Prezydent Korei Południowej złamał konstytucję. Trybunał potwierdza impeachment
Trybunał Konstytucyjny Korei Południowej zdecydował o podtrzymaniu decyzji o impeachmencie prezydenta Jun Suk Jeola. Werdykt zapadł jednogłośnie. Polityk uznany został za winnego nadużycia władzy i nieuzasadnionego wprowadzenia w kraju stanu wojennego. Przed Trybunałem w chwili ogłoszenia werdyktu zebrali się przeciwnicy i zwolennicy ustępującego prezydenta. Doszło do starć z policją.
2025-04-04, 11:17
Nowe wybory w Korei Południowej w ciągu dwóch miesięcy
Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego obowiązuje od chwili ogłoszenia. Jun Suk Jol formalnie przestał być prezydentem Korei Południowej. Władze mają 60 dni na przeprowadzenie wyborów prezydenckich. Obowiązki prezydenta w tym czasie pełnić będzie premier Han Duck-soo.
Prezydent Jun nie sprawuje funkcji prezydenta od 14 grudnia, kiedy to południowokoreański parlament opowiedział się za jego odsunięciem. Ośmioro sędziów Trybunału Konstytucyjnego Korei Południowej jednomyślnie opowiedziało się za podtrzymaniem wniosku o impeachment Juna i odsunięciem go z urzędu. Odczytując uzasadnienie wyroku, sędzia zaznaczył, że Jun nie przestrzegał procedur podczas wprowadzania stanu wojennego. Przed budynkiem trybunału, gdzie zgromadzili się przeciwnicy i zwolennicy prezydenta, doszło do starć z policją. Co najmniej jedna osoba została aresztowana.
Niekonstytucyjne użycie nadzwyczajnych uprawnień
- Zlekceważył konstytucyjną strukturę rządów i w znacznym stopniu naruszył podstawowe prawa obywateli, a także korzystał z uprawnień nadzwyczajnych poza ramami wyznaczonymi przez konstytucję - oświadczył Mun.
Sędzia odniósł się do zarzutów mobilizacji wojska i policji, które miały zablokować dostęp deputowanych do parlamentu, aby uniemożliwić im przegłosowanie wniosku zmuszającego Juna do zniesienia stanu wojennego, oraz aresztować prominentnych polityków i sędziów. TK uznał, że Jun "naruszył neutralność polityczną wojska, obowiązki dowódcy wojskowego", wysyłając siły zbrojne do konfrontacji z obywatelami. - Nie istniała sytuacja zagrożenia narodowego i była to sytuacja, którą można było rozwiązać w inny sposób niż za pomocą wojska - oświadczył Mun.
REKLAMA
Użycie wojska i policji do walki z opozycją
- Takie bezprawne i niekonstytucyjne zachowanie stanowi czyn, który nie może być tolerowany na mocy konstytucji - podkreślił Mun. - Nie możemy zaakceptować argumentu oskarżonego, że stan wojenny był jedynie ostrzeżeniem, ponieważ nie poprzestał na ogłoszeniu stanu wojennego i zmobilizował wojsko i policję do zatrzymania prominentnych polityków i sędziów - dodał Mun.
Sam Jun nie był obecny na sali rozpraw podczas ogłaszania decyzji. Taką decyzję podjęli prawnicy polityka z obawy o jego bezpieczeństwo. W centrum Sulu, gównie w okolicach gmachu TK, zgromadziły się tysiące zwolenników i przeciwników polityka. Gmach trybunału został szczelnie otoczony przez ok. 7 tys. policjantów – podała agencja Yonhap. Tego dnia na ulicach Seulu porządku strzeże ponad 14 tys. funkcjonariuszy.
- Przecinaki, wspinaczka po murach. Tysiąc osób zatrzymywało prezydenta Korei Południowej
- Aresztowanie prezydenta Korei Południowej. "Obyło się bez rozlewu krwi"
Źródła: Polskie Radio/PAP/pg/kor
REKLAMA
REKLAMA