Putin proponuje rozejm. "Obawia się ataku Ukraińców w Dzień Zwycięstwa"
Zełenski i Putin zaproponowali krótkie zawieszenie broni w Ukrainie, ale ich oferty różnią się terminami. Rosyjski przywódca chce, żeby do zaprzestania walk doszło 8 i 9 maja, kiedy w Moskwie będzie obchodzony Dzień Zwycięstwa. - Putin nie chce żadnej przykrej niespodzianki podczas uroczystości. A wiemy doskonale, że strona ukraińska może mu sprawić w każdej chwili takiego psikusa - powiedział w Polskim Radiu 24 prof. Tomasz Gajownik, ekspert ds. międzynarodowych.
2026-05-05, 10:15
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Władimir Putin ogłosił zawieszenie broni na 8 i 9 maja
- 9 maja w Rosji obchodzi się Dzień Zwycięstwa
- Prof. Tomasz Gajownik podkreślił, że Putin obawia się ataku Ukraińców w trakcie uroczystości
Władimir Putin ogłosił krótkotrwałe zawieszenie broni na 8 i 9 maja, apelując do Ukrainy o analogiczny krok. Początkowo Wołodymyr Zełenski odrzucił propozycję, określając ją jako niewiarygodną, wskazując m.in. na brak formalnych ustaleń i trwające działania wojenne. Ostatecznie jednak strona ukraińska zapowiedziała wstrzymanie ognia, podkreślając, że będzie reagować symetrycznie i stawiać na pierwszym miejscu ochronę życia cywilów.
Zdaniem prof. Tomasza Gajownika Rosji bardziej zależy na rozejmie niż Ukrainie, bo Putin obawia się ataku w Dniu Zwycięstwa. - Wydaje się, że stroną zainteresowaną bardziej uzyskaniem zawieszenia broni jest Putin, bo nie chce żadnej przykrej niespodzianki podczas uroczystości. A wiemy doskonale, że strona ukraińska może mu sprawić w każdej chwili takiego psikusa - powiedział. Według eksperta "zakłócenie jednej z najważniejszych imprez propagandowych współczesnej Rosji graniczyłoby z formą upokorzenia Władimira Putina". - Byłoby to pokazanie, że Rosja nie ma zdolności do obrony. Byłoby to oczywiście wydarzenie o skali międzynarodowej - ocenił gość Polskiego Radia.
Posłuchaj
Putin proponuje zawieszenie broni. "Z pozycji siły"
Jak zaznaczył, Putin, proponując rozejm, prowadzi "rozgrywkę z pozycji siły". - Mówi o tym, że tego oczekuje, a tak naprawdę samo jego wystąpienie i propozycja wskazuje, że jest realne zagrożenie atakiem. Pokazuje to skalę słabości państwa rosyjskiego w zabezpieczeniu własnego obszaru. Można też wskazać kilka innych elementów, które pokazują, że Rosja, która cztery lata temu zaatakowała Ukrainę, dziś musi sama bronić swoich granic - powiedział prof. Tomasz Gajownik.
Według rosyjskiego politologa Władimira Pastuchowa Kreml może próbować sprowokować Ukrainę do spektakularnego ataku na Moskwę właśnie podczas obchodów Dnia Zwycięstwa. Taki scenariusz dawałby władzom w Moskwie pretekst do eskalacji działań i przejścia do wojny totalnej, a także umożliwiłby mobilizację społeczeństwa wokół hasła obrony państwa. Politolog sugeruje, że ewentualne zagrożenie mogłoby zostać wykorzystane propagandowo jako uzasadnienie dla dalszych, radykalnych kroków.
Zdaniem Pastuchowa Rosja potrzebuje dziś symbolicznego impulsu, który pozwoliłby uzasadnić zaostrzenie konfliktu i przełamać impas na froncie. W jego interpretacji wojna weszła w fazę, w której dalsze odwlekanie decyzji staje się coraz trudniejsze, a presja na rozstrzygnięcie - czy to poprzez eskalację, czy zakończenie działań - rośnie. W tym kontekście wydarzenia o dużym znaczeniu symbolicznym, jak majowa parada w Moskwie, mogą nabierać dodatkowego, politycznego znaczenia.
- KO chce członków Polski 2050? "Posłowie dostają szereg propozycji"
- Koalicja obroniła Hennig-Kloskę. "Poskutkowała rozmowa Tuska z Pełczyńską-Nałęcz"
- Mocne słowa Tuska w Sejmie. "Zachował się jak lider koalicji"
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Roch Kowalski
Opracowanie: Robert Bartosewicz