Decyzja ważna dla milionów Polaków. Oto nowy plan rządu

Reforma mająca wzmocnić Państwową Inspekcję Pracy, będąca realizacją ważnego kamienia milowego KPO, wraca do prac rządu po tym, jak premier Donald Tusk osobiście ją zablokował. Nowe propozycje znaczącą osłabiają PIP w stosunku do pierwotnego planu. 

2026-01-28, 11:03

Decyzja ważna dla milionów Polaków. Oto nowy plan rządu
Donald Tusk. Foto: Reuters

Najważniejsze informacje w skrócie: 

  • Na początku stycznia Donald Tusk zablokował prace nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy. Proponowane wtedy przez resort pracy przepisy miały dać inspektorom PIP możliwość zamiany umów cywilnoprawnych lub kontraktów B2B na etat decyzją administracyjną
  • Nowa propozycja zakłada, że przekształcanie umów nadal będzie w drodze decyzji administracyjnej, ale moc prawną uzyska po potwierdzeniu wyrokiem sądu pracy
  • PSL domaga się konsultacji przepisów dotyczących pracowników ze środowiskiem przedsiębiorców

Reforma PIP na nowo - zamiana "śmieciówki" w etat nie taka natychmiastowa

Wzmocnienie uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy to bardzo ważna część realizacji kamienia milowego KPO. Gra toczy się o 11 mld złotych, których wypłatę może zablokować Bruksela, jeżeli Polska nie poprawi egzekwowania prawa pracy i nie ograniczyć stosowania umów cywilnoprawnych i B2B zamiast etatów. 

Proponowaną przez Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej reformę, która zakładała danie inspektorom PIP prawo do natychmiastowego przekształcania tzw. śmieciówek w etaty mocą decyzji administracyjnej, osobiście zablokował na początku stycznia premier. Donaldowi Tuskowi nie spodobało się dawanie dużych uprawnień urzędnikom. 

Resort pracy przygotował nową propozycję, kolejny raz osłabiając możliwości PIP po reformie. W nowej wersji co prawda nadal przekształcanie umów będzie odbywać się decyzją administracyjną, ale jej wykonanie będzie wstrzymane, jeżeli pracodawca zaskarży ją do sądu pracy. W przypadku tzw. grup wrażliwych (np. kobiety w ciąży, pracownicy w wieku przedemerytalnym) sądy miałyby wydawać zabezpieczenia. 

- Od początku mówiliśmy, że taki powinien być kierunek reformy, by władztwo inspektora pracy nie było zbyt daleko idące, a jego decyzja była skuteczniej kontrolowana przez sądy - powiedział serwisowi Money.pl informator zbliżony do Kancelarii Premiera.

Problemem mogą być sądy pracy. W ostatnich kilkunastu latach zlikwidowano w Polsce wiele wydziałów pracy w sądach (ok. 1/3) i na decyzję sądu trzeba czekać czasem wiele miesięcy a nawet lat. 

KO zadowolona z osłabienia reformy

- Jako klub KO byliśmy przeciwni, by to urzędnik decydował i swoją decyzją przekształcał pracownikom umowy. Natomiast jest świadomość, że są na rynku nieuczciwi pracodawcy, wypychający pracowników na umowy cywilnoprawne czy B2B. Taki łagodny kierunek, zapewniający ochronę pracownikom, jest po myśli naszego ugrupowania - powiedziała Money.pl posłanka KO Dorota Łoboda.

PSL również pozytywnie ocenia zmiany wprowadzane przez resort pracy. Jednak naciska na to, by konsultować reformę ze środowiskiem pracodawców. - Nic o przedsiębiorcach bez przedsiębiorców - podkreślał poseł PSL Krzysztof Paszyk w rozmowie z Money.pl

Nie jest wiadomo, jak zachowają się partie opozycyjne. W PiS stanowisko jest niejednoznaczne. Z jednej strony premier Tusk chwalony był za zatrzymanie reformy, ale z drugiej Jarosław Kaczyński wprost mówił o tym, że "umowy śmieciowe są nadużywane". 

Również stanowisko Razem jest niejasne. Lewicowa partia może uznać, że dalsze osłabianie Państwowej Inspekcji Pracy pozbawiło reformę sensu. To właśnie ze strony lewicowej opozycji dochodzą propozycje znacznie surowszego karania pracodawców łamiących prawo pracy. 

11 mld złotych w grze

Reforma jest konieczna, bo przez rząd została wynegocjowana jako kamień milowy KPO. W dodatku już raz ten kamień milowy był zmieniany, bo pierwotna wersja wynegocjowana przez rząd Mateusza Morawieckiego zakładała ozusowanie wszystkich umów cywilnoprawnych. Rząd Donalda Tuska zamienił to na reformę PIP. 

W grze jest 11 mld złotych, które Polska może stracić z KPO jeżeli do sierpnia nie zrealizuje kamienia milowego. A czas się kończy - informatorzy serwisu Money.pl twierdzą, że prace nad przepisami mogą zająć jeszcze do paru miesięcy. Optymistyczna wersja mówi o uchwaleniu ustawy na przełomie lutego i marca. Komisja Europejska i tak może zablokować pieniądze, jeżeli uzna, że reforma nie przyniesie założonego efektu. 

Pierwotna wersja projektu, którą zaproponował resort kierowany przez Agnieszkę Dziemianowicz-Bąk z Nowej Lewicy, zakładała nie tylko przekształcanie umów decyzją administracyjną, ale też moc wsteczną takiej decyzji. Droga odwoławcza prowadziłaby przez Generalnego Inspektora Pracy, a dopiero potem do sądu.

Obecnie więc, w stosunku do początkowej wersji, projekt ustawy ma mocno stępione ostrze - zakłada co prawda zmianę decyzją administracyjną, ale podlegającą zaskarżeniu do sądu oraz wykonalną po uprawomocnieniu wyroku sądu. Pierwotnie - w trakcie czekania na rozstrzygnięcie w sądzie miała obowiązywać decyzja inspektora PIP. 

Czytaj także: 

Źródło: Money.pl/Andrzej Mandel


Polecane

Wróć do strony głównej