more_horiz
Gospodarka

Unia bankowa: Polska się przygląda, ale nie chce się spieszyć

Ostatnia aktualizacja: 11.12.2014 22:12
W listopadzie Europejski Bank Centralny przejął nadzór nad 120 największymi bankami w strefie euro. Tym samym rozpoczęła się realizacja projektu unii bankowej.
Audio
  • 60 proc. kapitału w polskich bankach pochodzi z tych, które będą podlegały unii bankowej. Czyli banki-matki będą lepiej nadzorowane, i będą działać bezpieczniej – ocenia wiceprezes NBP Małgorzata Zaleska, gość radiowej Jedynki. (Sylwia Zadrożna, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia)
  • Gość Polskiego Radia 24 Mieczysław Groszek, wiceprezes ZBP zauważył, że wiele rozwiązań proponowanych do wprowadzenia w unii bankowej już od dawna funkcjonuje w naszym sektorze finansowym. (Robert Lidke, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia)
  • Instytucje działające w Polsce i tak pośrednio są w unii bankowej – mówi prof. Jerzy Nowakowski ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. (Karolina Mózgowiec, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia)
  • Warto zaryzykować i wstępować do unii bankowej. Tylko wtedy nasz głos będzie usłyszany – uważa prof. Jerzy Nowakowski ze Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. (Karolina Mózgowiec, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia)
  • Jak mówi Katarzyna Kornosz-Koronowska z Ministerstwa Finansów – nie będąc w strefie euro, i tak nie będziemy mogli w pełni korzystać z instrumentów unii bankowej. (Karolina Mózgowiec, Naczelna Redakcja Gospodarcza Polskiego Radia)
Unia bankowa jest obowiązkowa dla krajów strefy euro. My możemy wstąpić, ale nie musimy.
Unia bankowa jest obowiązkowa dla krajów strefy euro. My możemy wstąpić, ale nie musimy.Foto: Depoitphotos

To sztandarowe przedsięwzięcie Unii Europejskiej, które ma przywrócić zaufanie do sektora finansowego po kryzysie z 2008 roku i ochronić Europę przed kolejnym.

– Żaden pojedynczy instrument nie ochroni nas przed kolejnym kryzysem, który może być wywołany przez różne czynniki. Źródłem ostatniego był m.in. sektor bankowy i finanse publiczne. Ale i tak warto tworzyć unię bankową, ponieważ powinna ona zwiększyć bezpieczeństwo sektora bankowego – wyjaśnia na antenie radiowej Jedynki Małgorzata Zaleska, wiceprezes Narodowego Banku Polskiego.

Całościowa obserwacja sektorowa

Od 4 listopada EBC objął bezpośrednim nadzorem 120 największych banków strefy euro. To oznacza, że pośrednio będzie to miało wpływ na banki działające poza tą strefą, gdyż banki-matki w strefie euro mają często banki-córki poza strefą. EBC będzie obserwował te banki w sposób kompleksowy.

Unia bankowa miała się składać z trzech filarów. Pierwszy to wspomniany jednolity nadzór nad bankami, drugi to projekt restrukturyzacji albo likwidacji tych banków, które wpadły w kłopoty.

– Drugi filar ma zacząć obowiązywać od przyszłego roku. Powstała koncepcja, jak radzić sobie w sposób ujednolicony z bankami, które mają problemy. Albo próbować je naprawić, albo ogłosić ich likwidację. Bowiem jest różnica między likwidacją a upadłością banku. Chodzi o to, żeby za błędy bankowców nie płacili podatnicy, lecz by za te błędy przy likwidacji płacili właściciele – podkreśla Małgorzata Zaleska, wiceprezes NBP.

55 mld euro ma zagwarantować bezpieczeństwo

Banki będą się składać na specjalny fundusz, który będzie mógł być wykorzystywany w sytuacji kryzysowej. Będą one wnosiły opłaty zarówno na ten wspólny nadzór europejski, jak i na system restrukturyzacji i likwidacji banków. Ma to być 55 mld euro w ciągu 10 lat. Czy to nie za mało?

– Porównując tę kwotę z aktywami największych banków działających w strefie euro, to kwota nie jest imponująca. Dlatego może się zdarzyć, że tych środków będzie zbyt mało, i jednak podatnik będzie musiał zapłacić za kłopoty banków – ocenia gość radiowej Jedynki.

Zwłaszcza, że są banki, których aktywa przekraczają PKB kraju, w którym działają.

– Największe banki strefy euro mają aktywa w granicach 1 bln 700 mld euro, mowa oczywiście tylko o jednym z tych banków. Dlatego tak ważna jest sprawa reformy funkcjonowania strefy euro. Dyskutuje się m.in. o podziale tych największych banków, na tradycyjne: o charakterze depozytowo-kredytowym i na inwestycyjne. Ponieważ te największe banki mogą stanowić zagrożenie nie tylko dla sektora bankowego, ale także dla stabilności finansów publicznych poszczególnych krajów – dodaje wiceprezes Zaleska.

Trzeci filar tylko w teorii

System gwarancji depozytów miał być trzecim filarem europejskiej unii bankowej. Ale wiele wskazuje na to, że nie uda się go zrealizować.

– Pierwotnie unia miała się składać z tych trzech filarów. Pierwszy powstał, drugi jest tworzony, natomiast ten trzeci jest obecnie zapomniany i raczej w najbliższym czasie nie powstanie. Bowiem trudno jest zgromadzić kolejne setki miliardów euro na to, by mógł on powstać i funkcjonować. Jednak w każdym kraju UE funkcjonuje system gwarantowania depozytów, tyle że na poziomie krajowym – tłumaczy wiceprezes NBP.

W Polsce też jest taka instytucja, to Bankowy Fundusz Gwarancyjny. A depozyty w wielu krajach europejskich, również u nas, są gwarantowane do wysokości 100 tysięcy euro, albo do równowartości tej kwoty.

Unia bankowa np. w zakresie I. filara akceptuje nadzory krajowe. – Mediatorem tej współpracy jest Europejski Urząd Nadzoru Bankowego, ustalający tzw. standardy techniczne, które tłumaczą te bardzo ogólne regulacje na język praktyczny – zauważył na antenie Polskiego Radia 24 Mieczysław Groszek, wiceprezes Związku Banków Polskich.

Możemy przystąpić, ale korzyści będą ograniczone

Polska nie jest w strefie euro, ale do unii bankowej może przystąpić. Czy warto?

– Unia jest obowiązkowa dla krajów strefy euro. My możemy, ale nie musimy. Przy podejmowaniu decyzji o wstąpieniu bądź nie, trzeba zwrócić uwagę kto będzie podejmował decyzje, a kto będzie ponosił konsekwencje finansowe – podkreśla wiceprezes NBP.

I na to, jak ukształtuje się unia bankowa, ponieważ finalna postać rozwiązania dotyczącego likwidowania i restrukturyzacji banków będzie znana za 10 lat, kiedy zostaną zgromadzone odpowiednie środki  i zostaną wdrożone szczegółowe procedury.

Warto też pamiętać, że nie będąc w strefie euro, i tak nie będziemy mogli w pełni korzystać z instrumentów unii bankowej.

– Powinniśmy bardzo uważnie obserwować, co się tam dzieje. Są to pewne procesy integrujące sektor bankowy, z dwóch powodów. Po pierwsze wyciągnięcia wniosków z kryzysu, który zaczął się od sektora finansowego, a po drugie nastąpił test zastosowania nowych regulacji, które mają źródło we wnioskach z kryzysu. W wielu przypadkach mają one tzw. nową filozofię, większego bezpieczeństwa – uważa Mieczysław Groszek, wiceprezes ZBP

Bezpieczne banki-matki

Nasze banki w znakomitej większości należą do banków, które już są w strefie euro.

– Bezpośrednio nie powinno to wpłynąć na polskich klientów, natomiast pośrednio będzie miało to wpływ, ponieważ 60 proc. kapitału pochodzi właśnie z banków, które będą podlegały unii bankowej. To powinno spowodować, iż te banki-matki powinny być lepiej nadzorowane, czyli działać bezpieczniej – ocenia wiceprezes Małgorzata Zaleska.

Zdaniem wiceprezesa Mieczysława Groszka, dzięki odpowiedniej polityce polskiego nadzoru bankowego, a także dzięki utworzeniu Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, depozyty polskich klientów sektora finansowego są bezpieczne. – Jeśli chodzi o polską bankowość, to od lat 90. przeszliśmy okres restrukturyzacji instytucjonalnej, ratowania albo likwidowania słabych banków, reformę nadzoru bankowego. Powołano Bankowy Fundusz Gwarancyjny i ukształtowano jego funkcje, ponadto przejęliśmy od Unii bardzo wysoki poziom gwarantowania depozytów w bankach. I cała ta długa droga z punktu widzenia bezpieczeństwa deponenta, czyli tej najważniejszej osoby w banku sprawiła, że mamy bardzo bezpieczną sytuację – dodaje.

Czy polskie banki spełniają normy wymagane przez unię

– Stress-testy, które przygotowała dla naszych banków  Komisja Nadzoru Finansowego, według wzoru przewidzianego dla banków strefy euro  dowiodły, że polskie banki są świetnie zabezpieczone. W unii bankowej ¼ banków nie przeszła tych testów, u nas przebadano 80 proc. sektora i nie zdało testu 5 proc. banków, a odstępstwa były minimalne  –  zaznaczył Mieczysław Groszek, wiceprezes ZBP.

W zakresie podstawowych instrumentów i doświadczeń zebranych przez polski nadzór bankowy, a właściwie cały system finansowy przy restrukturyzacji i uporządkowanej likwidacji banków, moglibyśmy być trenerem dla innych. – Mamy bowiem doświadczenie w likwidowaniu słabych banków, jak i w zakresie konstrukcji Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Ma on dwa filary: jeden mocno skapitalizowany, pomocowy, nakierowany na restrukturyzację, i drugi to fundusz natychmiastowych wypłat, do 100 tys. euro – podkreśla wiceprezes Groszek.

Formalnie jesteśmy gotowi, praktycznie, jak sugeruje Narodowy Bank Polski, lepiej być blisko i dopiero jak się warunki wyrównają dla członków i nie-członków strefy euro, zacząć poważnie myśleć o przystąpieniu. To wyrównanie to m.in. możliwość korzystania z Europejskiego Funduszu Stabilizacyjnego, przeznaczonego na interwencje.

Sylwia Zadrożna, Robert Lidke, Karolina Mózgowiec, Małgorzata Byrska

''