USA zmieniają strategię. "Wypowiedzi Trumpa obudziły Europę"
Donald Trump zadecydował o wycofaniu ponad 5 tysięcy amerykańskich żołnierzy z Niemiec. Zdaniem analityków to czytelny sygnał o przynajmniej częściowym wycofywaniu się USA z Europy. - Niezależnie od tego jak emocjonalnie reaguje prezydent, polityka Stanów Zjednoczonych i obecność w kluczowych punktach na Ziemi, nie podlegają takim bezpośrednim fanaberiom. To podlega analizie polityków i ekspertów - powiedział Andrzej Byrt, były ambasador RP w Niemczech i we Francji.
2026-05-04, 10:20
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Amerykanie planują zmniejszyć swoją wojskową obecność w Niemczech
- Eksperci i politycy obawiają się, że USA mogą podobne działania wdrążyć także w innych krajach
- Zdaniem Andrzeja Byrta obecność USA w rożnych częścia świata nie jest kwestią chwilowych "fanaberii" Donalda Trumpa, ale analizy polityków i ekspertów
W sobotę prezydent USA oświadczył, że zamierza zmniejszyć liczbę amerykańskich żołnierzy w Niemczech o więcej niż ogłoszone wcześniej 5 tysięcy. Obecnie stacjonuje tam między 35 a 37 tysięcy wojskowych. W 2020 roku Donald Trump zapowiedział wycofanie 9,5 tys. z nich, zarzucając Berlinowi niewypełnianie zobowiązań wobec NATO. Część wojsk miała trafić do Polski, ale te plany nie zostały wówczas zrealizowane. Zdaniem wielu ekspertów decyzja amerykańskiego przywódcy to bardzo czytelny sygnał o przynajmniej częściowym wycofywaniu się Amerykanów z Europy.
Andrzej Byrt zwrócił uwagę na duże znaczenie wewnętrznej polityki USA i tak zwanych wyborów połówkowych, które odbędą się jesienią tego roku. - Stanowisko Partii Demokratycznej wyraźnie jest takie, aby obecność amerykańska w Europie pozostała jako czynnik odstraszania, przede wszystkim agresywnych zamiarów Rosji - powiedział gość Polskiego Radia 24. - Zatem musimy poczekać do wyników wyborczych jesienią tego roku. Natomiast w międzyczasie oczywiście trwają debaty na ten temat w Kongresie. I widać wątpliwości dotyczące tej decyzji Trumpa, także wśród republikanów, przynajmniej tych, którzy zajmują się polityką bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych - wyjaśnił.
Posłuchaj
Fanaberie czy analizy?
Ekspert przypomniał też, że amerykański prezydent od kilku lat mówi o tym, że Stany Zjednoczone mogą zwinąć parasol ochronny nad Europą, a Europejczycy powinni sami zadbać o własne bezpieczeństwo - przede wszystkim przestrzegać zobowiązań dotyczących wydatków przeznaczanych na obronność. - Wypowiedzi prezydenta Trumpa obudziły troszeczkę Europę. Hiszpański premier na przykład dopiero niedawno potwierdził, że jego kraj osiągnie limit 2 procent PKB wydatków na cele militarne - zaznaczył Andrzej Byrt.
Skomentował również wypowiedź kanclerza Niemiec Friedricha Merza, który krytycznie odniósł się do mniejszego zaangażowania USA w Europie. - Przypuszczalnie wypowiedź Merza zirytowała Trumpa i dał temu wyraz w swojej ostatniej wypowiedzi. Ale musimy pamiętać, że niezależnie od tego jak emocjonalnie on reaguje, polityka Stanów Zjednoczonych i obecność w kluczowych punktach na Ziemi, nie podlegają takim bezpośrednim fanaberiom. To podlega analizie i monitoringowi polityków i ekspertów - powiedział gość Polskiego Radia 24.
Kanclerz Friedrich Merz, w wywiadzie dla ARD, odrzucił sugestie, że planowana redukcja wojsk USA w Niemczech ma związek ze sporem politycznym, wskazując, że rozmowy o ograniczeniu obecności trwają od dawna i wpisują się w szersze zmiany dyslokacji sił, zapoczątkowane jeszcze za prezydentury Joe Bidena. Obecnie w Niemczech stacjonuje ponad 30 tysięcy amerykańskich żołnierzy. Merz zwrócił też uwagę na niepewność wokół dostaw rakiet Tomahawk oraz konieczność rozwijania europejskich zdolności obronnych, podkreślając, że bezpieczeństwo kraju nadal opiera się m.in. na amerykańskim parasolu nuklearnym i mechanizmie odstraszania NATO.
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Jakub Kukla
Opracowanie: Robert Bartosewicz