Śmierć Łukasza Litewki. Znajomy kierowcy przerywa milczenie. "Ludzie bali się z nim jeździć"

Śmierć posła Łukasza Litewki wstrząsnęła opinią publiczną w Polsce. Reporterzy programu "Uwaga! TVN" rozmawiali z domniemanym sprawcą wypadku oraz rodziną i jego znajomymi. Okazuje się, że bliscy 57-latka mieli wielokrotnie zwracać mu uwagę na niebezpieczny styl jazdy.

2026-05-12, 13:36

Śmierć Łukasza Litewki. Znajomy kierowcy przerywa milczenie. "Ludzie bali się z nim jeździć"
Łukasz Litewka zginął potrącony przez samochód. Foto: Beata Zawrzel/East News

Żona sprawcy wypadku Łukasza Litewki przerwał milczenie. "Nie zabiłby człowieka"

Tożsamość kierowcy z oczywistych względów nie jest znana. Wiadomo, że to 57-letni mieszkaniec Sosnowca. On sam nie zgodził się na rozmowę przed kamerami, ponieważ obawia się o swoje bezpieczeństwo. Reporterzy rozmawiali z nim w jego domu.

- Widziałem tego kierowcę, siedzieliśmy przy jednym stole. Rozmawiałem z nim przez dwie godziny. Nie zgodził się na rozmowę przed kamerą, bo jest bardzo wystraszony - relacjonował dziennikarz Tomasz Lusawa. - Po rozmowie z tym człowiekiem wierzę mu, że to nie było celowe działanie. Że to był wypadek. On nie chciał mówić o szczegółach, ale cały czas powtarzał, że nie chciał tego zrobić - dodał.

Żona 57-latka zdecydowała się na rozmowę przed kamerą, ale z ukrytą twarzą. Kobieta relacjonowała, że jej mąż był przemęczony. Zapewniała jednak, że z pewnością nie chciał spowodować wypadku. - Nie zabiłby człowieka - powiedziała.

"Mówiłem mu: idź do lekarza"

Reporterzy programu "Uwaga! TVN" dotarli również do znajomych kierowcy, którzy wskazali, że styl jego jazdy budził ich zaniepokojenie. Jeden z nich sugerował nawet 57-latkowi konsultację lekarską w tej sprawie.

- Wielokrotnie mówiłem mu: idź do lekarza, zrób sobie badania, bo coś z tobą jest nie tak. A on zawsze dziwnie patrzył i dziwnie się uśmiechał. Kiedyś był kierowcą, tylko że zabronili mu prowadzić samochód, bo ludzie bali się z nim jeździć - wspominał.

- Kolega mi opowiadał, że on prawie dwa razy do sklepu wjechał, bo zamiast jechać do przodu, wrzucił wsteczny. W ogóle nie uważał na drodze. Był nieodpowiedzialny, rozproszony, jakby rozkojarzony. Bardzo niebezpiecznie jeździł. Wszyscy na niego cały czas krzyczeli, żeby uważał - kontynuował.

Sąd rozpatrzy zażalenie prokuratury

Domniemany sprawca wypadku, w którym zginął Łukasz Litewka, usłyszał zarzut spowodowania wypadku komunikacyjnego ze skutkiem śmiertelnym. Czyn ten zagrożony jest karą pozbawienia wolności od 6 miesięcy do 8 lat. Kierowca początkowo przebywał w areszcie, ale po wpłaceniu kaucji wyszedł na wolność. Obecnie znajduje się pod policyjnym dozorem i ma zakaz opuszczania kraju.

Prokuratura złożyła zażalenie na decyzję sądu, który umożliwił 57-latkowi opuszczenie aresztu za poręczeniem majątkowym. Śledczy domagają się zatrzymania kierowcy. Ta sprawa ma zostać rozstrzygnięta we wtorek 12 maja.

Czytaj także:

Źródło: uwaga.tvn.pl/egz

Polecane

Wróć do strony głównej