dni, w egzaminach na prawo jazdy były nieaktualne pytania, które mogły wpływać na wyniki
- Ministerstwo mówi o 21 osobach poszkodowanych, ale zdaniem gościa Polskiego Radia 24 skala problemu może sięgać nawet tysiąca egzaminów
- Dyrektorzy WORD-ów złożyli zawiadomienie do prokuratury
OGLĄDAJ. Doradca prezydenta Alvin Gajadhur gościem Rocha Kowalskiego
Według gościa Polskiego Radia 24 problemy z egzaminami na prawo jazdy mogą być znacznie większe niż wynika to z oficjalnych komunikatów. Sprawa dotyczy błędnych pytań w testach teoretycznych. Problem jako pierwszy zauważył Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Białej Podlaskiej. Po zmianach przepisów ruchu drogowego nie zaktualizowano części bazy pytań egzaminacyjnych. W efekcie kandydaci na kierowców mogli trafiać na pytania "budzące wątpliwości pod względem ich zgodności z aktualnym stanem prawnym", a ich odpowiedzi były oceniane nieprawidłowo.
Ministerstwo Infrastruktury potwierdziło te ustalenia. Według resortu problem dotyczył ośmiu pytań spośród ponad 3,5 tysiąca w całej bazie. Urzędnicy zapewniają też, że wadliwe pytania zostały już wycofane. Kluczowa jest jednak skala skutków. Oficjalnie ministerstwo mówi o ograniczonej liczbie poszkodowanych, o czym informuje w oficjalnym komunikacie.
"W 8 pytaniach (na 3505 w katalogu pytań losowanych podczas egzaminów) potwierdzono występowanie błędów. Wadliwe pytania zostały niezwłocznie wycofane z systemu, co oznacza, że nie są losowane podczas egzaminów teoretycznych dla kandydatów na kierowców. Na poziomie ogólnokrajowym zidentyfikowano 21 osób, które mogły zostać poszkodowane w wyniku zaistniałej sytuacji. Są to kandydaci, którzy uzyskaliby pozytywny wynik egzaminu, gdyby poprawne odpowiedzi zostały im uznane. Osoby te zostaną indywidualnie powiadomione o dalszym sposobie postępowania" - czytamy na stronie ministerstwa. Resort stwierdza również, że "zaistniała sytuacja nie powinna mieć miejsca", a "komisja szczegółowo analizuje tę sytuację i dołoży wszelkich starań, aby się ona nie powtórzyła".
Egzaminy na prawo jazdy. Gajadhur: problem może dotyczyć nawet tysiąca osób
Przekaz Ministerstwa Infrastruktury kwestionuje Alvin Gajadhur. Jak podkreślił, problem nie ogranicza się do osób, które mogły nie zdać egzaminu przez błędne pytania. - Mówimy o 21 osobach, które nie zdały egzaminu, a powinny zdać. Natomiast nie mówi się o czymś innym. Może być nawet tysiąc osób, które zdały egzamin, a nie powinny go zdać, ponieważ odpowiadały na błędne pytania - zaznaczył. W jego ocenie to właśnie ta druga grupa może przesądzić o skali problemu - jeśli ktoś zdał egzamin, korzystając z wadliwych pytań, jego wynik może zostać zakwestionowany. - Były osoby, które zdały egzamin i teraz marszałek województwa będzie musiał go unieważnić, ponieważ odpowiadały na błędne pytania - mówił Gajadhur.
Polityk wskazuje też na szerszy kontekst całej sprawy. Według niego błędy pojawiały się przez około dwa tygodnie po zmianie przepisów, od 3 marca. - Wtedy zmieniły się przepisy ruchu drogowego i w egzaminach na prawo jazdy przez około 14 dni w bazie pytań były błędne pytania. Urzędnicy ministerstwa zapomnieli zmodyfikować tę bazę. I kandydaci na kierowców losowali błędne pytania - podkreślił. Jego zdaniem mogło to doprowadzić do "olbrzymiego bałaganu, można powiedzieć armagedonu, podczas egzaminów na prawo jazdy".
Sprawa ma też wymiar prawny. Jak zaznaczył Gajadhur, czterej dyrektorzy wojewódzkich ośrodków ruchu drogowego z województwa lubelskiego składają zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez ministra infrastruktury. - Takie zawiadomienia trafią do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście - zaznaczył. Równolegle trwa wewnętrzna kontrola w WORD-ach, która ma dokładnie ustalić, ilu kandydatów mogło zostać dotkniętych problemem. I to właśnie jej wyniki pokażą, czy mamy do czynienia z mniejszą skalą problemu - jak sugeruje resort - czy ze znacznie większym błędem, który może oznaczać konieczność powtórzenia nawet tysiąca egzaminów.
Czytaj także:
- Skandal w Jerozolimie. Reaguje prezydent Nawrocki
- Spięcie Nawrockiego z dziennikarzem. "Toksyczna, samcza agresja"
- Kibice odwrócili się od Nawrockiego. "Zaskakujące, że nastąpiło to już teraz"
Źródło: Polskie Radio 24/PAP/IAR/Robert Bartosewicz