Dwa pierwsze rozegrane na Górnym Śląsku spotkania ćwierćfinału play-off nie miały historii. Zawodnicy Jastrzębskiego Węgla gładko triumfowali 3:0 i tylko w jednym secie pozwolili rywalom zdobyć więcej niż 20 punktów.
Tym razem było trudniej
Trzeci mecz w Gdańsku miał zupełnie inny przebieg. Gospodarze zdecydowanie wyżej zawiesili poprzeczkę wicemistrzom Polski, którzy ostatecznie okazali się lepsi 3:1.
- Spodziewaliśmy się i mówiliśmy, że w Gdańsku nie będzie łatwej przeprawy, a rywale to potwierdzili. Dzięki im za to, bo pokazali charakter i zagrali wspaniały mecz. Z kolei my już oddychaliśmy rękawami i za bardzo nie chcieliśmy w czwartek znowu pojawić się w tej hali. W ciągu sześciu, może siedmiu dni, rozegraliśmy cztery spotkania, a to trochę za dużo. Zmęczenie dawało znać o sobie, ale udało nam się "pociągnąć z wątroby". Bardzo się cieszymy, że zamykamy tę rywalizację w trzech meczach – przyznał Gladyr.
Niespełna 39-letni środkowy został wybrany najlepszym siatkarzem tego spotkania. Bardzo dobrze spisywał się na zagrywce oraz w bloku – zanotował trzy asy, a w drugim elemencie zdobył cztery punkty.
W półfinale z Zawierciem?
W półfinale play-off PlusLigi jastrzębianie zmierzą się ze zwycięzcą rywalizacji Aluron CMC Warta - Indykpol AZS Olsztyn. Na razie zespół z Zawiercia prowadzi 2-0.
- Idziemy dalej i nie ukrywam, że ponownie chcemy znaleźć się w finale. Zobaczymy, kto będzie naszym kolejnym przeciwnikiem. Wiele wskazuje, że Zawiercie, jednak poczekajmy do sportowego rozstrzygnięcia. Na szczęście mamy prawie 10 dni do kolejnego meczu i na pewno dostaniemy trochę wolnego. To dobrze, bo ostatni okres naprawdę był bardzo wyczerpujący. Jestem dumny z zespołu, bo wytrzymaliśmy to, przede wszystkim w głowie. A Treflowi życzę powodzenie w walce o piątą lokatę – dodał siatkarz Jastrzębskiego Węgla.
Z kolei gdańszczanom szczególnie zależało, aby przed własną publicznością zmazać złe wrażenie po dwóch wyjazdowych porażkach.
- Po meczach w Jastrzębiu chcieliśmy dać z siebie jak najwięcej i pokazać, jak potrafimy grać. To nie był prawdziwy obraz naszej siatkówki i tego, co prezentowaliśmy w rundzie zasadniczej, bo naprawdę graliśmy bardzo dobrze. Walczyliśmy, ale prawda jest taka, że jastrzębianie zasłużenie są w finale Ligi Mistrzów i w tym spotkaniu też wygrał lepszy. Myślę jednak, że to był fajny mecz, dobre widowisko, które przyjemnie się oglądało. Wszystkie sety, poza trzecim, rozstrzygnęły się przecież w końcówkach – stwierdził Kamil Droszyński, który na rozegraniu zastąpił w Treflu Lukasa Kampę.
Trzeci mecz ćwierćfinałowy: Trefl Gdańsk - Jastrzębski Węgiel 1:3 (23:25, 27:25, 18:25, 22:25).
Stan rywalizacji play-off (do trzech zwycięstw) 3-0 dla Jastrzębskiego Węgla, który awansował do półfinału. W kolejnej fazie jastrzębianie zmierzą się ze zwycięzcą rywalizacji Aluron CMC Warta - Indykpol AZS Olsztyn, zespół z Zawiercia prowadzi 2-0.
Trefl Gdańsk: Bartłomiej Bołądź, Kamil Droszyński, Jan Martinez Franchi, Patryk Niemiec, Mikołaj Sawicki, Karol Urbanowicz - Luke Perry (libero) - Jakub Czerwiński, Zhang Jingyin.
Jastrzębski Węgiel: Stephen Boyer, Trevor Clevenot, Tomasz Fornal, Jurij Gladyr, Moustapha M Baye, Benjamin Toniutti - Jakub Popiwczak (libero) - Jan Hadrava, Eemi Tervaportti.
Czytaj także:
/empe, PAP