Oszczędzanie na emeryturę tylko dla bogatych? "Złe rozwiązania"

W audycji Kapitał i Praca w sobotę 21 lutego tematem było dodatkowe oszczędzanie na emeryturę oraz wyzwania stojące przed polskim systemem zabezpieczeń społecznych. W Radzie Dialogu Społecznego powołana została specjalna grupa robocza, której zadaniem jest wypracowanie rekomendacji do zmian systemowych. Gośćmi audycji byli Robert Zapotoczny, reprezentujący Business Center Club, oraz dr Marcin Wojewódka, ekspert Pracodawców RP.

2026-02-23, 15:51

Oszczędzanie na emeryturę tylko dla bogatych? "Złe rozwiązania"
Banknoty leżące na stosie i 500 zł powiększone lupą. Foto: ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Posłuchaj

Robert Zapotoczny i dr Marcin Wojewódka gośćmi Anny Grabowskiej (Kapitał i praca)
+
Dodaj do playlisty

Najważniejsze informacje w skrócie:

  • Partycypacja rośnie, ale zbyt wolno: Zainteresowanie programami IKE oraz IKZE stopniowo się zwiększa, jednak wciąż uczestniczy w nich zbyt mało Polaków. Zdaniem ekspertów, są to trudne produkty finansowe, które muszą być "sprzedawane", a nie są naturalnie kupowane przez obywateli.
  • Dodatkowe systemy nie wyrównają zamożności: Dr Marcin Wojewódka stanowczo uciął narrację, jakoby Pracownicze Plany Kapitałowe (PPK) miały ratować najniższe emerytury. Systemy dodatkowe premiują tych, których stać na odłożenie części pensji, i nie rozwiążą problemu biedy emerytalnej u najmniej zarabiających.
  • Bariery wiekowe do likwidacji: Przedstawiciele pracodawców i biznesu są zgodni, że natychmiastowego zniesienia wymagają sztuczne ograniczenia wiekowe w PPK (55+ oraz 70+), które blokują starszym pracownikom możliwość automatycznego zapisu do programu.

IKE i IKZE to produkty sprzedawane, a nie kupowane

Dyskusję otworzyła kwestia indywidualnych kont emerytalnych (IKE) oraz indywidualnych kont zabezpieczenia emerytalnego (IKZE), w których decyzja o wpłacie zależy wyłącznie od samego oszczędzającego. Robert Zapotoczny zauważył, że choć statystyki rosną, to dynamika mogłaby być wyższa.

– Partycypacja w IKE oraz IKZE wzrasta i wygląda całkiem przyzwoicie, zważywszy na to, że jest to produkt sprzedawany, a nie kupowany. Oznacza to, że musi zostać aktywnie zaprezentowany klientowi – ocenił ekspert BCC. – W instytucjach finansowych długo nie był on na pierwszej linii sprzedaży, ponieważ był bardzo atrakcyjny dla oszczędzających, a nieco mniej dochodowy dla samych instytucji. Obecnie jednak zaczyna się to zmieniać.


Posłuchaj

Robert Zapotoczny i dr Marcin Wojewódka gośćmi Anny Grabowskiej (Kapitał i praca) 23:32
+
Dodaj do playlisty

 

Dr Marcin Wojewódka podkreślił, że istnienie tych produktów to duży atut polskiego rynku, jednak brakuje skutecznej promocji benefitów podatkowych.

– To bardzo dobrze, że te produkty istnieją i są używane w naszym kraju. Widać pewien progres, jednak jestem niezadowolony, że wciąż tak mało naszych rodaków w nich uczestniczy. Zawierają one przecież wyraźne zachęty podatkowe, takie jak zwolnienia w IKE czy odliczenia od podatku w IKZE. Mamy dobre narzędzia, które powinny być po prostu skuteczniej dystrybuowane – argumentował przedstawiciel Pracodawców RP.

Rozmówcy odnieśli się również do sztandarowej obietnicy obecnego rządu – likwidacji tzw. podatku Belki, która miała być dodatkowym bodźcem do inwestowania. Zapotoczny podszedł do tych planów z dużą rezerwą.

– Chętny szuka sposobu, ten, który nie chce, szuka powodu. Podatek Belki miał zostać zlikwidowany, a wciąż funkcjonuje. Słyszymy, że ma pojawić się jakaś proteza czy substytut tego rozwiązania. Mówiąc nieco sarkastycznie, zupełnie w to nie wierzę, ale mam nadzieję, że pozytywnie się rozczaruję – skwitował ekspert.

System dodatkowy nie jest dla najmniej zarabiających

Prowadząca audycję Anna Grabowska zwróciła uwagę na fundamentalny paradoks: z programów PPK czy IKE korzystają głównie osoby zamożniejsze, podczas gdy ci, którzy będą mieli w przyszłości głodowe świadczenia, z systemu wypisują się najczęściej ze względu na konieczność uszczuplenia bieżącej pensji (np. o 2% wpłaty własnej do PPK).

Dr Marcin Wojewódka nie pozostawił złudzeń co do roli tych rozwiązań w polityce społecznej państwa.

– System dodatkowego zabezpieczenia emerytalnego nie służy temu, aby wyrównywać nierówności. Jasne stanowisko w tej sprawie zajmuje również Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. Aby móc podnosić swoją stopę zastąpienia, trzeba po prostu mieć z czego oszczędzać. Osoby otrzymujące minimalne wynagrodzenie, nawet mając do dyspozycji zachęty, i tak z nich nie skorzystają. Musimy sobie jasno powiedzieć: to jest iluzja. Nie powinniśmy w tym systemie adresować problemu najniższych świadczeń – tłumaczył ekspert.

3 filary dodatkowego oszczędzania
(problemy)

Zestawienie głównych zalet oraz realnych problemów rynkowych.

IKE

Indywidualne Konto Emerytalne

Brak podatku Belki przy wypłacie środków na emeryturze (cały wypracowany zysk trafia do Twojej kieszeni).

Produkt jest trudny do zrozumienia dla przeciętnego Kowalskiego i relatywnie słabo promowany przez instytucje finansowe.

IKZE

Indywidualne Konto Zabezpieczenia Emerytalnego

Możliwość odliczenia wpłat od bieżącego podatku PIT, co daje natychmiastowy zwrot części zainwestowanych środków z urzędu skarbowego.

"Trzeba mieć z czego odłożyć". System de facto premiuje bogatszych, którzy wpadają w II próg podatkowy i dysponują wolną gotówką.

PPK

Pracownicze Plany Kapitałowe

Darmowe pieniądze. Otrzymujesz dopłaty od pracodawcy oraz bonusy od państwa do swoich własnych wpłat.

Sztuczne limity wiekowe (niekorzystne zasady dla osób 55+) oraz łatwość "przejadania" środków przed emeryturą poprzez wczesne wypłaty.

Wojewódka przypomniał również, że wysokość polskiej emerytury jest brutalnie matematyczna. Wynika wprost z wartości opłaconych składek oraz momentu przejścia na świadczenie. Obniżenie wieku emerytalnego przez rząd PiS drastycznie wpłynęło na spadek przyszłych emerytur, skracając czas odkładania kapitału.

Z kolei Robert Zapotoczny zauważył, że system przewidział koło ratunkowe dla najmniej zarabiających (do 120% płacy minimalnej), pozwalając im na obniżenie wpłaty własnej do PPK z 2% do zaledwie 0,5%. Ekspert BCC skrytykował jednocześnie działania obecnego rządu uderzające w edukację finansową.

– Rząd obciął w tym roku budżet PFR Portal o 4 miliony złotych. Jest to instytucja odpowiedzialna za edukowanie społeczeństwa o PPK. Dzieje się to kosztem funduszy, a instytucje finansowe zarobiły w ubiegłym roku 300 milionów więcej. Trudno zrozumieć celowość takiego ograniczenia – punktował Zapotoczny.

Jakie zmiany w PPK? Eksperci z RDS proponują korekty

Członkowie grupy roboczej przy Radzie Dialogu Społecznego są zgodni, że ustawa o PPK wymaga szybkich poprawek technicznych, które sztucznie tamują napływ nowych uczestników. Co należy zmienić?

Obecne przepisy wykluczają automatyczny zapis dla osób powyżej 55. i 70. roku życia, wymagając od nich składania specjalnych wniosków. Jak zauważa Zapotoczny, osoby te, szukając nowej pracy, często czują psychiczny opór przed "proszeniem" pracodawcy o dopłaty do PPK. Wprowadzenie automatycznego zapisu dla starszych roczników zlikwidowałoby to poczucie skrępowania.

Uczestnicy PPK mogą w dowolnym momencie wycofać zgromadzone środki (z potrąceniem podatków i dopłat państwowych). Dr Wojewódka uważa to za systemowy błąd. - Ten wytrych w postaci zwrotu powoduje zaprzeczenie celowi, jakim jest zabezpieczenie na jesień życia – stwierdził.

Mimo iż obaj eksperci uważają możliwość wczesnych wypłat za "antysystemową", przyznają, że jej likwidacja byłaby dziś strzałem w kolano. Zabranie tego przywileju spowodowałoby masową falę rezygnacji z PPK. Przepisy w tym zakresie muszą pozostać nietknięte, a uwaga ustawodawcy powinna skupić się wyłącznie na znoszeniu limitów wiekowych.

Czytaj także:


Źródło: Polskie Radio 24
Prowadząca: Anna Grabowska
Opracowanie: Michał Tomaszkiewicz

Polecane

Wróć do strony głównej