Inspekcja Pracy zmieni kontrakt na etat? "Jesteśmy na rozdrożu"
W audycji Kapitał i Praca w sobotę 17 stycznia tematem była burzliwa dyskusja wokół uprawnień Państwowej Inspekcji Pracy do zamiany umów cywilnoprawnych na etaty decyzją administracyjną. Po nagłym zablokowaniu projektu przez premiera, losy reformy i pieniędzy z KPO są niepewne. Gośćmi Anny Grabowskiej byli dr Barbara Godlewska-Bujok, wiceszefowa Rady Ochrony Pracy oraz Robert Lisicki, ekspert Konfederacji Lewiatan.
2026-01-19, 18:31
Posłuchaj
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Blokada premiera i chaos decyzyjny: Szef rządu wstrzymał prace nad ustawą dającą PIP prawo do nakazowej zmiany umów śmieciowych na etaty, co wywołało konsternację związków zawodowych i ulgę pracodawców, którzy skarżyli się na pozorowany dialog w tej sprawie.
- Problem leży w sądach, nie w inspekcji: Ekspert Lewiatana argumentuje, że nadawanie inspektorom uprawnień quasi-sądowych to próba obejścia niewydolnego wymiaru sprawiedliwości, gdzie na prawomocne ustalenie stosunku pracy czeka się obecnie nawet 3-4 lata.
- Miliardy z KPO zagrożone: Reforma rynku pracy jest jednym z kamieni milowych KPO, wycenianym na 11 mld zł. Rezygnacja ze zmian może oznaczać utratę środków, choć pracodawcy przekonują, że wymogi unijne można spełnić bez wprowadzania kontrowersyjnych decyzji administracyjnych.
Prowadząca audycję Anna Grabowska zwróciła uwagę, że znajdujemy się w momencie przełomowym. Projekt ustawy, wydawałoby się gotowy i uzgodniony, został nagle "utrącony" jednym zdaniem premiera. Sytuacja ta miesza politykę z gospodarką i stawia pod znakiem zapytania realizację zobowiązań wobec Unii Europejskiej.
Robert Lisicki: dialog był pozorowany, decyzja premiera to ulga
Ekspert Konfederacji Lewiatan nie krył satysfakcji z obrotu spraw, wskazując na brak rzetelnych konsultacji ze strony rządu w ostatnich miesiącach.
– Przyjęliśmy z satysfakcją głos premiera w sprawie projektu ustawy o Państwowej Inspekcji Pracy. Od początku września, kiedy projekt został przedstawiony, brakowało nam rzeczywistego dialogu. Mieliśmy poczucie, że argumenty strony pracodawców są traktowane pro forma i nie ma na nie merytorycznych odpowiedzi – wyjaśnił Robert Lisicki. – Dopiero przełom listopada i grudnia przyniósł refleksję, gdy napłynęło wiele krytycznych stanowisk z poszczególnych ministerstw i izb gospodarczych.
Posłuchaj
Lisicki podkreślił, że pracodawcy nie są przeciwni samej reformie PIP, a jedynie kontrowersyjnemu mechanizmowi decyzji administracyjnej.
– Popieramy wzmocnienie finansowe i instytucjonalne inspekcji, jej elektronizację i cyfryzację. Jedyne, co wzbudziło kontrowersje, to kwestia decyzji nakazowej – dodał.
Dlaczego inspektor, a nie sąd? "Szukamy bypasów"
Kluczowym argumentem przeciwko nowym uprawnieniom PIP jest kondycja polskiego sądownictwa. Zdaniem przedstawiciela pracodawców, rząd próbuje "łatać" dziurę w wymiarze sprawiedliwości, zamiast ją naprawić.
– Jeżeli w Warszawie czy innych dużych ośrodkach musimy czekać trzy, cztery lata na prawomocne orzeczenie sądu w sprawie ustalenia, czy mamy do czynienia z pracownikiem czy zleceniobiorcą, to jest to problem systemowy. Gdyby sądy rozstrzygały te sprawy w kilka miesięcy, obecne instrumenty PIP, takie jak powództwo o ustalenie stosunku pracy, byłyby wystarczające – argumentował Lisicki. – Próbujemy takimi "bypasami" naprawiać coś, co ma źródło w złej organizacji wymiaru sprawiedliwości.
Dr Barbara Godlewska-Bujok: tanie państwo to psucie rynku
Wiceszefowa Rady Ochrony Pracy zwróciła uwagę na ogromną skalę problemu. W Polsce miliony osób pracują na umowach cywilnoprawnych, często nie z własnego wyboru, ale z przymusu ekonomicznego lub systemowego – także w administracji publicznej.
– Zlecenia mamy powszechnie nawet w urzędach państwowych na poziomie administracji centralnej. Powinniśmy się zastanowić dlaczego? Dlatego, że ma być "tanie państwo"? Nie wiem, czy tanie znaczy dobre – stwierdziła dr Godlewska-Bujok. – Jeśli popatrzymy na konkurencyjność, to kto wytwarza taniej? Ten, kto ma zlecenia, dzieła albo szarą strefę. Ale jaka to jest konkurencyjność? Uczciwi pracodawcy mają po prostu drożej.
Ekspertka z Uniwersytetu Warszawskiego wskazała również na trudności prawne związane z mechanizmem proponowanym w ustawie.
– Dużo wątpliwości budziła konstrukcja, w której decyzja administracyjna zastępuje wolę stron. Stosunek pracy jest specyficzny – część warunków musi być spełniona ustawowo, ale część jest negocjowalna. Jak przekształcić decyzję urzędnika w umowę? To czynnik prawny trudny do przeskoczenia – zauważyła dr Godlewska-Bujok.
Czy to już etat?
3 kluczowe cechy stosunku pracy. Sprawdź, czy twoja umowa jest prawidłowa.
1. Podporządkowanie
To najważniejsza cecha etatu.
Wykonujesz polecenia przełożonego dotyczące sposobu i czasu pracy.
Na zleceniu/B2B powinieneś mieć swobodę w realizacji zadania.
2. Miejsce i czas
Czy musisz być w biurze "od do"?
Jeśli musisz stawiać się w konkretnym miejscu (biuro/zakład) w sztywno wyznaczonych godzinach, to jest to charakterystyczne dla umowy o pracę.
3. Osobiste wykonanie
Czy możesz wysłać kogoś za siebie?
Jeśli umowa lub realia pracy zabraniają ci wyznaczenia zastępcy, a zadania musisz wykonać tylko ty osobiście – to kolejna przesłanka etatu.
Co to oznacza?
Jeśli spełniasz powyższe warunki, twoja umowa cywilnoprawna jest fikcją.
Masz prawo do etatuPaństwowa Inspekcja Pracy (PIP) może wystąpić w twoim imieniu do sądu o ustalenie stosunku pracy – nawet przed wejściem nowych reform.
Gra o 11 miliardów z KPO. Czy da się to uratować?
W tle sporu o kształt ustawy leżą gigantyczne pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy. Reforma rynku pracy jest jednym z warunków wypłaty środków, a rezygnacja z niej może kosztować budżet 11 miliardów złotych. Pracodawcy uspokajają jednak, że wymogi Brukseli nie są tak sztywne, jak przedstawia to rząd.
– Nigdy nie postulowaliśmy rezygnacji z całej reformy inspekcji pracy. Ona w KPO jest opisana w kilku punktach. Sporny jest tylko jeden, który mówi o "efektywnym funkcjonowaniu", a nie wprost o decyzji administracyjnej – tłumaczył Robert Lisicki. – Wymaga to pewnie modyfikacji, ale trzy czwarte kamieni milowych w tym obszarze nie budzi kontrowersji.
Dr Godlewska-Bujok zaproponowała rozwiązanie kompromisowe, które mogłoby pogodzić wymogi KPO z zastrzeżeniami prawnymi.
– Rozwiązaniem mogłaby być decyzja PIP nakazująca nawiązanie stosunku pracy. Jeżeli pracodawca by tego nie zrobił, sprawa trafiałaby do sądu w trybie przyspieszonym – podsumowała wiceszefowa ROP.
Czytaj także:
- Życie singla znów podrożało. Winne kosmetyki i espresso
- Honor dzieci warty połowę miesięcznych wydatków. Grudzień ciężkim miesiącem dla rodzin
- Seniorzy słono płacą za wigilijny obiad. Dzień z rodziną wart tyle, co 3 tygodnie samemu
Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Anna Grabowska
Opracowanie: Michał Tomaszkiewicz