Co dalej z Wenezuelą? "Problemy ekonomiczne są bardzo poważne"
Mimo że oficjalnie Delcy Rodriguez pełni obowiązki prezydenta Wenezueli, to Donald Trump uważa, że nad krajem panują Stany Zjednoczone i on sam. - Kongres nałożył ograniczenia prezydentowi Trumpowi, żeby nie angażował się za bardzo w Wenezueli, bo to jest trzęsawisko i to może kosztować amerykańskich podatników coraz więcej - mówił w Polskim Radiu 24 prof. Radosław Fiedler.
2026-01-13, 14:55
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Dyktator Maduro przebywa w amerykańskim areszcie, a zarzuty, jakie mu postawiono dotyczą m.in. udziału w zmowie narkoterrorystycznej
- Amerykańska administracja poinformowała, że w okresie przejściowym, który może trwać przez lata, to Waszyngton będzie sprawować kontrolę nad Wenezuelą
- Jak podkreśli prof. Fiedler, duża część amerykańskich koncernów naftowych nie chce inwestować w Wenezueli, a na to namawia ich prezydent Trump
3 stycznia prezydent Wenezueli Nicolas Maduro został pojmany przez służby USA, a jego obowiązki zaczęła pełnić Delcy Rodriguez, czyli dotychczasowa współpracowniczka Maduro, na co zgodziła się administracja Białego Domu. Niemal dwa tygodnie po pojawieniu się amerykańskich wojsk w Wenezueli, Donald Trump zamieścił wpis w portalu internetowym "Truth Social", w którym zasugerował, że to on pełni obowiązki prezydenta tego kraju. - Polityczny establishment nie jest zadowolony z tego typu scenariusza, czyli angażowania się, stabilizowania i sterowania z zewnątrz, a mieszkańcy widzą, że te Stany Zjednoczone nie są wszechmocne - ocenił gość Polskiego Radia.
Ekspert przyznał, że są pewne pozytywne skutki tego, co wydarzyło się w Wenezueli. - Prezydent Trump mówił o uwolnieniu kilkudziesięciu milionów baryłek wenezuelskiej ropy i światowe ceny tego surowca spadają, więc to jest dobra tendencja, ale to wszystko jest doraźne - stwierdził. Gość audycji wyraził także nadzieję na ustępstwa ze strony zarządzających państwem, które mogłyby być związane, chociażby z uwolnieniem więźniów politycznych lub "zaplanowaniem bardziej uczciwych, a nie ustawionych wyborów".
Posłuchaj
Koncerny nie chcą ropy z Wenezueli?
Wenezuela posiada największe udokumentowane rezerwy ropy naftowej na świecie, co miało być jedną z przyczyn zatrzymania tamtejszego dyktatora przez USA. Donald Trump chce konsensusu w sprawie odbudowy sektora naftowego tego kraju. - Problemy ekonomiczne i infrastrukturalne są tam bardzo poważne. Jest też zapadająca się służba zdrowia oraz inflacja. Te problemy się nie rozwiązały po 3 stycznia. One się nawet pogłębiają. Blokada w eksporcie ropy naftowej trwa, a więźniowie polityczni są nadal w więzieniach, więc niewiele się zmieniło. To była spektakularna akcja pojmania przywódcy, ale jest dużo wątpliwości amerykańskich koncernów, czy wejść tam na poważnie z inwestycjami, skoro sytuacja jest niestabilna politycznie - tłumaczył prof. Fiedler.
9 stycznia prezydent Stanów Zjednoczonych spotkał się z przedstawicielami największych koncernów naftowych w USA, by omówić sprawy związane z pozyskiwaniem ropy naftowej z Wenezueli. Co najmniej 18 szefów firm naftowych stwierdziło, że ten kraj nie jest dobrym miejscem na inwestycje i takim nie będzie, dopóki tamtejsza sytuacja polityczna nie ulegnie zmianie. - Po spotkaniu, przedstawiciele koncernów naftowych widzą, że dzisiaj pan prezydent chce, ale jak będzie za rok, za dwa, czy za trzy? To są wieloletnie inwestycje, to jest ciężka ropa, infrastruktura przestarzała, więc to są gigantyczne pieniądze. Jeżeli do takiego kotła wkłada się pieniądze, a on jest dziurawy, to nie jest dobrze - stwierdził ekspert.
- Amerykanie użyli tajemniczej broni. "Nie mogliśmy się ruszyć, krwawiliśmy z nosa"
- Grenlandia w niebezpieczeństwie? "Uderzenie w przyjaciela"
- Gra Trumpa wokoł Iranu. "Nie chodzi o promocję demokracji"
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Ewa Wasążnik
Opracowanie: Dominika Główka