Ukryty guzik w kasach samoobsługowych. Tak sklepy sprawdzają, czy nie jesteś złodziejem
W Polsce kasy samoobsługowe zyskały dużą popularność. Jednak sukces tych kas ma też dla sklepów ciemną stronę - liczne próby nadużyć. Pojawiają się nowe rozwiązania, które mają temu zapobiegać jeszcze nim klient skończy skanować produkty.
2026-05-06, 14:58
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Kasy samoobsługowe pojawiają się w coraz większej liczbie sklepów, ułatwiając życie klientom i pracownikom. Jednak są narażone na oszustwa i kradzieże
- Sieci handlowe walczą z kradzieżami na różne sposoby. Wagi kontrolne i kamery monitoringu to jedne z nich
- Coraz więcej sklepów stosuje możliwość "mrożenia" skanowania i losowe kontrole
Kasy samoobsługowe - błogosławieństwo i przekleństwo w jednym
Klienci i sieci handlowe chwalą sobie kasy samoobsługowe. Klientom umożliwiają one szybkie zapłacenie, zwłaszcza za nieduże zakupy. Sieciom handlowym pozwalają odciążyć pracowników i zrealizować więcej zadań w sklepach przy niezmienionej obsadzie.
Mają one jednak dla handlowców również ciemną stronę. Ułatwiają bowiem nieuczciwym klientom opuszczenie sklepu bez płacenia za wszystkie produkty.
W niektórych krajach skala tych kradzieży była na tyle duża, że sieci handlowe wręcz rezygnowały z samoobsługowych kas. W Polsce sklepy szukają jednak nowych sposobów na zapobieganie kradzieżom.
"Mrożenie" skanowania i inne sposoby
Złodzieje mają kilka podstawowych trików, pozwalających im kraść. Jednym z nich jest tak zwany skip-scanning polegający na pomijaniu skanowania niektórych produktów, a innym tzw. metoda bananowa, polegająca na przeklejaniu kodów kreskowych z tańszych produktów na droższe.
Sklepy bronią się na różne sposoby. W wielu sieciach handlowych kasy mają wagi kontrolne, które porównują masę zeskanowanych produktów z informacjami zapisanymi z zadeklarowaną podczas skanowania wagą.
Do tego dochodzi kontrola za pomocą kamer monitoringu pozwalająca wychwycić produkty, które ominęły skanowanie, i pojemnik na zeskanowane produkty.
Nowym sposobem jest "mrożenie" skanowania. Pracownicy mogą wstrzymać skanowanie produktów, gdy tylko wychwycą nieprawidłowości na kasie samoobsługowej. Dzięki temu reakcja następuje jeszcze przed płatnością za produkty, a jeżeli doszło do błędnego rozpoznania sytuacji przez pracownika, klient myśli, że kasa miała awarię.
🤔 Jak działają oszustwa kasowe
„Metoda na awokado”
Polega na położeniu na wadze drogiego produktu (np. awokado, mango), ale wybraniu z menu kasy samoobsługowej taniego zamiennika o podobnej wadze (np. bananów, cebuli czy ziemniaków).
Waga w systemie się zgadza, ale cena jednostkowa drastycznie spada.
„Skip-scanning”
Oszust przesuwa ręką z produktem nad czytnikiem, udając ruch skanowania, ale sprytnie zasłania kod kreskowy palcem lub dłonią. Towar trafia bezpośrednio do torby bez naliczenia opłaty.
Udaje przed kamerą i personelem, że produkt został pomyślnie wczytany.
Innym sposobem są losowe kontrole po zakończeniu skanowania, ale przed płatnością. Przy czym w tej sytuacji klient bywa uczciwie informowany, że zostanie poddany takiej kontroli poprzez komunikat (np. w sieci Action). W ten sposób pracownicy sklepów mogą sprawdzić, czy wszystko jest w porządku i czy klient niczego nie wynosi.
Ciche mechanizmy blokowania czy mrożenia kas albo losowych kontroli mają dwa cele - ograniczenie strat oraz dyskretne załatwienie sprawy z nieuczciwym lub zapominalskim klientem. Dzięki temu osoba, która się pomyliła może naprawić swój błąd, a złodziej zrezygnować z kradzieży.
Ostatnią linią obrony są sklepowe bramki. Działają one zwłaszcza w przypadku bardziej wartościowych towarów.
Czytaj także:
- Tanio już było. Ceny elektroniki poszybują w górę. Ekspert ostrzega
- Zwrot butelek po piwie w Biedronce. Od 5 maja obowiązuje nowy regulamin
- Zmiany w kasach samoobsługowych. Przydatna funkcja zniknęła przez kaucję
Źródło: Fakt/Portal Spożywczy/Andrzej Mandel