Fałszywe alarmy. Są pierwsze ustalenia. "Ciąganie służb jest obrzydliwe"
Prokuratura skierowała do sądu dwa wnioski o tymczasowy areszt w związku z przypadkami fałszywych alarmów. - Nie możemy wpadać w paranoję polityczną, bo służby przede wszystkim są od tego (...), aby ratować jak najszybciej ludzkie życie, zdrowie czy dobytek. Wciąganie w to polityki i ciąganie tych służb jest rzeczą obrzydliwą - powiedział w Polskim Radiu 24 Adam Dziedzic (PSL).
2026-05-27, 07:20
OGLĄDAJ. Poseł PSL Adam Dziedzic gościem Rocha Kowalskiego
Wnioski o tymczasowy areszt są związane z przypadkami alarmów dotyczących Jarosława Kaczyńskiego oraz Telewizji Republika. Zgodnie z ustaleniami TVN24 w sprawie jednego z podejrzanych sąd podjął już decyzję o zastosowaniu tymczasowego aresztu. Druga osoba podejrzana nadal czeka na rozpatrzenie wniosku przez sąd.
Gość Polskiego Radia w odniesieniu do namnażających się w ostatnim czasie incydentów związanych z fałszywym zawiadamianiem służb skrytykował podejście części polityków i komentatorów. - Służby przede wszystkim są od tego (...), aby ratować jak najszybciej ludzkie życie, zdrowie czy dobytek - podkreślił. Przyznał również, że robienie z tego kwestii politycznej "jest obrzydliwe". - To nie wina tych ludzi, którzy przyjechali w dobrej wierze ratować czyjeś zagrożone życie lub zdrowie - oburzył się.
Posłuchaj
Adam Dziedzic o fałszywych alarmach (24 Pytania - Rozmowa Poranka) 21:27
Dodaj do playlisty
Kierwniński poniesie konsekwencje?
W związku z fałszywymi alarmami opozycja domaga się odwołania ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego, co Adam Dziedzic określił "głupawą narracją polityczną". - Co ma Kierwiński do tego, że ktoś w sposób nielegalny dokonał takiego zgłoszenia i próbował to wykorzystać? - zastanawiał się. Prowadzący zwrócił jednak uwagę, że oponenci obecnej koalicji rządzącej wskazują tu na brak panowania przez szefa MSWiA nad służbami, nawet tymi ratunkowymi. - Może w takim razie opozycja nie słyszała o tego typu podobnych kwestiach jeszcze w latach 2005-2007 - odpowiedział gość audycji.
Adam Dziedzic zaapelował również do polityków dzisiejszej opozycji, którzy wypowiadają się na ten temat o pokorę. - Nie pamiętał wół, jak cielęciem był - dodał. - Niech się zastanowią, co mówią, a jeżeli mają powiedzieć coś głupiego, to lepiej niech mówią wcale - zaznaczył.
Premier wskazuje na rosyjski ślad
Rodzina Karola Nawrockiego również padła ofiarą fałszywego zaalarmowania służb o niebezpieczeństwie. Premier Donald Tusk przyznał, że przypadek ten może zawierać w sobie ślad rosyjski. Roch Kowalski zaznaczył jednak, że nie ma potwierdzenia ingerencji ze strony Rosji i wyraził swoje wątpliwości dotyczące nadmiarowego straszenia Moskwą, czego konsekwencją może być zbagatelizowanie ewentualnego realnego zagrożenia. W odpowiedzi poseł PSL-u tłumaczył, jak wygląda tradycyjne działanie wrogo nastawionych krajów. - Najpierw osłabia się wewnętrzne struktury państwa - w jakikolwiek sposób, ale to się robi - później rozbija się sojusze, a na samym końcu jest kwestia dotycząca wojska - wymieniał.
Czytaj także:
- Kogo KO wystawi w Krakowie? "Silny kandydat związany z miastem"
- "Mam jeździć rowerem?". Poseł PiS tłumaczy się z kilometrówek
- Cel fałszywych alarmów? "Skłócić wewnętrznie i zrobić z tego politykę"
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Roch Kowalski
Opracowanie: Dominika Główka