Światowy Dzień Czerwonego Krzyża. "Ludzie wciąż chcą pomagać"

Czerwony Krzyż to organizacja, która od ponad 160 lat pomaga potrzebującym na całym świecie. - Mimo tego, że możemy czuć się zmęczeni pomaganiem - począwszy od pandemii, przez interwencje na granicy polsko-białoruskiej, aż po wszystko, co wydarzyło się od końca lutego 2022 roku i dzieje się nadal - ludzie wciąż chcą pomagać - powiedział Michał Mikołajczyk, członek Zarządu Głównego Polskiego Czerwonego Krzyża.

2026-05-25, 21:06

Światowy Dzień Czerwonego Krzyża. "Ludzie wciąż chcą pomagać"
Zdjęcie ilustracyjne. Foto: Beata Zawrzel/REPORTER/EAST NEWS

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • 8 maja obchodzimy Światowy Dzień Czerwonego Krzyża. Jest to rocznica urodzin założyciela organizacji - szwajcarskiego filantropa Henriego Dunanta
  • Międzynarodowy Ruch Czerwonego Krzyża działa od lutego 1863 roku 
  • Pokazujemy, że nawet 10 zł wpłacone na konto prowadzone przez specjalistów może zostać wydane bardziej efektywnie - powiedział Michał Mikołajczyk

Michał Mikołajczyk, kluczowy działacz i członek Zarządu Głównego Polskiego Czerwonego Krzyża, przyznał, że chociaż potrzeby zawsze są ogromne, rośnie także chęć pomagania. - Mimo tego, że możemy czuć się zmęczeni pomaganiem - począwszy od pandemii, przez interwencje na granicy polsko-białoruskiej, aż po wszystko, co wydarzyło się od końca lutego 2022 roku i dzieje się nadal - ludzie wciąż chcą pomagać - mówił.

Wskazał, że obecnie Czerwony Krzyż nadal prowadzi kilkadziesiąt centrów integracyjnych na terenie kraju. - Działają one na rzecz rozwoju osobowościowego, wsparcia psychologicznego oraz rozwoju kompetencji Ukraińców w Polsce. Ale od początku mówimy przede wszystkim o integracji. Jeśli mówimy o klubach dziecięcych czy klubach seniora, to są to miejsca polsko-ukraińskie. Integracja, integracja i jeszcze raz integracja. Podkreślam to w kontrze do dezinformacji, która się pojawia - powiedział.

Posłuchaj

Michał Mikołajczyk o pomaganiu (Pomówmy o tym) 22:28
+
Dodaj do playlisty

"Wysyłanie wody z Suwałk do Kłodzka nie jest najlepszym pomysłem"

Przedstawiciel Czerwonego Krzyża wspominał również o powodzi, która miała miejsce w 2024 roku oraz o postawie Polaków. - Wówczas nastąpił wręcz zalew chęci pomocy - i to tej mądrej. Naszym zadaniem jest także uczenie ludzi, jak pomagać w sposób rozsądny i efektywny. Bo wysyłanie wody z Suwałk do Kłodzka nie jest najlepszym pomysłem. Przynoszenie śledzi w słoiku, żeby zawieźć je powodzianom, również nie jest najlepszym rozwiązaniem, choć takich przykładów mamy już mniej. Niemniej liczą się intencje i wtedy pokazujemy, że nawet 10 zł wpłacone na konto prowadzone przez specjalistów może zostać wydane bardziej efektywnie. Jesteśmy na miejscu i dzięki temu możemy lepiej przygotować zespoły ratownicze czy humanitarne oraz odbudować nasze zasoby - wymieniał gość Pawła Wojewódki.

- Cieszę się również, że wprowadzamy nowe mechanizmy kontaktu z ludźmi, bo trzeba pokazywać, co robimy i w jaki sposób wydatkujemy środki – mówił.

Podkreślił, że Czerwony Krzyż musi działać w sposób bardzo transparentny. - Każda wpłacona złotówka to skwantyfikowany odruch serca i chęć niesienia dobra. Na naszych barkach spoczywa ogromna odpowiedzialność za to, co dzieje się z tymi środkami - podsumował.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Paweł Wojewódka
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk

Polecane

Wróć do strony głównej