Nawrocki chce zmiany systemu. "Ludzie zatracili rozeznanie sytuacji"

Karol Nawrocki zasugerował, że chciałby, by w polskim systemie prezydent miał więcej uprawnień. - Chciałem przypomnieć, że ten ład demokratyczny wynikał z założeń i głębokiego przekonania o roli obywatela w demokracji, które wywodziły się z Solidarności  - podkreślił prof. Ireneusz Krzemiński.

2026-05-01, 21:33

Nawrocki chce zmiany systemu. "Ludzie zatracili rozeznanie sytuacji"
Karol Nawrocki. Foto: Radek Pietruszka/PAP

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Karol Nawrocki przekazał, że chciałby zmian w Konstytucji
  • Miałyby dawać prezydentowi większe uprawnienia
  • Ludzie zatracili rozumienie, na czym polega demokracja - powiedział prof. Ireneusz Krzemiński

W wywiadzie dla Kanału Zero prezydent przedstawił propozycję zmian w Konstytucji, które miałyby usprawnić funkcjonowanie państwa. Podkreślił, że obecny system nie odpowiada współczesnym realiom, zwłaszcza że głowa państwa jest wybierana w wyborach powszechnych. Jego zdaniem możliwe są dwa kierunki reform: albo ograniczenie roli prezydenta i przejście do modelu zbliżonego do systemu kanclerskiego, albo przeciwnie - wzmocnienie jego kompetencji poprzez wprowadzenie systemu prezydenckiego. - Chciałem przypomnieć, że ten ład demokratyczny wynikał z założeń i głębokiego przekonania o roli obywatela w demokracji, które wywodziły się z Solidarności - wyjaśnił prof. Ireneusz Krzemiński, socjolog, z Uniwersytetu Warszawskiego.

Posłuchaj

Prof. Ireneusz Krzemiński gościem Pawła Wojewódki (Stan dnia) 28:42
+
Dodaj do playlisty

"Powrót do najgorszej formy polskiego partyjniactwa"

Pojawiają się głosy, że pomysł Karola Nawrockiego może być związany z systemem obowiązującym w USA. Gość Pawła Wojewódki podkreślił, że nawet Sąd Najwyższy zanegował cła, które chciał wprowadzić w życie Trump. - Mimo to jest to bardzo niepokojące zjawisko i w tej chwili wymaga bardzo poważnej kontrakcji. Ludzie zatracili rozumienie, na czym polega demokracja. Zwłaszcza że zasadniczą klęską rządu Donalda Tuska jest odstępstwo od tego, co Tusk po zwycięstwie 15 października powtarzał wielokrotnie - że wszystko zależy od obywateli, że obywatelom trzeba dać więcej przestrzeni do działania. Tego nie zrobiono - podkreślił prof. Ireneusz Krzemiński.

Wskazał, że poruszenie obywatelskie oraz różnego rodzaju inicjatywy zamarły. - Nikomu nie chce się już nic robić, a ta władza tego nie słucha. Wielką wadą tej koalicji jest to, że jest zajęta walką o stanowiska, walką o swoje pozycje, walką o to, kto jest mądrzejszy czy ważniejszy. Mamy powrót do najgorszej formy polskiego partyjniactwa i jest to bardzo przygnębiające - stwierdził.

Prof. Krzemiński powiedział, że z tego powodu obywatele mogą zatracić poczucie, że to oni są podmiotem władzy. - Chciałem tylko przypomnieć, że kiedy urząd prezydenta objął Lech Wałęsa, miał pomysł, że będzie się kłócić z Sejmem i rządzić dekretami - przekazał. - Bardzo szybko przeprowadzono badania opinii publicznej, z których wynikało, że nawet jego najbardziej oddani zwolennicy całkowicie zaprotestowali. Poparcie dla rządzenia przez Wałęsę dekretami było na poziomie 15–20 procent - mówił. - Może być też tak, że w tej chwili ludzie nie zdają sobie sprawy, co ten system prezydencki może oznaczać - podsumował.

Czytaj także:

Źródło: Polskie Radio 24
Prowadzący: Paweł Wojewódka
Opracowanie: Aleksandra Krawczyk

Polecane

Wróć do strony głównej