Cztery lata od ataku Rosji na Ukrainę. "Na ten moment nie ma szans na pokój"

Minęły cztery lata od ataku Rosji na Ukrainę. Wojna wciąż trwa, mimo że do negocjacji dot. pokoju włączyły się Stany Zjednoczone. Szanse na zakończenie konfliktu ocenił Bartosz Tesławski, analityk do spraw polityki wschodniej. - Ciała nie są pokazywane w rosyjskiej telewizji, więc to nie jest aż taki problem, żeby wpłynął na całą Rosję - powiedział w Polskim Radiu 24.

2026-02-24, 15:44

Cztery lata od ataku Rosji na Ukrainę. "Na ten moment nie ma szans na pokój"
Zdjęcia poległych żołnierzy . Foto: Marcin Obara/PAP

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Mija czwarta rocznica pełnowymiarowej inwazji Rosji na Ukrainę
  • Mimo trójstronnych negocjacji wciąż nie widać szans na porozumienie
  • Nie zdobyli terytorium, które chcieli zdobyć w związku z czym na ten moment nie ma szans na pokój - powiedział Bartosz Tesławski

Cztery lata wojny. Rosja nadal nie osiągnęła swoich celów

Minęły cztery lata od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę - wydarzenia, które 24 lutego 2022 roku wstrząsnęło Europą i światem. Wojna wciąż pozostaje brutalną rzeczywistością, a negocjacje między Rosją, Ukrainą i USA utknęły w martwym punkcie. W Polskim Radiu 24 Bartosz Tesławski, analityk ds. polityki wschodniej, ocenił szanse na zakończenie konfliktu militarnego - jego zdaniem są one znikome.

- Ukraina nie jest teraz gotowa na to, żeby spisać na straty cały swój wysiłek wojenny i zgodzić się na żądania, które stawiają Rosjanie. Z drugiej strony Rosjanie nie zrealizowali swoich planów, nawet w małym stopniu - mówił analityk. - Pamiętajmy, że oni rozpoczynali wojnę z bardzo szeroko zakrojonymi celami, których nie udało im się cały czas zrealizować - mówił.

Dodał, że gołym okiem widać, że Rosja nie osiągnęła sukcesu: cały czas rządzi ten sam rząd, a Ukraina jest tak, jak nigdy wcześniej wrogo nastawiona do Rosji. - Nie zdobyli terytorium, które chcieli zdobyć w związku z czym na ten moment nie ma szans na pokój - stwierdził.

Rosyjski fundusz dobrobytu jako zabezpieczenie wojenne

- My jako kolektywny zachód nie doceniliśmy, jak bardzo zależy Rosjanom na wywołaniu tej wojny - powiedział Bartosz Tesławski. Przyznał, że on sam cztery lata temu 23 lutego na antenie Polskiego Radia przekonywał, że nie dojdzie do rosyjskiej inwazji. - Nie mieściło mi się to w głowie. Nam na zachodzie nie mieściło się w głowie, że Rosjanie są w stanie posunąć się do czegoś takiego. (…) Nie doceniliśmy tego, jak Rosjanie budują swoją odporność, fundusz dobrobytu, który tak naprawdę stanowi wielką skarbonkę na wypadek tego, gdyby cały świat postanowił zablokować Rosję. Niestety świat nie składa się tylko z zachodu - mówił ekspert.

Stwierdził, że Chiny czy Indie uważają, że wojna jest świetną okazją do tego, by kupować ropę od Rosji w niskich cenach. - Tym są w stanie rosyjski wysiłek wojenny finansować. Rosjanom na ten moment pieniędzy na pewno nie brakuje - powiedział.

Posłuchaj

Bartosz Tesławski gościem Ewy Wasążnik (Temat dnia) 19:28
+
Dodaj do playlisty

Co musi się stać, by Putin zakończył wojnę?

Prowadząca poruszyła temat domniemanego powodu, który mógłby zmusić Putina do zakończenia wojny. Bartosz Tesławski przyznał, że początkowo myślał, że wielkie straty w żołnierzach mogłyby powstrzymać Rosję przed dalszym atakiem. - Wciąż wychodzę z założenia, że tak jest, ale niestety są Rosjanie, którymi Rosja się przejmuje i tacy, którymi Rosja się nie przejmuje. Jeżeli udałoby się doprowadzić do tego, że tę wojnę odczułyby miasta na zachodzie: Petersburg, Moskwa, może Kazań, czyli te miasta, które budują opinię publiczną federacji rosyjskiej, to może wtedy faktycznie mogłoby dojść do form protestu - przekazał.

Przyznał, że to jednak ci najbiedniejsi zasilają szeregi armii Putina. - Niestety wojna na ten moment jest napędzana siłą ludzi wyciąganych z małych miejscowości. Dla nich dołączenie do armii to szansa na wyciągnięcie swojej rodziny z nędzy - mówił. Dodał, że ze względu na ogromne fundusze Rosja wciąż ma chętnych do wojska. - A ciała nie są pokazywane w rosyjskiej telewizji, więc to nie jest aż taki problem, żeby wpłynął na całą Rosję. (…) Mówiąc w skrócie: Rosjanom ta wojna nie przeszkadza. Tym, którzy mają jakiekolwiek zdanie, wojna nie zaczęła przeszkadzać tak bardzo, żeby być przeciwni planom Władimira Putina na podporządkowanie sobie Ukrainy - podsumował.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Ewa Wasąnik
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk

Polecane

Wróć do strony głównej