TSUE wydał werdykt w sprawie WIBOR. Wygrały banki czy kredytobiorcy?
Klauzula umowy zawierająca wskaźnik taki jak WIBOR nie powoduje, co do zasady, sama w sobie znaczącej nierównowagi między stronami na niekorzyść konsumenta - orzekł 12 lutego Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Jakie skutki ma ten wyrok?
2026-02-12, 10:19
Najważniejsze informacje w skrócie:
- Europejski Trybunał ostudził nadzieje kredytobiorców na masowe podważanie umów złotowych, orzekając, że stosowanie wskaźnika referencyjnego WIBOR nie jest automatycznie podstawą do uznania klauzuli za nieuczciwą.
- Sektor bankowy, reprezentowany przez Związek Banków Polskich, przyjął rozstrzygnięcie z ulgą, wskazując, że potwierdza ono legalność dotychczasowych umów i brak podstaw do ich generalnego kwestionowania.
- Batalia sądowa nie została jednak całkowicie zamknięta: sądy krajowe wciąż będą mogły badać indywidualne przypadki pod kątem tego, czy banki w sposób rzetelny i zrozumiały poinformowały klientów o ryzyku zmiennego oprocentowania.
TSUE o WIBOR. Zimny prysznic dla "Złotówkowiczów"
Długo wyczekiwane orzeczenie TSUE, które ogłoszono w czwartek 12 lutego 2026 roku, przyniosło odpowiedź na pytania prejudycjalne zadane przez polski sąd. Kwestia dotyczyła tego, czy mechanizm zmiennego oprocentowania oparty na stawce WIBOR może być z automatu uznany za abuzywny (niedozwolony) w świetle unijnych dyrektyw. Rozstrzygnięcie Trybunału jest jednoznaczne i, co do zasady, korzystne dla sektora bankowego: sam fakt oparcia umowy o wskaźnik WIBOR nie narusza równowagi kontraktowej na niekorzyść konsumenta.
Dla tysięcy kredytobiorców, którzy liczyli na powtórzenie scenariusza frankowego i masowe unieważnienia umów lub ich "odfrankowienie" (w tym przypadku usunięcie WIBOR-u przy pozostawieniu marży), werdykt ten może być rozczarowaniem. Prawnicy reprezentujący konsumentów, tacy jak mec. Karolina Pilawska, mieli nadzieję, że TSUE da zielone światło do szerokiej kontroli sądowej tych umów, argumentując, że WIBOR nie zawsze wynikał wprost z przepisów prawa, a jego konstrukcja była dla klientów nieprzejrzysta.
Dlaczego WIBOR to nie Frank?
Wielu kredytobiorców liczyło na powtórkę z „rozgromienia” banków w sprawach frankowych. Jednak TSUE wskazał dziś na kluczową różnicę.
Kredyty w CHF
W sprawach frankowych problemem był sam mechanizm ustalania zobowiązania.
Banki same ustalały kursy walut w swoich wewnętrznych tabelach. Konsument nie miał żadnego wpływu na to, po jakim kursie zostanie przeliczona jego rata.
Kredyty złotowe (WIBOR)
W przypadku umów złotowych wskaźnik jest całkowicie niezależny od pojedynczego banku.
WIBOR jest wskaźnikiem zewnętrznym, publicznym i nadzorowanym (m.in. przez KNF oraz administratora GPW Benchmark).
O ile bank nie ma wpływu na wysokość wskaźnika, trudno uznać samą obecność WIBOR-u za nieuczciwą. Abuzywność może dotyczyć tylko tego, jak bank opisał ten wskaźnik konsumentowi na etapie informacyjnym, a nie faktu, że w ogóle go użył.
Banki: To potwierdzenie stabilności systemu
Zgoła odmienne nastroje panują w siedzibach banków. Przedstawiciele sektora od początku stali na stanowisku, że podważanie wskaźnika referencyjnego, który jest elementem systemu finansowego i wynika z regulacji prawnych, jest bezzasadne. Prezes Związku Banków Polskich, dr Tadeusz Białek, jeszcze przed wyrokiem podkreślał, że polskie prawo wprost nakazuje kształtowanie zmiennego oprocentowania w oparciu o wskaźnik referencyjny, co wyklucza badanie takiej klauzuli pod kątem abuzywności.
Zdaniem bankowców, Trybunał potwierdził, że nie ma mowy o systemowym błędzie w konstruowaniu umów hipotecznych w złotych. ZBP argumentował, że ewentualne usunięcie wskaźnika z umowy lub jej unieważnienie miałoby dewastujący wpływ na gospodarkę, a scenariusz taki jest "trudny do wyobrażenia".
Furtka wciąż uchylona: Obowiązek informacyjny
Choć TSUE obronił sam wskaźnik WIBOR, nie oznacza to, że banki w każdej indywidualnej sprawie są bez winy. Istotą sporu, który przeniósł się teraz z powrotem na sale sądowe w Polsce, będzie sposób, w jaki kredyt został sprzedany. Trybunał musiał bowiem odnieść się także do pytania, czy banki w sposób wystarczający wyjaśniły klientom, jak działa WIBOR i z jakim ryzykiem ekonomicznym wiąże się podpisanie umowy na kilkadziesiąt lat.
Czy twój bank dopełnił obowiązku?
Choć WIBOR przetrwał, Twoja umowa może być wadliwa, jeśli bank zawiódł na etapie informacyjnym. Sprawdź to!
Symulacja wzrostu
Czy przed podpisaniem umowy otrzymałeś pisemną symulację raty przy wzroście stopy procentowej do poziomu np. 15% lub 20%?
Opis wskaźnika
Czy w umowie lub regulaminie wyjaśniono prostym językiem, od czego zależy WIBOR (np. że są to kwotowania międzybankowe)?
Scenariusz historyczny
Czy bank pokazał ci wykres WIBOR-u z ostatnich 10–20 lat, czy ograniczył się tylko do ostatniego roku (gdy stopy były rekordowo niskie)?
Jeśli na większość powyższych pytań odpowiedziałeś „NIE”, dzisiejszy wyrok TSUE wciąż daje ci szansę. Brak rzetelnej informacji to podstawa do walki o uznanie klauzuli zmiennego oprocentowania za bezskuteczną z powodu braku transparentności.
Prawnicy frankowi i złotówkowi wskazują, że sama obecność słowa "WIBOR" w umowie to za mało. Kluczowe jest, czy konsument rozumiał mechanizm ustalania stopy procentowej i czy był świadomy, jak drastycznie może wzrosnąć jego rata. Jeśli sąd krajowy uzna, że bank nie dopełnił obowiązku informacyjnego, dana klauzula zmiennego oprocentowania wciąż może zostać uznana za nieuczciwą. To właśnie w ocenie jakości informacji przekazanej klientowi mec. Pilawska upatruje teraz punktu ciężkości w przyszłych procesach.
Czym jest WIBOR i co go zastąpi?
Kontrowersje wokół WIBOR-u narosły w momencie gwałtownego wzrostu stóp procentowych, co przełożyło się na wysokie raty kredytów. Wskaźnik ten, teoretycznie oparty na transakcjach między bankami, w praktyce często bazował na tzw. kwotowaniach wiążących i modelowych, co budziło wątpliwości co do jego transparentności.
Warto dodać, że Polska jest w trakcie procesu odchodzenia od tego wskaźnika. Prace nad reformą rozpoczęły się jeszcze w 2022 roku, a następcą WIBOR-u ma zostać wskaźnik POLSTR (Polish Short Term Rate). Ma on opierać się wyłącznie na realnych transakcjach depozytowych typu overnight, co ma uciąć spekulacje dotyczące sztuczności wskaźnika. Dzisiejszy wyrok TSUE dotyczy jednak milionów umów, które zostały zawarte w przeszłości i wciąż obowiązują.
Czytaj także:
- Życie singla znów podrożało. Winne kosmetyki i espresso
- Honor dzieci warty połowę miesięcznych wydatków. Grudzień ciężkim miesiącem dla rodzin
- Seniorzy słono płacą za wigilijny obiad. Dzień z rodziną wart tyle, co 3 tygodnie samemu
Źródło: TSUE/PAP/Michał Tomaszkiewicz