Domański: nie ma żadnego "SAFE 0 procent". To finansowa fikcja
- Zaproponowany przez prezesa NBP i prezydenta Karola Nawrockiego projekt "SAFE 0 procent" jest w rzeczywistości fikcją finansową - ocenił w środę minister finansów. - Zamiast oferować darmowe środki, obciąży kosztami bank centralny w przyszłości - stwierdził Andrzej Domanski.
2026-03-11, 21:24
Domański: program "SAFE 0 procent" nie istnieje
- Nie ma czegoś takiego jak darmowe finansowanie i to w ciągu ostatnich dni [...] zostało wielokrotnie już wykazane - mówił w środę minister finansów Andrzej Domański. - Nawet gdyby Narodowy Bank Polski sprzedał złoto i przekazał je do funduszu, to w kolejnych latach będzie z tego tytułu ponosił bardzo wysokie koszty - podkreślił polityk.
Dowiedz się więcej:
Minister finansów dodał, że opieranie tak ważnego procesu, jak modernizacja armii, na "niezrealizowanych zyskach" wynikających z aktualnej ceny złota jest ryzykowne, ponieważ ceny ulegają wahaniom. - Złoto, które dziś jest drogie, jutro może być warte znacznie mniej - argumentował. - Po rozmowie z prezydentem oraz konferencji prezesa banku centralnego wiadomo już, że nie ma żadnego "SAFE 0 procent" - przekonywał w TVN24.
Adama Glapińskiego pomysł na sfinansowanie armii. "SAFE 0 procent" to de facto kredyt?
Wcześniej w środę, prezes NBP Adam Glapiński informował na konferencji prasowej, że na koniec lutego Polska posiadała 570 ton złota, którego wartość wynosiła ok. 340 mld zł, a niezrealizowany zysk, pochodzący z wzrostu cen kruszcu, to 197 mld zł. W ocenie Glapińskiego ten zysk NBP mógłby zrealizować poprzez "aktywne zarządzanie" złotem, a pieniądze przeznaczyć na sfinansowanie tzw. "SAFE 0 procent".
Domański zaznaczył, że zgodnie z prawem, 95 proc. zysku NBP trafia do budżetu państwa, z którego finansowane są m.in. szkoły i policja. Koszty operacji związanych ze złotem obciążyłyby przyszłe zyski banku centralnego, co de facto oznacza "pożyczanie" z pieniędzy, które i tak powinny trafić do wspólnego budżetu Polaków.
Zwrócił też uwagę, że projekt prezydenta i szefa NBP zakłada, że jeśli zysk ze sprzedaży złota będzie mniejszy od planowanego, różnicę będzie musiał pokryć Bank Gospodarstwa Krajowego, co zdaniem ministra zmienia tę propozycję w formę kredytu, a nie darmowych środków.
Krytyka ministra dotyczyła również tworzenia specjalnych funduszy i skomplikowanych konstrukcji, które znajdowałyby się poza kontrolą rządu i standardowymi mechanizmami budżetowymi. Andrzej Domański wskazał, że rozwiązanie proponowane przez NBP mogłoby generować koszty (np. odsetki) nawet dwukrotnie wyższe niż w przypadku już wynegocjowanego unijnego SAFE, opiewającego na 44 mld euro.
"Napięta atmosfera" na spotkaniu w sprawie "SAFE 0 procent"
Andrzej Domański powiedział też, że podczas spotkania z prezydentem panowała "raczej napięta" atmosfera. Zdaniem ministra nie przedstawiono konkretnego planu, w jaki sposób pieniądze z Narodowego Banku Polskiego miałyby zostać wykorzystane na modernizację polskiej armii.
Ocenił, że zapowiedzi dotyczące prezydenckiego projektu mogą być jedynie pretekstem do tego, by Karol Nawrocki zawetował ustawę dotyczącą unijnego SAFE. Chodzi o około 44 miliardy euro, które - jak podkreślił minister - mogłyby zostać przeznaczone na wzmocnienie polskich sił zbrojnych. Na podjęcie decyzji w sprawie ustawy wdrażającej europejski fundusz prezydent ma czas do 20 marca.
Polska ma być największym beneficjentem unijnego programu SAFE - polski rząd będzie mógł skorzystać z ok. 43,7 mld euro (prawie 200 mld zł.) w postaci nisko oprocentowanych pożyczek i wydać je na inwestycje w obronność. Według deklaracji rządu 89 proc. środków z SAFE ma trafić do polskich firm zbrojeniowych. Pieniądze mają zostać przeznaczone na realizację potrzeb wojska, wsparcie Policji i Straży Granicznej oraz ochronę cyberprzestrzeni.
Czytaj także:
- W oczekiwaniu na decyzję ws. SAFE. "Każdy chce coś ugrać"
- Kaczyński o alternatywach wobec SAFE. "Państwo znajdzie pieniądze"
- Co dalej z pieniędzmi z SAFE? Dubiel: niespecjalnie dzisiaj mamy wybór
Źródła: Polskie Radio/PAP/mbl