Macron nie spotkał się z Nawrockim. "Tusk organizuje, a prezydent spija śmietankę"

Francuski prezydent spotkał się w Gdańsku z premierem Donaldem Tuskiem i wziął udział w międzyrządowym szczycie z okazji Dnia Przyjaźni Polsko-Francuskiej. Nie przewidziano jednak rozmowy z polskim prezydentem. - To nie jest dobry sygnał - powiedział prof. Bartłomiej Biskup, politolog UW. 

2026-04-20, 22:30

Macron nie spotkał się z Nawrockim. "Tusk organizuje, a prezydent spija śmietankę"
Emmanuel Macron i Donald Tusk. Foto: PAP/Adam Warżawa

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Emmanuel Macron podczas wizyty w Polsce spotkał się z premierem, ale nie z prezydentem
  • Bartłomiej Biskup tłumaczył, że można to tłumaczyć roboczym, a nie oficjalnym charakterem wizyty
  • Podkreślił, że można było jednak zaaranżować spotkanie prezydentów

Francja będzie traktowana jako jeden z najpoważniejszych partnerów w kwestii najważniejszych inwestycji w energetykę czy obronność - podkreślił premier Donald Tusk po spotkaniu z Emmanuelem Macronem. Prezydent Francji 20 kwietnia złożył wizytę w Gdańsku w ramach międzyrządowego szczytu polsko-francuskiego. Była to realizacja postanowień podpisanego w ubiegłym roku w Nancy traktatu o współpracy z Francją. Nie przewidziano jednak rozmowy Macrona z polskim prezydentem.

Posłuchaj

Bartłomiej Biskup gościem Pawła Wojewódki (Stan dnia) 24:21
+
Dodaj do playlisty

 

Robocza formuła spotkania

- Wszystko zależy od przyjętej formuły wizyty czy formuły dyplomatycznej - powiedział Bartłomiej Biskup. Wskazał, że "jeżeli byśmy ją określili jako »wizyta oficjalna«, to wtedy powinien się prezydent Francji spotykać, spotykać z prezydentem Polski". - Natomiast jeżeli powiemy, że to jest wizyta robocza, to wtedy jest większe uzasadnienie do tego, żeby się nie spotykał z prezydentem czy spotkał się z premierem - stwierdził. 

Biskup przypomniał, że w systemie politycznym Francji pozycja prezydenta jest dużo mocniejsza niż w Polsce. Zaznaczył, że jest tam też premier, ale to prezydent pełni funkcje "superszefa rządu". Zauważył, że w skład delegacji weszli też ministrowie, a z polskiej strony byli odpowiadający im szefowie resortów. - Charakter był roboczy, ale jednak uroczysty - ocenił. 

Była prośba o spotkanie?

Gość Polskiego Radia 24 nie wykluczył, że o przebiegu wizyty mógł decydować fakt, że "gramy na tych różnych fortepianach i wykorzystujemy te różne dobre relacje, które mają politycy". Wskazał, że premier ma lepsze relacje w większości krajów UE, a prezydent w USA. - Może to był wynik właśnie takiego podziału - analizował. 

Jednocześnie Biskup zaznaczył, że Pałac Prezydencki zakomunikował, że zabiegał o spotkanie. - To nie jest doby sygnał - stwierdził. Przyznał, że z politycznego punktu widzenia, rozumie premiera, który nie chciał oddać palmy pierwszeństwa. - On organizuje całą wizytę, to ma charakter de facto międzyrządowy, a tu prezydent spija śmietankę - tłumaczył. - Natomiast można było ewentualnie pomyśleć o jakimś małym udziale prezydenta, na przykład spotkaniu jeden na jeden przed czy po tych oficjalnych uroczystościach z premierem - dodał. Podkreślił, że "protokolarnie był do tego tytuł". - To jest jednak głowa państwa i to jest głowa państwa - argumentował. - Widać z tego niestety, że cały czas w polityce zagranicznej mamy różne niesnaski wynikające z tego, że prezydent, premier są z różnych obozów politycznych - podsumował.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Paweł Wojewódka
Opracowanie: Filip Ciszewski

Polecane

Wróć do strony głównej